Okiem mistrza: Czas zaciągnąć ręczny hamulec

Więcej na temat:Jerzy Skarżyński, porady, trening
zobacz zdjęcia » Nadszedł czas wolniejszego biegania
 źródło: Thinkstock
17-10-2017 | 23:30

Autor: Jerzy Skarżyński

Co należy robić, a czego unikać przed startem przygotowań do nowego sezonu? O tym – Jerzy Skarżyński, maratończyk, trener i autor książek o bieganiu.

Przełom października i listopada to – w ujęciu szkoleniowym – zamknięcie jednego i początek przygotowań do następnego sezonu biegowego. A ściślej – zazębiają się aż trzy fazy planu rocznego:
1. Końcówka poprzedniego sezonu. Październik to znakomity miesiąc na dobre wyniki na każdym dystansie długodystansowym. O ile nie przytrafi się silny, porywisty wiatr albo zimna ulewa – mamy gwarancję optymalnej pogody. Mądrze dobrana odzież sprawi, że chłód albo mżawka nie będzie nas spowalniała. Nawet lekki poranny mróz będzie naszym sprzymierzeńcem. Jest duuużo lepszy niż letnie skwary, które „gotują” nasz organizm. Po wystrzale startera te „kiepskie” warunki okażą się dla nas zbawieniem.
Najważniejsze, że po październikowym starcie docelowym nastaje czas ODPOCZYNKU, regeneracji organizmu. Wcale nie wyklucza się kolejnych startów (ba, nawet je zalecam!), ale od połowy października zapomnieć musimy o BUDOWANIU formy. Żadnych wycieczek biegowych, żadnego biegu ciągłego w 2. zakresie, żadnej siły biegowej czy – broń Boże! – tempówek! ODPOCZYWAMY i od intensywności, i objętości. Ale i tak można oczekiwać dobrych wyników – za friko! Bo czym są spokojne rozbiegania i seria przebieżek, w porównaniu z harówką poprzednich miesięcy?

Dlatego w tym okresie po zawodach „przeczekujemy” tylko do następnego startu robiąc rozbiegania i przebieżki. Warto spróbować! Na bok odstawiamy też ćwiczenia gimnastyki siłowej. Nadszedł czas, by i od tego odpocząć. Ale nie zapominamy o zestawie ćwiczeń gimnastyki rozciągającej. Rozciąganie to jak codzienne mycie zębów.

 


Jerzy Skarżyński 

 

2. Okres odpoczynku przed rozpoczęciem następnego sezonu. Warto tak go zaplanować, by znalazły się dwa choćby tygodnie na niemal całkowity rozbrat z bieganiem, a przynajmniej z klasycznym treningiem. Ale polecam bieganie za piłkami: nożną, koszykową lub tenisową. Albo wycieczki rowerowe. Do tego większa niż zwykle porcja pływania – morsy na otwartych akwenach, reszta w basenach. Zmiana charakteru aktywności jest baaardzo wskazana, gdyż wywoła „głód” standardowego biegania. A wiadomo – Polak głodny, to Polak zły! Ta wewnętrzna złość wywoła apetyt na większą progresję w następnym sezonie. Z większą chęcią i nadzieją wrócimy do zajęć treningowych. To też okres na zajęcie się swoimi – ewentualnymi – problemami zdrowotnymi. Trzeba wyleczyć wszelkie dolegliwości. Jest wtedy czas na różnego rodzaju zabiegi – czy to lecznicze, czy profilaktyczne. Gdy byłem członkiem kadry narodowej spędzałem ten okres na obozach leczniczych w polskich uzdrowiskach. Solanki, kąpiele siarkowe, okłady borowinowe, bicze wodne, hydromasaże – cały dzień był zajęty tego typu działaniami. Duuużo było biegania „od zabiegu do zabiegu”, a treningiem były spokojne gierki w piłkę nożną. Rzadko miewałem kontuzję, więc dla mnie zabiegi miały charakter regeneracyjny i/lub profilaktyczny, a nie leczniczy.
3. Początek przygotowań do nowego sezonu. Na start polecam gorąco początek listopada, najlepiej pierwszy lub drugi jego tydzień. Zregenerowany, wyleczony z pasją przystąpimy do treningów. Ale nie zaczynajcie „z grubej rury”! Pierwsze dwa-trzy tygodnie to łagodny powrót do treningów. Wystarczą najwyżej 3 treningi tygodniowo, na który składają się stopniowo wydłużane rozbiegania, a pierwszym – i jedynym w tym okresie – intensywnym akcentem powinny być krosy pasywne, czyli biegi w terenie pofałdowanym. One przywrócą czucie mięśniowe, przygotują nasz organizm do coraz większego wysiłku. Nie żałujecie wtedy jednak czasu na ćwiczenia ogólnorozwojowe – typu rozciągającego i siłowego. Ba, w okresie jesienno-zimowym warto raz w tygodniu być na hali, by realizować specyficzny trening ogólnorozwojowy. To nasz pakiet bezpieczeństwa, chroniący nas przed urazami i przeciążeniami. Bez tego o systematyczny trening będzie trudno.
Powodzenia!

Autor, Jerzy Skarżyński, jest maratończykiem (2:11:42), trenerem oraz autorem książek o bieganiu, więcej – www.skarzynski.pl

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~WojtekUżytkownik anonimowy
~Wojtek :
No photo~WojtekUżytkownik anonimowy
Jak zawsze rewelacja! Choć ja to wiem wszystko z Pana książek. U mnie drugi tydzień wprowadzenia jesiennego, doszły pierwsze przebieżki. Serdecznie pozdrawiam!
31 paź 15 15:23
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~tojanapisałemUżytkownik anonimowy
~tojanapisałem :
No photo~tojanapisałemUżytkownik anonimowy
Bardzo dobre i przydatne wskazówki. Pozdrawiam Panie Jerzy.
28 paź 15 12:50 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza: