Doping. Salazar nie może spać spokojnie

zobacz zdjęcia » Alberto Salazar
 fot. AFP  /  źródło: East News
27-02-2017 | 12:30

Autor:

Do mediów wyciekł raport z Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA). Są w nim zawarte poważne zarzuty pod adresem Alberto Salazara – trenera kilku czołowych biegaczy świata. Amerykanin chwalił się m.in. przed Lance'em Armstrongiem, że efekty aplikowanej przez niego „kuracji” są „zdumiewające”.

Za wyciekiem informacji do The Sunday Timesa stoją najprawdopodobniej hakerzy z rosyjskiej grupy Fancy Bears. Oskarżenia pod adresem Salazara pojawiły się już w 2015 roku. Szkoleniowiec opiekujący się m.in. medalistami olimpijskimi Galenem Ruppem i Mo Farahem, miał prowadzić „doświadczenia” z mikrodawkami środków dopingujących, jak również stosować tzw. wyłączenia medyczne, pozwalające za okresowe zażywanie przez sportowców zakazanych substancji, ze względu na ich zły stan zdrowia. Zarówno Salazar jak i jego zawodnicy twardo odcięli się od tych praktyk i wyglądało na to, że sprawa rozejdzie się po kościach.

Salazar: Lance zadzwoń do mnie najszybciej jak możesz!

Teraz temat wrócił i choć w materiałach nie ma twardych dowodów na nielegalne praktyki głównego szkoleniowca Nike Oregon Project, to jest kilka faktów, które z pewnością będą wymagały wyjaśnienia. Przedstawiciele USADA uważają, że Salazar działał „w tajnym porozumieniu” z doktorem Jeffreyem Brownem, ryzykownie wykorzystując leki i procedury medyczne, w sposób „czasami potencjalnie nielegalny”.

Według The Sunday Timesa Salazar chwalił się, „zdumiewającymi” efektami stosowanych przez jego zawodników środków, słynnemu oszustowi dopingowemu Lance'owi Armstrongowi, zanim jeszcze kolarz został dożywotnio zdyskwalifikowany.

„Lance zadzwoń do mnie najszybciej jak możesz! Przetestowaliśmy to i efekty są zdumiewające” – napisał w mailu do Armstronga Salazar.

Jednym z badanych wątków były też eksperymenty amerykańskiego trenera z jego asystentem Stevem Magnessem. W grudniu 2011 roku Magness miał dożylnie wprowadzaną L-karnitynę, środek poprawiający m.in. regenerację organizmu, przepisywany np. osobom mającym kłopoty z sercem. Potem asystent donosił Salazarowi, że poprawa funkcjonowania organizmu była „w zakresie odpowiadającym dopingowi krwi”. Magness jest jednym ze świadków i złożył obszerne wyjaśnienia w tej sprawie.

Raport informuje też o dożylnym stosowaniu preparatów przez sześciu amerykańskich zawodników, podopiecznych szkoleniowca, co „prawie na pewno” było złamaniem przepisów antydopingowych. W raporcie USADA jest m.in. mowa o dość powszechnym stosowaniu L-karnityny. Używanie tego środka nie jest zabronione, ale korzystanie z niego jest ściśle określone przepisami i przekraczanie ich jest zakazane.

 

Alberto Salazar z najsłynniejszymi swoimi zawodnikami – Galenem Ruppem (z lewej) i Mo Farahem
Alberto Salazar z najsłynniejszymi swoimi zawodnikami – Galenem Ruppem (z lewej) i Mo Farahem

 

Wspomaganie L-karnityną stosował np. Mo Farah przed swoim maratońskim debiutem w 2014 roku w Londynie. Według The Sunday Timesa USADA wszczęła oddzielne postępowanie wyjaśniające w sprawie czterokrotnego mistrza olimpijskiego na 5000 i 10000 metrów. Z ujawnionych dokumentów wynika także, że brytyjscy lekarze interweniowali w obawie o zdrowie Mo Faraha. W oświadczeniu jakie wydał brytyjski związek lekkoatletyczny dla The Sunday Timesa można przeczytać, że „Według naszej wiedzy, wszystkie dawki podawane, jak i sposoby podawania były w pełni zgodne z wytycznymi Światowej Agencji Antydopingowej (WADA)”.

Farah: każdy, kto łamie przepisy, powinien być ukarany

W sprawie insynuacji pod swoim adresem głos zabrał także sam Mo Farah. Biegacz opublikował na Facebooku oświadczenie w tej sprawie:

„To mocno frustrujące, że muszę składać oświadczenie w tej kwestii. Jestem czystym sportowcem, który nigdy nie złamał reguł w odniesieniu do stosowania substancji, metod czy dawek. Dlatego przykra jest sytuacja, że mimo oczywistych faktów, niektóre media wciąż próbują mnie łączyć ze stosowaniem niedozwolonych środków... Wielokrotnie powtarzałem, że powinniśmy zrobić wszystko, aby sport był czysty i jest oczywiste, że każdy, kto łamie reguły powinien być ukarany. Jednak powinno to przebiegać według powszechnie przyjętych procedur. Jeśli USADA lub każda inna komisja ma jakieś dowody, to powinna je upublicznić, a nie dawać powód do spekulacji dla mediów” – napisał na swym profilu facebookowym Farah.

Innym poważnym zarzutem pod adresem Alberto Salazara jest utrudnianie prowadzonego dochodzenia, choć nie podano w tej kwestii szczegółów. Przedstawiciele USADA przyznali, że raport powstał w marcu 2016 roku na zlecenie jednej z instytucji państwowych, która interesuje się zakresem opieki medycznej jaką otoczeni byli zawodnicy w ramach programu Nike Oregon Project.

Pochodzący z Kuby Alberto Salazar w przeszłości wygrywał maratony w Nowym Jorku (trzykrotnie) i Bostonie. Wśród jego podopiecznych, oprócz Galena Ruppa (srebro olimpijskie w Londynie na 10000 m i brąz w Rio w maratonie) i Mo Faraha (złoto na 5000 i 10000 m w Londynie i Rio), jest też m.in. Matthew Centrowitz – mistrz olimpijski z Rio na 1500 m.