Kary za doping w Pekinie tylko dla wybranych. Nie dla Jamajczyków!

zobacz zdjęcia » Asafa Powell, Michael Frater, Nesta Carter Usain Bolt
 źródło: AFP/East News
03-04-2017 | 14:39

Autor: PETRO

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zdyskwalifikował Adama Seroczyńskiego za doping podczas igrzysk w 2008 roku w Pekinie, a Usaina Bolta najpewniej ta przykrość ominie...

Dla naszego kajakarza, brązowego medalisty olimpijskiego z Sydney (K-4 1000 m), była to koszmarna wiadomość, gdy okazało się, że przy okazji jego ostatniego startu na igrzyskach (Pekin 2008) znaleziono w jego organizmie nikły ślad niedozwolonej substancji dopingowej – clenbuterolu. Na nic zdały się wyjaśnienia zawodnika, że nigdy w życiu się tym nie szprycował i że clenbuterol musiał się dostać do jego organizmu w spożywanym mięsie, bo przecież Chiny znane są z clenbuterolowego tuczu bydła i trzody chlewnej. Zarówno panel dyscyplinarny MKOl, jak i orzekający jako instancja odwoławcza lozański Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu dobiły Seroczyńskiego, wymierzając mu karę dwu lat dyskwalifikacji.

Dopiero w 2011 roku MKOl sam zaczął ostrzegać sportowców, że w Chinach można niechcący spożyć zanieczyszczone clenbuterolem mięso, a wielu zawodników, którzy mogliby zostać ukarani za stosowanie tej substancji, zostało uniewinnionych.

Seroczyńskiemu jednak tłumaczono w 2008 roku, że tylko on jeden jedyny wpadł na wzmacnianiu się clenbuterolem, więc nie ma tłumaczenia.

No a teraz wybuchła prawdziwa bomba. A odpalił ją na antenie niemieckiej telewizji ARD niezawodny dziennikarz śledczy Hajo Seppelt, ujawniwszy, że ponowne przebadanie próbek z IO w Pekinie wykazało obecność śladowych ilości clenbuterolu w organizmach całej masy uczestników pekińskich igrzysk i to przedstawicieli wielu dyscyplin sportu. Wobec tego Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) zasygnalizowała MKOl-owi, żeby nie karać tych wszystkich „winowajców”, wśród których znalazły się jamajskie gwiazdy sprintu (pewnie i Usain Bolt).

 

 Adam Seroczyński do tej pory walczy o oczyszczenie z dopingowych zarzutów

 

– Jak widać, z punktu widzenia WADA i MKOl są lepsi i gorsi sportowcy, ale ja w tej sytuacji na pewno nie popuszczę. Zresztą PKOl zażądał już w roku ubiegłym ponownego przebadania mojej  próbki z Pekinu, co jednak spotkało się z kompletnym brakiem odzewu ze strony MKOl – powiedział Seroczyński.

Działacze MKOl odpowiedzieli za to na doniesienia stacji ARD w specjalnym oświadczeniu... potwierdzając w całej rozciągłości niemieckie informacje.

„Podczas ponownej analizy przechowywanych próbek moczu z igrzysk olimpijskich w Pekinie, laboratorium odkryło wiele przypadków sportowców z różnych krajów i różnych sportów, którzy w swoich organizmach mieli bardzo niski poziom clenbuterolu. Wszystkie wartości tej zakazanej substancji były poniżej 1 nanograma/ml, a zatem mieściły się w przedziale potencjalnych przypadków zanieczyszczenia mięsa.

Aby chronić tych niewinnych sportowców, nie możemy ujawnić żadnych szczegółów na ich temat i oczekujemy, że będzie to również respektowane przez media" – można przeczytać w oświadczeniu MKOl.

Szkoda tylko, że podobnymi zasadami nie objęto polskiego kajakarza...