Sztafety mieszane – pomysł na igrzyska

zobacz zdjęcia » Sztafety lekkoatletyczne
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus
Maciej Petruczenko 12-06-2017 | 14:13

Autor:

Pośród zaproponowanych przez egzekutywę MKOl innowacji do wprowadzenia na igrzyskach olimpijskich 2020 w Tokio znalazła się damsko-męska sztafeta 4x400 metrów. Ewentualne zmieszanie płci budzi jednak... mieszane reakcje.

Wiadomo, że od momentu, gdy prezydentem IAAF został dawny rekordzista świata w biegach średnich Brytyjczyk Sebastian Coe, czyni się usilne starania, żeby możliwie uatrakcyjnić zawody lekkoatletyczne. W tym roku Coe osobiście doglądał więc rewolucyjnego poniekąd projektu, jakim była lutowa impreza w Melbourne, przeprowadzona pod nazwą Nitro Athletics. Tam właśnie wypróbowano sztafetę 4x100 metrów z udziałem przedstawicieli obu płci, a w tym „rewolucyjnym”, jak mówiono, eksperymencie wziął udział sam arcymistrz sprintu Jamajczyk Usain Bolt, który zwycięsko przyprowadził swój team do mety w czasie 40.64 sekundy.

I Bolt, i Coe chwalili sztafetową nowość, a już w kwietniu mieliśmy okazję oglądać mieszaną sztafetę 4x400 metrów w całkiem poważnej, oficjalnej imprezie – IAAF World Relays w Nassau na Bahamach.  Tam efektowne zwycięstwo świętowała reprezentacja gospodarzy z mistrzynią olimpijską na 400 m Shaunae Miller-Uibo. Reprezentacja Polski (Kacper Kozłowski, Martyna Dąbrowska, Małgorzata Curyło, Rafał Omelko) zajęła czwarte miejsce z wynikiem 3.22,26. Wszystko wskazuje zatem na to, że w ślad za inicjatywami IAAF nie tylko gremium wykonawcze MKOl, ale już komitet w pełnym składzie zatwierdzi bieg rozstawny 4x400 metrów w składzie mieszanym – jako nowy punkt programu olimpijskiego.

Potrzeba innowacyjności

Będzie to okazja do wybierania różnych wariantów strategii rozegrania tej konkurencji. Jedni będą woleli posłać najpierw w bój dwie kobiety, a dopiero potem dwóch mężczyzn, inni najpierw dadzą na start najlepszego czterystumetrowca. Oczywiście, pewnym problemem wydaje się to, że niektórzy zawodnicy (zawodniczki) będą mieli za sobą rundy kwalifikacyjne biegu indywidualnego i regularnej sztafety (męskiej lub kobiecej), więc sztafeta mieszana oznaczałaby dla nich dodatkowy wysiłek. Z kolei proponowane właśnie przez MKOl ograniczenie liczby startujących w olimpijskich zawodach lekkoatletycznych również nie ułatwi dobierania kadry do sztafety mieszanej. Poza tym nie wszyscy akceptują sztafetową nowinkę, która nie podoba się na przykład naszej liderce 400 metrów przez płotki Joannie Linkiewicz.

 

Justyna Święty nie ma nic przeciwko sztafetom mieszanym 

 

Potrzeby innowacyjności jednak się nie powstrzyma. Tym bardziej, że celem głównym MKOl jest zrównanie liczby przedstawicieli obu płci w korpusie uczestników igrzysk. A teamy mieszane – przecież nie tylko w lekkoatletyce – to przecież nihil novi. Złośliwi twierdzą wszakże, iż dla potrzeb sztafety mieszanej zacznie się celowo selekcjonować kobiety zdradzające cechy obojnacze i syndrom Caster Semenyi będzie trwać.

 

Co myślą o sztafetach mieszanych

Justyna Święty, obecna liderka biegu na 400 m w Polsce:

Sztafety są konkurencją bardzo widowiskową, więc biegi w składach mieszanych uważam za dobry pomysł, chociaż – o ile wiem – wprowadzenie tej specjalności do programu igrzysk olimpijskich w Tokio nie jest jeszcze ostatecznie przesądzone. Niemniej, jeśli taka decyzja zostanie finalnie podjęta, sztafety mieszane na pewno podniosą oglądalność lekkiej atletyki.

Rafał Omelko, obecny lider biegu na 400 metrów w Polsce:

Jeśli sztafety mieszane zostaną rzeczywiście wprowadzone na igrzyskach w Tokio, to nie wiem, w jaki sposób zawodnicy zdołają pogodzić występ w tej konkurencji z występami w sztafecie tradycyjnej oraz w biegu indywidualnym. Będzie to ogromna komplikacja organizacyjna. Ale ja już mam swoje lata i nie wiem, czy mi się uda dotrwać do Tokio, więc – być może – to już nie będzie moje zmartwienie.