Sumgong nie była jedyną na dopingu podczas maratonu w Rio?

Jemima Jelagat Sumgong
 źródło: AFP
19-04-2017 | 14:28

Autor:

Reprezentantka USA Desiree Linden jest przekonana, że więcej biegaczek pokonało dystans 42,195 km na ostatnich igrzyskach stosując niedozwolony doping. Mamy się o tym przekonać niebawem.

Sporym zaskoczeniem dla biegowego środowiska była ostatnio informacja, że podejrzana o stosowanie EPO jest mistrzyni olimpijska Jemima Sumgong (grozi jej dyskwalifikacja). Nie wszystkie jej rywalki są tym faktem jednak zdziwione. Po maratonie w Bostonie amerykańska biegaczka Desiree Linden przyznała, że już w Rio de Janeiro miała duże wątpliwości, co do uczciwości reprezentantki Kenii. Ale oprócz niej na „czarnej liście” zawodniczki z USA jest jeszcze co najmniej jedna uczestniczka olimpijskiego maratonu.

– W sierpniu byłam bardzo zaskoczona, kiedy zobaczyłam ją na linii startu (maratonu w Rio red.). Po prostu istnieją pewne wzorce, biegowe kanony i środowiska, gdzie szybko wyczuwa się, że coś jest nie tak. Za metą olimpijskiego biegu usiadłyśmy z Amy (Cragg-red.) i Shalane (Flanagan-red.) i rozmawiałyśmy o rywalizacji na trasie. Powiedziałam: „zobaczycie, że w ciągu roku dwie rywalki ze stawki mocno nas rozczarują”. Jest jest już znana. Nazwisko drugiej zgadnijcie sami – powiedziała w Bostonie Linden.

Amerykanka tłumaczyła, że wiele można dowiedzieć się po zawodniku analizując np. jego karierę. Dlatego nie ona ma wątpliwości, co do uczciwości triumfatorki bostońskiego maratonu Edny Kiplagat. 37-letnia Kenijka przez lata była w czołówce, jest m.in. dwukrotną mistrzynią świata. Sumgong dopiero w swoim ósmym maratonie złamała granicę 2:28, co przecież nie jest rezultatem zbyt wyśrubowanym...