Nie daj się złapać w pułapkę perfekcjonizmu!

zobacz zdjęcia » Perfekcjonizm ma także swe ciemne strony
 źródło: Thinkstock
05-07-2017 | 22:56

Autor: Natalia Pacholczyk

Chcemy być coraz lepsi, silniejsi, sprawniejsi. W końcu wpadamy w pułapkę, bo narzucamy sobie cele, których nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Perfekcjonizm ma swoje jasne i ciemne strony.

Z jednej jest to umiejętność przygotowania się na każdą okoliczność i wykonywanie zamierzonych celów na 100 procent. Z drugiej strony jest to ryzyko popadania w dewiacje, czyli zachowania, które uniemożliwiają prawidłowe funkcjonowanie. Skrajny perfekcjonista nie zważając na sygnały jakie wysyła jego organizm, będzie dążył do osiągnięcia swoich planów – zawodowych, sportowych lub innych.

Najbardziej narażone na perfekcjonizm są osoby zajmujące wysokie stanowiska czy sportowcy, których wynik w głównej mierze zależy od ich własnej pracy i zaangażowania. Perfekcjonizm jest to bowiem wewnętrzna presja w narzucaniu sobie określonych wymagań. Dążenie do sukcesu jest jednym z najważniejszych czynników motywacyjnych, poza zachowaniem autonomii i poczuciem wyższości, dlatego nic dziwnego, że dla niektórych staje się jedyną drogą wartą uwagi.

Perfekcyjne Ja

Perfekcjonizm pojawia się wtedy, gdy zamiast budować poczucie wartości na tym JACY jesteśmy, zaczynamy uzależniać je od tego CO osiągnęliśmy. Zwykle psychologowie dzielą perfekcjonistów na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowią perfekcjoniści toksyczni, których można podzielić na dwa podtypy. Perfekcjonistę toksycznego może więc cechować mania wielkości, chęć bycia najlepszym, którym brakuje doby i tygodnia, żeby zrobić wszystko według ich standardów. Ponadto osoby te są nastawione gniewnie i chciwie na sukcesy innych, które w ich mniemaniu są niezasłużone. Są oni bardziej zdeterminowani i mocno nastawieni na działanie. Z drugiej strony perfekcjonista toksyczny może mieć wysokie wymagania względem własnej osoby, jednak nieudane próby osiągnięcia sukcesu podkopały w nim wiarę we własne możliwości – mają oni więc wielkie marzenia i cele, ale pozostają one tylko w strefie niezrealizowanych planów. Mimo ich pragnienia, nie są oni w stanie zmusić siebie do działania. Obydwa te stany najczęściej powodują depresję – aż jedna czwarta perfekcjonistów zgłaszających się do lekarzy po leki (np. nasenne, przeciw nadciśnieniu), wychodzi z gabinetu ze wstępną diagnozą depresji.

Druga grupa to perfekcjoniści konstruktywni, którzy mierzą siły na zamiary. Ten rodzaj perfekcjonizmu najczęściej jest nieszkodliwy i możliwy do wypracowania. Osoby takie dobrze znoszą porażki, potrafią przyjąć krytykę jednocześnie nie szukając przyczyn niepowodzenia we własnej osobie. Toksyczny perfekcjonizm diagnozuje się najczęściej u osób w wieku od 20 do 30 lat. Zgłaszają się oni z problemami wypalenia zawodowego, pracoholizmem i depresją po przepracowaniu zaledwie 5–10 lat. Wcześniej perfekcjonizm toksyczny występował głównie u 50-latków. Chorobliwy perfekcjonizm oznacza, że musimy być idealni w każdym aspekcie naszego życia – w pracy, w domu, na zawodach, w towarzystwie. Takie osoby bardzo trudno zadowolić ponieważ osiągnięcie sukcesu budzi w nich tylko chwilowe szczęście – od razu podnoszą sobie poprzeczkę. Mania wielkości i nierealne ambicje przenoszą się z czasem na znaczne zaniżenie poczucia własnej wartości, którą próbują odbudować poprzez wyniki w pracy czy sporcie. Maniakalne skupienie się na określonym zadaniu prowadzi do wielu zaniedbań w zdrowiu psychicznym i fizycznym. Zwykle osoby te cierpią na nadciśnienie, miażdżycę i różne choroby krążenia.

 


 Dążenie do perfekcji szczególnie często występuje w sportach wymiernych np. w biegach długodystansowych

 

„Perfekcyjny” świat

Perfekcjoniści potrzebują pomocy, ponieważ ich cele (szczupła sylwetka, wysportowanie, najlepsze wyniki w pracy) mogą prowadzić do wielu chorób (anoreksji, fitoreksji, pracoholizmu). Przede wszystkim muszą oni zrozumieć, że świat wcale nie jest perfekcyjny i nikt od nich nie wymaga bycia idealnymi. Perfekcjoniści niestety nagminnie porównują się do stawianych sobie ideałów, nawet jeśli nie są one rzeczywiste. Stawanie się lepszym i silniejszym jest wyzwaniem godnym pochwały, jednak nie można decydować się na zwiększanie intensywności treningu ponad siłę. Unikanie porażek w sporcie jest niemożliwe, ponieważ utrzymać kondycję przez cały sezon na najwyższym poziomie graniczy z cudem. Perfekcjonizm jest bardzo silnie związany ze sportami, w których liczy się to jak szybko, jak daleko, jak wysoko zwyciężamy. Zbyt wysokie wymagania jakie narzucamy sobie na treningach, mogą się dla nas skończyć kontuzją, sportowym wypaleniem i zniechęceniem do dalszych ćwiczeń. Niestety toksyczny perfekcjonizm wcale nie oznacza, że osiągnięcie danego celu jest łatwiejsze i lepiej wykonane. Jeśli ciągle mówicie „jestem niewystarczająco dobry” to jesteście zagrożeni pracoholizmem i wszystkimi jego konsekwencjami. Zwykle perfekcjoniści kierowani są na terapię kognitywno-behawioralną, gdzie uczą się jak „odpuszczać” i osiągać tyle, ile naprawdę im do szczęścia potrzeba.