Królowa maratońskiego polowania

Londyn, maraton
 źródło: AFP
24-04-2017 | 19:46

Autor:

Na wielkich maratonach, to zwykle panowie grają pierwsze skrzypce. Ich walka jest szerzej komentowana i budzi większe emocje. W Londynie tym razem było inaczej – to Mary Keitany zachwyciła świat i zgarnęła za występ, który trwał 2 godziny i 17 minut, prawdziwą fortunę.

Regulamin maratonu w Londynie jest jasny. Kwoty za zwycięstwo są umiarkowane, jak na zawody serii World Marathon Majors, ale za to jest bogaty system premii za uzyskane wyniki. Dlatego Mary Keitany może powiedzieć, że zarobiła bardzo dużo, ale solidnie na to zapracowała. Kenijka uzyskała drugi w historii kobiecego maratonu wynik na świecie – 2:17.01. Szybciej pobiegła, także w Londynie w 2003 roku, tylko Paula Radcliffe – 2:15.25. Brytyjka uzyskała jednak swój rezultat, przy wydatnym wsparciu męskich pacemakerów.

Keitany miała po drodze najszybszy półmaratoński czas w historii – 1:06.54 (uzyskany przez zawodniczkę w trakcie biegu maratońskiego) i pobiła „przy okazji” rekord świata na 30 km. Na wysokości zadania stanęła jej pacemakerka Caroline Chepkoech, która prowadząc, biła kolejno swoje rekordy życiowe na 10, 15, 20 km oraz w półmaratonie.

Zwyciężczyni zarobiła w Londynie oficjalnie 305 tysięcy dolarów – 55 tysięcy za zwycięstwo, 100 tysięcy za wynik poniżej 2:18, 25 tysięcy za rekord imprezy i 125 tysięcy za rekord świata (chodzi o wynik uzyskany bez męskiego wsparcia na trasie). Na tym raczej się jednak nie skończy, bo z pewnością za swój wyczyn Kenijka otrzyma także sowitą premię od swego sponsora – firmy adidas.

Na tym tle panowie w Londynie wypadli naprawdę blado. Daniel Wanjiru zainkasował za zwycięstwo 55 tysięcy dolarów i bonus za wynik (poniżej 2:06) 75 tysiecy – w sumie „skromne” 130 tysięcy.