Test butów: Skechers GOrun Ride 5 – zabawka z Ameryki

zobacz zdjęcia » GOrun Ride 5 wyglądają masywnie, ale są lekkie
 fot. ŁB  /  źródło: własne
20-10-2016 | 19:02

Autor: Łukasz Belowski

– GOrun Ride 5 to godny polecenia uniwersalny model dla większości biegaczy – mówi o najnowszym modelu Skechersa Łukasz Belowski, doskonały biegacz i ultramaratończyk.

 

Jako biegacz, który nie jest chodzącą encyklopedią biegową, ale interesuje się tematami biegowymi, dotychczas miałem znikomą świadomość na temat marki i butów biegowych Skechers. Kojarzyła mi się jedynie z ambasadorem marki Mebem Keflezighim – Amerykaninem, medalistą olimpijskim z Aten i zwycięzcą Boston Marathon (dokonał tego w wieku 39 lat). I tyle.

W butach tej marki nigdy wcześniej nie biegałem, nigdy ich nie przymierzałem, a co najlepsze – chyba nigdy (przynajmniej świadomie) nie widziałem ich na żywo. Dlatego jak tylko pojawiła się możliwość przetestowania butów tej marki, odezwało się we mnie małe dziecko, które dostanie nową zabawkę od cioci z Ameryki. Zabawkę, której nikt inny na podwórku jeszcze nie ma.

 

 Ciężkawy wygląd GOrun Ride 5 to tylko pozory

 

Pierwsze wrażenie

Czekając na przesyłkę z butami, zrobiłem szybkie rozeznanie na temat modelu, który miał do mnie trafić, i mój entuzjazm nieco przygasł. Ze względu na moją niską wagę i drobną stopę jestem zwolennikiem lekkich i mało amortyzowanych butów. Zdjęcia GOrun Ride 5 sprawiły, że zacząłem wątpić, czy jest to but dla mnie. Mimo tego postanowiłem dać im szansę. Niestety po rozpakowaniu pudełka moje obawy nie zostały rozwiane, a wręcz się spotęgowały. Buty wydają się dość toporne. Mają obszerną i dość wyeksponowaną podeszwę z grubą warstwą amortyzacji, szczególnie widoczną po wewnętrznej stronie buta. Przez chwilę nawet skojarzyłem ich wygląd z charakterystycznymi modelami marki Hoka One One. 

 

Góra Skechersów jest dość szeroka, a sama cholewka przewiewna i bezszwowa

 

Przy widoku z góry zarówno podeszwa, jak i cholewka wydają się bardzo szerokie,  kwestia przyzwyczajenia. Sama cholewka jest bezszwowa, dosyć prosta w budowie, wręcz minimalistyczna. Granatowo-niebieska siatka uzupełniona jest granatowymi i szarymi nadrukami 3D oraz wykończeniami z syntetycznej skóry. Uwagę zwraca nietypowy otwór w zapiętku, który według producenta ma ułatwiać ich zakładanie. To co mnie zaskoczyło najbardziej to bardzo niska waga, szczególnie kontrastująca w połączeniu z ich „ciężkawym” wyglądem.

Drop 4 mm (może też być mniej)

Pierwsza przymiarka potwierdziła moje wcześniejsze obawy co do zbyt obszernego wnętrza. Niewielki luz udało się szybko zniwelować dużo mocniejszym wiązaniem sznurówek, które nie wpłynęło drastycznie na kształt cholewki. Niesamowite jest za to poczucie komfortu. Nie wiem czy to kwestia budowy mojej stopy, ale czułem się w nich jak w mięciutkich kapciach. Wydaje się, że to zasługa bardzo fajnie wyprofilowanej wkładki oraz bezszwowego wykończenia cholewki wewnątrz, które sprawiają, że nic nie przeszkadza i nie uwiera, a palce mają bardzo dużo miejsca.

 

 Buty mają 4-milimetrowy drop, ale po wyjęciu wkładek można go zredukować do zera

 

Samą wkładkę można wyciągnąć, a dzięki temu biegać jeszcze bardziej neutralnie. Nie sprawdzałem tej opcji ze względu na wspomniany już luz w bucie, nawet z wkładką, ale na pewno docenią to biegacze z szerszymi stopami. Dość niski drop (4 mm) sprawia, że nie odczuwa się tak intensywnie solidnej warstwy amortyzacji. Po raz drugi zaskoczony byłem ich niską wagą (poniżej 240 g), które w połączeniu z wysokim poziomem wygody sprawiają, że buty praktycznie nie są odczuwalne na stopie. Tylko czy w kapciach da się biegać?

