Tajemnica halowej formy Joanny Jóźwik

Joanna Jóźwik
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
Joanna Rudnik 09-02-2017 | 11:04

Autor:

Podopieczna trenera Andrzeja Wołkowyckiego dominuje na świecie w sezonie halowym w biegu na 800 m. Biegaczka zdradza detale treningu, który świetnie sprawdza się w ostatnich miesiącach.

Joanna Jóźwik znajduje się na półmetku zimowych startów. Za nią biegi w Düsseldorfie i Karlsruhe, w których zaprezentowała wyśmienitą formę. Choć w obu – mając wystarczająco dużą przewagę nad rywalkami – zwalniała na ostatnich metrach, i tak może się poszczycić mianem liderki tegorocznych list światowych – 2:00.91. W Toruniu i Birmingham ma być nawet lepiej. W czym tkwi sekret tak wybornej dyspozycji Polki?
– W końcu nie miałam żadnych problemów zdrowotnych i cały obóz w RPA przetrenowałam zgodnie z planem. Jedynie pod koniec wcześniejszego zgrupowania, w grudniu w Portugalii, zaczęło mi doskwierać trochę kolano, ale był to wynik zbyt dużych obciążeń. Wystarczyło kilka dni, by wszystko wróciło do normy – uchyla rąbka tajemnicy Jóźwik.

Zawodniczka wróciła z Afryki zmęczona, ale i głodna startowego biegania. Apetyt na rywalizację rozbudziły w niej treningi tempowe, czyli takie, które często doprowadzają organizm do zmęczenia większego niż to z zawodów. – Odcinki tempowe robiłam od 150 do 1000 metrów. Taki trening kończyłam często na dobicie dodatkowymi 150 metrami, które odpowiadały ostatnim 50 metrom w zawodach. Nie jest to przyjemne. Nogi odmawiają posłuszeństwa, ale cóż począć? Potem do pokoju wraca się na kolankach... – mówi Jóźwik.
Polka w RPA była już czwarty raz. Jak podkreśla, na warunki narzekać nie mogła. – Każdy znajdzie miejsce dla siebie, bo są dwa stadiony, trawiasty i tartanowy. Sama wysokość 1350 m n.p.m., też bardzo pozytywnie wpływa na budowanie formy. Oprócz długiego lotu i niepozwalających spać w nocy komarów, nie widzę żadnych minusów zgrupowania w Potchefstroom – podsumowuje Jóźwik.