Nie widział rodziny od Rio za ten gest

zobacz zdjęcia » Feyisa Lilesa
 fot. OLIVIER MORIN  /  źródło: AFP
15-02-2017 | 13:00

Autor:

Maratończyk Feyisa Lilesa na igrzyskach zdobył srebrny medal, jednak sukcesu nie świętował w kraju, bo bał się wrócić do domu. Wszystko przez polityczny manifest na jaki pozwolił sobie na mecie. Z rodziną zobaczył się dopiero we wtorek w Miami.

Etiopski biegacz na kilka metrów przed metą maratonu olimpijskiego w Rio de Janeiro skrzyżował nad głową ramiona. Wtedy mało kto zdawał sobie sprawę, że ten gest ma głębszy wymiar i jest formą protestu. Lilesa wyjaśnił na konferencji prasowej po biegu, że to znak solidarności i próba zwrócenia uwagi na los ludu Oromo w Etiopii. Ta największa grupa etniczna w kraju od dawna była poddana represjom, głównie za to, że poprzez pokojowe działania domagała się reform. Maratończyk przyznał też, że po tym co zrobił, obawia się o życie, a w Etiopii na pewno czeka go prześladowanie.

Feyisa Lilesa po igrzyskach pozostał w Brazylii, pomimo że etiopskie władze zapraszały wicemistrza olimpijskiego do kraju. W Ameryce Południowej spędził 3 tygodnie czekając na specjalną amerykańską wizę. Kiedy otrzymał dokument, przeniósł się do Flagstaff w Arizonie i tam szykował się do nowych biegowych wyzwań.

 

 Po ponad półrocznej przerwie, na lotnisku w Miami, Feyisa Lilesa znów zobaczył żonę i dzieci

 

Dopiero teraz, na podstawie specjalnych zezwoleń od amerykańskich władz, mogła dołączyć do niego rodzina. Biegacz, po pół roku, znów zobaczył się z żoną, synem i córką. Lilesa wydał też specjalne oświadczenie, w którym m.in. podkreśla, że nadal po każdym biegu będzie krzyżował ręce nad głową, zwracając w ten sposób uwagę świata na los Oromo w Etiopii. Oto krótki fragment bardzo emocjonalnego, stanowiska Lilesy.

„Zawsze marzyłem, aby żyć w moim kraju, wraz z całą rodziną, wśród swoich. Nie wyobrażałem sobie, że będę wygnany i oddzielony od mojej społeczności. Niezależnie od tego, czy miałem co jeść czy chodziłem głodny, czy miałem miałem się w co ubrać czy nie, w chwilach radości i smutku chciałem żyć wśród moich braci – którzy uczyli mnie dbać o tożsamość ludu Oromo, nauczyli też miłości, szacunku, historii i odwagi. Ale mimo mojego fizycznego bezpieczeństwa w USA oraz spotkania rodzinny, ciągłe prześladowania Oromo przez etiopski rząd nie dają mi spokoju. Nikt nie zakłada rodziny z zamiarem udania się na wygnanie...” – pisze w swym oświadczeniu Feyisa Lilesa.

Biegacz obecnie przygotowuje się do kwietniowego startu w maratonie londyńskim. W styczniu zajął drugie miejsce, po pasjonującym finiszu, w półmaratonie w Houston, uzyskując czas 1:01.14.