Książka z wyższej półki: „Biegiem przez świat”

16-03-2017 | 10:25

Autor: Tomasz Łyżwiński

Becky Wade ciężko trenowała będąc na uniwersytecie, ale biegowego świata nie podbiła, osiągając poziom amerykańskich kwalifikacji olimpijskich. Teraz nieoczekiwanie może zyskać sławę w biegowym środowisku jako autorka całkiem udanej książki.

„Biegiem przez świat” to efekt, rocznych obserwacji Amerykanki i obcowania z bieganiem pod różnymi szerokościami geograficznymi. Prawdopodobnie gdyby Becky Wade urodziła się w każdym innym kraju poza USA, nigdy nie zrealizowałaby swojego projektu. W Stanach jej pomysł analizy biegowych zwyczajów w różnych zakątkach świata zyskał uznanie fundacji Thomasa J. Watsona. Biegaczka dostała fundusze spełnienie swojego marzenia, ale wiązało się to też z pewnymi obostrzeniami – m.in. przez rok jej noga nie miała prawa stanąć na amerykańskiej ziemi. Wade świetnie wykorzystała ten czas!

W pierwszej chwili pojawia się wrażenie, że książka będzie nudna. Jeszcze jedne wynurzenia biegowego amatora, który opisuje swą wielką pasję, a nawet miłość do biegania. Takich autorów było już setki (jeśli nie tysiące) i będzie z pewnością jeszcze więcej.

Co może być fascynującego w opisywaniu biegania, w różnych państwach, skoro to najprostsza forma ruchu i wszędzie wygląda tak samo? Otóż ruch z pewnością się nie zmienia, ale filozofia z nim związana, już tak. Różnice są tak duże, że warto je poznać. Być może ta wiedza, kiedyś się przyda, gdy spotkamy na swej drodze biegacza z odległego kraju.

Podróżując przez rok po świecie Becky Wade miała wystarczająco dużo czasu na biegowe analizy, ale też siłą rzeczy przeżyła wiele niesamowitych przygód i spotkała wielu ciekawych ludzi. Bieganie po bieżni stadionu na którym Roger Bannister jako pierwszy człowiek na świecie pobiegł na 1 mile poniżej 4 minut, pokonanie kultowej 32-kilometrowej pętli w Nowej Zelandii, gdzie ćwiczyli chłopcy (medaliści olimpijscy) słynnego szkoleniowca Arthura Lydiarda czy treningi na legendarnej górze Entoto koło Addis Abeby – to prawdziwe wisienki na torcie.

 

Jednym z przystanków w podróży Becky Wade była Japonia. Bieganie cieszy się tam ogromną popularnością

 

O tym, że bieganie może mieć wiele najprzeróżniejszych wymiarów, najlepiej świadczy japońska propozycja jaką otrzymała Amerykanka. Jedna z firm z Kraju Kwitnącej Wiśni zaoferowała Wade miejsce w ekipie startującej w popularnych tam sztafetach Ekidena. Biegaczka miała by w ramach obowiązków pracować i trenować (pokonując ok. 1000 km miesięcznie) w ekipie sponsora. W zamian gwarantowano jej wszystko, co tylko potrzebne w profesjonalnym treningu. Takie biegowe realia są charakterystyczne tylko dla tej części świata. Tylko w Japonii większość wyczynowych biegaczy trenuje w teamach, pod szyldem znanych firm, rzeczywiście pracując przy tym po kilka godzin dziennie.

Autorka nie sili się natomiast na przedstawianie metod, czy planów treningowych – książka nie jest poradnikiem szkoleniowym, choć Wade na swej drodze, co rusz, spotyka doświadczonych trenerów. To raczej historia wielkiej biegowej przygody. Pikanterii dodają jej spotkania oko w oko z wielkimi postaciami światowego biegania – Usainem Boltem, Haile Gebrselassie czy medalistką olimpijską Vivian Cheruiyot. Każde z nich odbyło się w niezbyt biegowej scenerii, a jogging nie był wcale tematem przewodnim.

Becky Wade „Biegiem przez świat”, wydawnictwo „Galaktyka” – 216 stron, cena 25,94