Bolt może stracić olimpijskie złoto!

Nesta Carter (drugi z lewej) wpędził w kłopoty całą sztafetę
 źródło: AFP/East News
Joanna Rudnik 14-11-2016 | 16:56

Autor:

Najbliższe tygodnie, a może nawet dni zadecydują o przyszłości jamajskiej sztafety 4x100 m, która w Pekinie sięgnęła po mistrzostwo olimpijskie. Wszystko przez dopingową wpadkę jej członka – Nesty Cartera.

Carter wywalczył olimpijski tytuł wraz z Michaelem Fraterem, Asafą Powellem i Usainem Boltem w rekordowym wówczas czasie 37.10 (obecny rekord świata wynosi 36.84 i również należy do Jamajczyków, w tym Cartera). W czerwcu ślady dopingu postawiły sukces jego i kolegów pod sporym znakiem zapytania.

Przepisy antydopingowe IAAF nie są jednak klarowne. W zależności od interpretacji, anulowane mogą być wszystkie późniejsze wyniki przyłapanego na nieuczciwości sprzed lat zawodnika lub tylko te z dwóch lat po wpadce.

W tym przypadku bardziej prawdopodobne jest zastosowanie dwuletniej banicji lub nawet... ukaranie sportowca wyłącznie ostrzeżeniem! To ostatnie wynika z problemów ze sklasyfikowaniem metyloheksanaminy jako środka dopingującego. Stymulant ten został dodany do listy WADA dopiero w 2010 roku. Wcześniej również nie można go było stosować, lecz jego brak w wykazie pozwalał naginać zasady. – Substancja zawsze była zakazana, bo podlegała pod zakazaną kategorię. Nie wszystkie środki muszą być podane na liście z nazwy – broni się agencja.
Rozważany jest ponoć także trzeci, najbardziej kuriozalny scenariusz. Carter mógłby otrzymać dwuletnią dyskwalifikację i jednocześnie... zatrzymać medal! Wydaje się to mało prawdopodobne, ale na korzyść Jamajczyka przemawia fakt, iż wiele innych przypadków stosowania metyloheksanaminy kończyło się tylko upomnieniem.

Łagodnego werdyktu, poza Carterem, wyczekuje z pewnością Bolt. Dla niego surowe potraktowanie kolegi byłaby wyjątkowo dotkliwe z prostej przyczyny. Nie mógłby już pochwalić się zdobyciem "triple-triple”, czyli kompletu trzech sprinterskich tytułów w trzech kolejnych edycjach igrzysk.