Joanna Jóźwik: Zimowy cel, to medal mistrzostw świata

Więcej na temat:Joanna Jóźwik, bieganie
zobacz zdjęcia » Joanna Jóźwik
 fot. Marek Biczyk /PZLA
Piotr Chłystek 26-10-2017 | 17:04

Autor:

Na pewno spróbuję sił na 400 metrów, bo zawsze biegałam na jedno kółko, często w ramach testów. Ale już 1500 metrów to nie moja bajka – mówi o planach na nowy sezon Joanna Jóźwik, piąta biegaczka igrzysk w Rio na dystansie 800 metrów.

Piotr Chłystek: Obejrzała już pani powtórkę biegu półfinałowego z mistrzostw świata w Londynie?
Joanna Jóźwik: Nie. I nie będę jej oglądać.

Musiała pani odreagować po niepowodzeniu na głównej imprezie sezonu?
Joanna Jóźwik: Tak, ale już zresetowałam głowę i nabrałam świeżości na przyszły rok. Przeanalizowałam to co zrobiłam dobrze i to co zrobiłam źle. Zacznę ten sezon inaczej. Będzie trochę zmian.

W ramach tego resetu niedawno m.in. skakała pani ze spadochronem i udała się na strzelnicę. Na filmikach w mediach społecznościowych wyglądało na to, że mogła sobie pani zrobić krzywdę.
Joanna Jóźwik: No cóż... strzelałam śmiechem. To jednak tylko zabawa, taka forma odskoczni. Mimo to, myślę, że dobrze jest nauczyć się strzelać, bo to przydatna umiejętność. Najbardziej zainspirował mnie jednak skok ze spadochronem. Wywołał we mnie największe emocje i strach, który w pewnym momencie zniknął i zmienił się w ogromną przyjemność. Podczas spadania nie liczy się nic. To kompletnie wyczyszcza głowę i będąc już na ziemi, zdecydowałam, że zrobię sobie kurs i sama będę chciała w przyszłości skakać. W tym sezonie nie znajdę już na to czasu. Ale w przyszłym, zapewne tak.

Zbierała pani także... grzyby z Sofią Ennaoui. Na czym polega jej fenomen w środowisku? Wszyscy się nad nią rozpływają, a już pani w szczególności.
Joanna Jóźwik: To chyba dlatego, że obie jesteśmy bardzo pozytywnymi dziewczynami. Swoim charakterem zaszczepiamy w innych radość życia i biegania. Chyba jesteśmy też osobami, które inspirują młodych zawodników.

 


Osiem miesięcy temu Joanna Jóźwik poprawiła na hali rekord Polski. Teraz chce pod dachem zdobyć medal mistrzostw świata. 

 

Razem pobiegłyście też w pierwszych mistrzostwach Polski na 1 milę...
Joanna Jóźwik: Nie jestem do czegoś takiego przyzwyczajona. To dwa razy dłuższy dystans od tego, co biegam na co dzień. Jednak wystartowałyśmy tylko po to, by zachęcić innych do wzięcia udziału i uprawiania sportu. W tym przypadku to była rekreacja, bo jesteśmy w okresie roztrenowania.

Powoli zbliża się zima, a wraz z nią sezon halowy. Osiem miesięcy temu pobiła pani rekord Polski na 800 m pod dachem. Teraz będzie chciała go pani poprawić?
Joanna Jóźwik: Na zimę mam jeden bardzo duży cel, ale nie jest nim rekord. Mierzę w medal na halowych mistrzostwach świata w Birmingham. Co prawda tych startów pod dachem nie będę mieć zbyt wiele, ale za to będą bardzo konkretne. Planuję pojawić się m.in. w Toruniu na Copernicus Cup. Jednak przede wszystkim skupiam się na mistrzostwach w Birmingham.

W 2018 roku największą imprezą na otwartym stadionie będą mistrzostwa Europy w Berlinie. Nie ma MŚ, do igrzysk jeszcze daleko. Może to idealny moment na eksperymenty w treningu, próby startów na innych dystansach?
Joanna Jóźwik: Raczej nie ma na nie czasu. Trzymamy się tego, co daje dobre efekty. No i zrobimy wszystko, by dobrze biegać na 800 metrów. Na pewno spróbuję sił na 400 metrów, bo zawsze biegałam na jedno kółko, często w ramach testów. Ale już 1500 metrów to nie moja bajka. Czekają nas też różne zgrupowania. Wrócimy m.in. do RPA, bo w Belo Horizonte, gdzie byliśmy w marcu, brakowało odpowiednich tras.

W tym roku znakomicie na 800 m startowała Angelika Cichocka, która w przeciwieństwie do pani, znalazła się w finale MŚ. Nowa rywalka na tym dystansie dodatkowo motywuje?
Joanna Jóźwik: Oczywiście. Zawsze, gdy jakaś zawodniczka zaczyna biegać jeszcze lepiej, pojawia się mobilizacja. Myślę, kurczę ja też mogę, ja też muszę. To bardzo fajne. Posiadanie w kraju rywalki ze światowej czołówki zachęca do jeszcze cięższej pracy.