Yukon Arctic. Ukończyć bieg, ale nie za wszelką cenę!

zobacz zdjęcia » Yukon Arctic Ultra odbywa się w ekstremalnie trudnych warunkach
 źródło: Thinkstock
04-01-2017 | 21:10

Autor: Andrzej Gondek

Andrzej Gondek chce wystartować w lutym w Yukon Arctic Ultra – blisko 700 -kilometrowym biegu rozgrywanym w temperaturze dochodzącej do minus 40 stopni. Oto kolejny fragment relacji z jego przygotowań, które są zamieszczane na blogu ultramaratończyka.

Nie miałem jeszcze takiego momentu w swojej karierze biegowej, żebym musiał podejmować dramatyczne decyzje, ale jestem głęboko przekonany, że mimo wszystko mój zdrowy rozsądek i jakiś instynkt samozachowawczy w odpowiedniej chwili podpowie mi: Andrzej, daj spokój. Wiem, że mój start budzi obawy u mojej rodziny, a dodatkowo przez coraz dłuższe treningi nie mogę poświęcić bliskim tyle czasu, ile bym chciał. Mogę jednak zapewnić, że pojadę na Yukon przygotowany profesjonalnie pod każdym względem, a podczas zawodów zdrowie będzie dla mnie najważniejsze...

...Kamila oczywiście mi kibicuje, ale odcięła się od wszelkich informacji na temat moich przygotowań, aby nie martwić się na zapas. Przed partnerami osób, które uprawiają ekstremalne sporty, stoi duże wyzwanie. Co muszą czuć drugie połówki sportowców, na przykład himalaistów, gdy ci wyjeżdżają na wyprawy? Tam nie zawsze mają możliwość, by na bieżąco się odzywać. Sam po pokonywaniu kolejnych etapów na pustyniach musiałem stać w wielkiej kolejce do telefonu satelitarnego organizatorów, aby wykonać ledwie półminutowy telefon. Czytałem kiedyś wywiad z Ewą Berbeką, żoną Macieja Berbeki – himalaisty, który zginął podczas wyprawy na Broad Peak. Wiedziała, że odciąganie męża od jego celów nie miało jakiegokolwiek sensu, bo to było całe jego życie i stawanie gdzieś tam w poprzek jego pasji, nakłanianie, by nie wyjeżdżał, byłoby wbrew niemu.

Nie ma dróg na stróty

Zdarza się, że na koniec trudnych rozmów z żoną słyszę, że jestem cholernym egoistą. Oczywiście jest to może pewne nadużycie tego słowa i stanowi takie dobitne wyrażenie emocji, które są w drugiej osobie. Niemniej jednak Kamila bardzo mocno przeżywa mój start. Nie udało mi się na przykład namówić jej do czytania bloga. To już nie jest przecież zwykłe bieganie. Ona nie chce się dodatkowo denerwować, być może na zasadzie – „im mniej wiem, tym dłużej i zdrowiej żyję”. Nie chcę jej szczególnie wtajemniczać w niuanse biegu. Po powrocie opowiem jej, jak kopałem łopatką dziurę w śniegu, tak by się do niej schować. Obecnie zna ogólny zarys zawodów – wie, ile to jest kilometrów, w którym rejonie świata pobiegnę, wie, co spotkało poprzednich Polaków, którzy podjęli się tego wyzwania...

 

 Andrzej Gondek, w ramach przygotowań, wiele kilometrów przemierzył po tatrzańskich szlakach 

 

...Dlatego chciałbym w tym miejscu uspokoić zarówno rodzinę, jak i wszystkich tych, którzy mi kibicują – na Yukonie będę przygotowany w najlepszy możliwy sposób! I to na każdym polu – od strony fizycznej, mentalnej i sprzętowej. Nie ma tutaj dróg na skróty czy oszczędności. Nie zabiorę ze sobą nic niesprawdzonego. To mogłoby nie wybaczyć. Warunki, które tam spotkam, nie wybaczają błędu. Nie miałem jeszcze takiego momentu w swojej karierze biegowej, żebym musiał podejmować dramatyczne decyzje, ale jestem głęboko przekonany, że mimo wszystko mój zdrowy rozsądek i jakiś instynkt samozachowawczy w pewnym momencie podpowie mi: Andrzej, daj spokój. Jeżeli wystąpi jakieś zagrożenie dla mojego zdrowia czy życia, to będę potrafił podjąć właściwą decyzję i odpuścić. Głęboko wierzę w ten swój rozsądek...

Sprzęt wytrzyma do minus 65 stopni

...Jedyne czego się obawiam – że mógłbym z wyczerpania przespać moment, w którym powinienem jakoś zareagować. Nawet w tak niskich temperaturach istnieje sposób na to, by bezpiecznie kłaść się spać. Mam sprzęt, który wytrzymuje de facto do minus 65 stopni i pozwala mi utrzymać strefę komfortu. Planuję nie zabierać namiotu tylko coś, co nazywa się bivvy bag – wodoodporny i wiatroszczelny worek, do którego będę się wsuwał w śpiworze. Będę miał izolacyjną piankę, która sprawi, że nie będę leżał bezpośrednio na śniegu. Doświadczenia Michała Kiełbasińskiego pokazują, że nie można sobie pozwolić na odsłonięcie ciała nawet na chwilę. Wiem już, że muszę mieć na dłoniach jako pierwszą warstwę bardzo cienkie rękawiczki, których w ogóle nie będę zdejmował, będą dla mnie stanowiły drugą skórę. Zatem nawet wtedy, gdy będę potrzebował większej sprawności w dłoniach, np. by rozpiąć zamek w kurtce, gdy zdejmę grube rękawice, dłoń nie będzie odsłonięta nawet na moment. Uderzenie chłodnego powietrza nie trafi bezpośrednio w skórę...

...Mam świadomość, że są ludzie, którzy bezpiecznie funkcjonują w ekstremalnie niskich temperaturach, dlatego zaczerpnę wiedzę od najlepszych i mądrze ją wykorzystam. Bądźcie spokojni! Wrócę z Yukonu cały i zdrowy! Jeśli z jakichś przyczyn rozsądek podpowie mi, że powinienem przerwać bieg, zrobię to. Być może ambicja sprawi, że będę musiał tam jeszcze kiedyś wrócić, by zwieńczyć dzieło, ale na pewno zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Zwłaszcza, że na Yukonie świat się nie kończy – mam już kolejne plany. W drugiej części roku chciałbym pobiec w jednym z najszybszych maratonów na świecie – w Berlinie, a także w klasyku, w Nowym Jorku. Fajnie jest czuć atmosferę takich biegów, być jej częścią, zyskiwać wspomnienia. Przyjaciel Łukasz od dawna namawia mnie na udział w Transalpine. Będę szukał w przyszłości różnych biegowych smaczków, a jeśli po drodze uda się ukończyć Yukon Arctic Ultra, to wspaniale!

Więcej informacji o przygotowaniach Andrzeja Gondka do startu w Yukon Arctic Ultra można przeczytać na jego blogu – andrzejgondek.blog.pl.