Dużo stabilności i komfortu

Pierwsze treningi pokazały, że podeszwa zapewnia odpowiednią absorpcję energii podczas każdego kroku. To zasługa Resalyte – flagowej technologii Skechersa zapewniającej dynamiczną i stałą amortyzację. Niewiadomą pozostaje trwałość/wytrzymałość systemu i utrzymanie poziomu amortyzacji po kilkuset kilometrach kolejnych treningów. Na razie działa bez zarzutu. Jako pronator wyczuwałem lekki niedobór wsparcia po wewnętrznej stronie, pomimo, że producent określa but jak stabilizujący.

M-strike czyli patent z większą ilością pianki EVA w środkowej części podeszwy w połączeniu z niskim dropem w naturalny sposób wymuszają bieganie ze śródstopia. Pomimo tego na najszybszych odcinkach brakowało mi tzw. kopa charakterystycznego dla bardziej dynamicznych i surowych butów treningowo-startowych.

 

GOrun Ride 5 zachęcają do bieganie ze śródstopia 

 

Przyczepność butów na asfalcie, również mokrym, oraz na szutrowych ścieżkach jest bez zarzutu. W tym miejscu warty odnotowania jest GOImpulse – system wypustek na podeszwie, które dzięki odpowiedniemu rozmieszczeniu teoretycznie mają zapewniać  większą kontrolę. Ja na pewno nie odczułem ich negatywnego wpływu. Plusem jest ich szeroki rozstaw, który zapewnia stabilność podeszwy przy kontakcie nawet z mniej równą nawierzchnią.

Odnotowany w trakcie przymiarki nieznaczny luz stopy, podczas testów dynamicznych jest bardziej wyczuwalny, szczególnie przy zmianach tempa i zwrotach. Moje stopy domagały się lepszego opięcia, ale większe stopy nie będą miały tego problemu.

Quick Fit – nietypowy otwór w pięcie, do którego miałem pewne obawy, w żaden sposób nie obciera i nie zmniejsza poziomu trzymania tylnej części stopy. Jego użyteczność pozostaje dyskusyjna. Używałem go ponieważ chciałem go przetestować, a nie dlatego, że było wygodniej. Na pewno dodaje butom wyjątkowości, w sumie go polubiłem.

 

 Quick Fit – nietypowy otwór w pięcie ma ułatwiać zakładanie butów

 

Dobry but w przyzwoitej cenie

GOrun Ride 5 to wyjątkowo wygodne i lekkie buty do codziennego treningu. Pomimo ich złudnego i dość topornego wyglądu sprawdzą się również na względnie szybszych jednostkach treningowych, a dla części wolniejszych i cięższych biegaczy posłużą jako but startowy w maratonie. Dla mnie nie będzie to but pierwszego wyboru, ale chętnie sięgnę po niego na spokojne treningi na małym zmęczeniu. Idealne, żeby nabić kolejne kilometry. Raczej nie polubią go najszybsi i najlżejsi ścigacze, szczególnie ci z drobną stopą.
Nie do końca przypadł mi do gustu ich design, a głównie kolorystyka. Ale o gustach się nie dyskutuje. W związku z porą roku nie miałem możliwości przetestowania ich w czasie  treningu w temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza, żeby sprawdzić ich oddychalność. Co raczej nie powinno mieć znaczenia z racji jesieni i nadchodzącej zimy.

 

 Łukasz Belowski przebiegł 250 km w Skechersach GOrun Ride 5 i się do nich przekonał

 

Po 250 kilometrach buty nie wykazują widocznych oznak zużycia. Brak przetarć siatki  czy wykruszeń nadruków 3D. Cholewka łatwo czyści się z błota i kurzu wilgotną szmatką. Na podeszwie zauważalne wytarcie bieżnika, szczególnie na wypustkach, na razie bez wpływu na poziom trakcji. Duże przestrzenie w podeszwie lubią przygarnąć zabłąkane kamyki.
GOrun Ride 5 to godny polecenia uniwersalny model dla większości biegaczy, ale nie dla wszystkich. Bark fajerwerków technologicznych i drobne wady rekompensuje bardzo przystępna cena.

Tester: Łukasz Belowski, znany dla niektórych jako Bela. Ultramaratończyk – siódme miejsce w Biegu Rzeźnika 2016. Może kiedyś poprawi nieadekwatną do możliwości życiówkę w maratonie. Preferuje długie bieganie po lasach i górach, również za granicą, ale nie pogardzi szybką piątką w podmiejskich parkach, a od biedy półmaratonem na asfalcie. O swoich podróżach i bieganiu pisze na BelekiOlek.pl.