Ponad 1200 sportowców elity na koksie!

zobacz zdjęcia » Tatiana Łysienko powoli traci wszystkie tytuły
 źródło: AFP
Maciej Petruczenko 09-12-2016 | 19:20

Autor:

Kolejne fakty na temat dopingowych malwersacji w Rosji ujawnił prof. Richard McLaren. Kanadyjczyk pisze o armii beneficjentów koksiarskiego systemu, wspieranych przez wiceministra sportu i Służbę Bezpieczeństwa (FSB).

Kanadyjski prawnik, działający z poruczenia WADA (Światowej Agencji Antydopingowej), wystąpił wczoraj z dalszą częścią swego lipcowego sprawozdania (o I części raportu czytaj TUTAJ) ogłaszając nowe informacje w hotelu St. Pancras Renaissance w Londynie. McLaren wstrzymuje się od podawania nazwisk zawodników winnych dopingowych wykroczeń, pozostawiając to komisjom dyscyplinarnym, ale przynajmniej jedno sławne nazwisko pojawia się w jego raporcie. Chodzi akurat o Tatianę Łysienko (obecnie Biełoborodową), największą rywalkę naszej mistrzyni rzutu młotem Anity Włodarczyk. Tatiana została już pozbawiona złotego medalu olimpijskiego z Londynu (2012) po odkryciu, iż startowała tam na dopingu, a teraz okazuje się, że tak samo dopingowała się rok później na mistrzostwach świata w Moskwie, gdzie również sięgnęła po złoto, raz jeszcze spychając Polkę na drugie miejsce. Teraz już na pewno wiadomo, że w obu wypadkach zwycięstwo musi być przyznane ex post naszej reprezentantce.

Kropla w dopingowym morzu
Ale Łysienko to zaledwie kropla w rosyjskim morzu dopingowym, bo – jak wynika z obszernego przeglądu dokumentów, przeprowadzonego przez McLarena – Rosjanie próbowali przekabacić odkryte w laboratorium w Moskwie 1231 pozytywnych wyników analiz na negatywne, by w końcu po prostu zniszczyć te wszystkie próbki, żeby żaden ślad po nich nie został. A w tych próbkach był mocz zarówno tych sportowców Rosji, którzy mieli wystartować w igrzyskach olimpijskich, jak i uryna potencjalnych paraolimpijczyków.

 Richard McLaren na konferencji w Londynie przedstawił drugą część swego szokującego raportu

 

McLaren pisze o latach 2011-2015, gdy dopingowy spisek Rosjan osiągnął apogeum. A wszystko wzięło się stąd, że prezydentowi Władymirowi Putinowi zależało na jak najlepszych wynikach rodaków na zimowych igrzyskach 2014 w Soczi. Putin drogą osobistych intryg dyplomatycznych – żeby nie powiedzieć przekupstwa – załatwił przydzielenie tej imprezy swojemu krajowi i chciał, by reprezentanci Rosji wypadli o wiele lepiej niż w 2010 w Vancouver. No i jego marzenie się spełniło: Rosjanie triumfowali w klasyfikacji medalowej (33 krążki, w tym 13 złotych). Tylko że teraz zostaną pozbawieni wielu zdobytych w Soczi trofeów, ponieważ przynajmniej 15 z nich, w tym cztery złote, zdobyli startując na dopingu.

Rosjanie wykluczeni z igrzysk w 2018 roku?
Ciąg koksiarskich występów pupili Putina to były przede wszystkim: lekkoatletyczne mistrzostwa świata 2011 w Daegu, letnie igrzyska olimpijskie 2012 w Londynie, Uniwersjada 2013 w Kazaniu, letnie IO 2014 w Soczi i wreszcie MŚ lekkoatletów w 2015 w Pekinie. Po ogłoszeniu przez McLarena pierwszej części raportu ponad 100 sportowcom rosyjskim zamknięto drogę na tegoroczne igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, przy czym lekkoatletów i ciężarowców wykluczono w zasadzie in gremio. Wiele autorytetów opowiadało się wtedy za niedopuszczeniem do igrzysk całej reprezentacji Rosji, na co nie zgodził się MKOl. Teraz taka kara może ewentualnie spotkać Rosjan w obliczu zimowych igrzysk 2018 w Pyeongchang (Korea Płd).

 

 Tatiana Łysienko (z prawej) powoli oddaje Anicie Włodarczyk wszystkie złote medale

 

W Soczi – jak wiadomo – agenci FSB pomagali nocami przemycać próbki rosyjskich dopingowiczów przez dziurę w ścianie, żeby napełnić je „czystym” moczem i oczywiście przy otwieraniu pozostawili wyraźne ślady. W wypadku dwu hokeistek Rosji w próbkach znalazł się dziwnym trafem... męski mocz.

Enerdowski koks wraca do łask

Cóż z tego, że po ujawnieniu dopingowych machinacji został zwolniony kierujący całą koksiarską machiną wiceminister sportu Jurij Nagornych? Przecież dokonanego przez Rosjan spustoszenia nie da się nadrobić poprzez tę jedną dymisję. Niewiele też pomoże uczynienie znakomitej tyczkarki Jeleny Isinbajewej – twarzą nowo powołanej w Moskwie krajowej komisji antydopingowej. Fatalnego wrażenia nie da się zatrzeć. Tym bardziej, że po ponownym przetestowaniu próbek reprezentantów Rosji na igrzyska olimpijskie w Londynie, niedozwolony doping zarzuca się aż 11 osobom, spośród których sześć brało turinabol i stanozolol, środki tak kiedyś popularne w sporcie NRD. A czy wypada w nieskończoność korzystać z dawno skompromitowanych wzorów? Wygląda na to, że rosyjska ruletka przestała sprawdzać się w sporcie.