IAAF oczyściło Mo Faraha z podejrzeń o doping

Więcej na temat:IAAF, Mo Farah, bieganie, doping, zarzuty
Mo Farah
 źródło: AFP
Maciej Petruczenko 06-07-2017 | 18:30

Autor:

Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) oficjalnie zaprzeczyło, że ma dowody na stosowanie niedozwolonych środków przez najlepszego długodystansowca świata, reprezentanta Wielkiej Brytanii Mo Faraha.

W wyjaśnieniu opublikowanym za pośrednictwem agencji Reuters IAAF wypowiada się jednak tylko na temat wykradzionych przez (najprawdopodobniej rosyjskich) hakerów z grupy Fancy Bears materiałów ze swego archiwum elektronicznego, dotyczących czterokrotnego mistrza olimpijskiego i pięciokrotnego mistrza świata w biegach na 5000 i 10 000 metrów.

„Prawdopodobieństwo dopingu”

W przecieku, który  dotarł w kwietniu do opinii publicznej po włamaniu Fancy Bears do marnie zabezpieczonego archiwum w siedzibie IAAF w Monako, zostało ujawnione, że w załączniku do e-maila wysłanego przez głównego lekarza IAAF Pierre’a-Ives’a Garniera była taka oto opinia eksperta w zakresie hematologii, wyrażona po analizie paszportu biologicznego Faraha: „Prawdopodobieństwo dopingu. Paszport wygląda podejrzanie. Potrzebne kolejne dane.” Takie stwierdzenie padło po teście z 23 listopada 2015. Jednakże już w kwietniu 2016 w archiwum pojawił się na temat Mo uspokajający e-mail: „Obecnie, po ostatnim badaniu, zeszło do stanu normalnego֨.”

W związku z tym rzecznik wypowiadający się w imieniu Faraha stwierdził w środę wieczorem: „Przekazaliśmy w szerokiej skali wyjaśnienie, iż podane w przecieku fakty były oparte albo na fałszywych, albo co najmniej na przeinaczonych informacjach i w związku z tym zwróciliśmy się do IAAF o potwierdzenie takiego fałszerstwa.”

Oczywiście, trudno, żeby IAAF, kierowana obecnie przez  Sebastiana Coe’a z Wielkiej Brytanii, zaatakowała nagle zawodnika reprezentującego ten sam kraj oraz firmę Nike, której Coe był do niedawna płatnym ambasadorem. Niektórzy uważają, że sir Mo Farah nie może być nawet ze względów honorowych prześladowany przez lorda Coe’a.

FBI i USADA wciąż prowadzą śledztwo

Niemniej, na terenie Stanów Zjednoczonych wciąż toczy się śledztwo w sprawie ewentualnego aplikowania czołowym biegaczom niedozwolonego dopingu przez trenera ze stajni Nike – Kubańczyka z pochodzenia Alberto Salazara. Pod jego skrzydłami mający somalijski rodowód Farah stał się nagle długodystansowcem nie do pobicia. Niektórzy współpracownicy kontrowersyjnego szkoleniowca, wraz z częścią wychowanków, publicznie oskarżyli swego mentora o uciekanie się do zakazanych metod wspomagania organizmu i zerwali z nim wszelkie kontakty. Ich zeznania stały się punktem wyjścia do wszczęcia śledztwa zarówno przez USADA (Agencję Antydopingową USA), jak i FBI. Na jego rezultaty wciąż trzeba czekać.

Salazar, szef tzw. Projektu Oregon w dziedzinie biegów długich, doczekał się w ostatnich latach wielkich sukcesów szkoleniowych, a najbardziej spektakularnym momentem trenerskiej kariery tego dawnego mistrza maratonu było celebrowanie przez jego wychowanków Faraha (złoto) i Amerykanina Galena Ruppa (srebro) – podwójnego zwycięstwa w biegu na 10 000 m na Igrzyskach Olimpijskich 2012 w Londynie.