Test butów: Salomon Sonic Pro – rakieta

zobacz zdjęcia » Buty Salomon Sonic Pro
 fot. DS  /  źródło: własne
27-10-2016 | 10:19

Autor: Daniel Sałaciński

Blisko 2 miesiące testów, to wystarczający czas by wyrobić sobie opinię o Salomonach Sonic Pro. Daniel Sałaciński, biegacz z 11-letnim stażem, przedstawił ich wady i zalety na przykładzie treningu wykonywanego z różnymi prędkościami.

 

Osiemnaście kilometrów pokonane z narastającą prędkością, to dość popularny trening wśród zaawansowanych biegaczy. Tym razem posłuży on także do zaprezentowania zachowań jednego z ciekawszych modeli biegowych butów proponowanych na tegoroczną jesień – Salomonów Sonic Pro.

 

 Salomon Sonic Pro jest raczej dla zaawansowanych biegaczy

 

Trucht

Twarda guma na pięcie – ląduję zbyt wcześnie i mam wrażenie, że biegnę na lekkim obcasie. 11 mm różnicy w grubości podeszwy między palcami a piętą (taka jest w rzeczywistości) dość mocno daje się we znaki. A twarda podeszwa, przy niskiej prędkości, nie ustępuje pod moją masą. Rozgrzewka trwa 20 min. Przyspieszam do około 5 min/km…

 

 Podeszwa pod piętą ma 24 mm grubości

 

I zakres
Cholewka – dość sztywna, wszystkie jej elementy klejone, wysoko zalaną gumą. Poprawia to sztywność i ochronę przed deszczem. Mimo że ranek i mokra trawa, woda nie dostaje się do środka. Język nie za gruby. Zintegrowany z cholewką. Po mocnym zaciśnięciu tych sprytnych sznurowadeł, stopa jest dobrze opięta i trzyma się wzorowo. Jeśli zrobimy to zbyt lekko brzegi cholewki odstają i po bokach powstaje luz, pięta nie pracuje z butem, a do wnętrza mogą dostawać się drobne igiełki, piasek itp. Także te sznurówko-ściągacze dopasowujemy zdecydowanym ruchem, do czego doszedłem w trakcie treningów. Koniec linki ściągającej cholewkę chowam do kieszonki na języku. Nic nie dynda i na pewno nie rozwiąże się.

 

Sznurówkę-ściągacz można schować do kieszonki na języku

 

Buty bardzo dobrze sprawdzają się w deszczu. Na mokrym asfalcie zachowują świetną trakcję. Nie skrzypią, nie rozciągają się, nie trzymają wody. Dopiero większy deszcz lub centralne wdepnięcie w kałużę skutkuje mokrą stopą. Ale nadmiar wody szybko wylatuje i w bucie nie ma chlupania. Nadal mam problem z „obcasem”. Pod wewnętrzną stroną stopy za dużo materii. Ale to pewnie kwestia techniki biegu, więc też bardzo subiektywna uwaga. Deszcz przybiera na sile, gruntowa ścieżka robi się zbyt grząska by chciało się na niej przyspieszyć. Ale bieżnik dzielnie radzi sobie w łatwiejszym terenie. Bez brawury pozwoli bezpiecznie dotrzeć do asfaltu, gdzie jego królestwo.

 

 

II zakres
Leje. We mnie włącza się atawistyczna potrzeba ucieczki – schowania się przed ulewą – i wybierając już tylko asfaltowe drogi podkręcam tempo do około 4 min/km. I dopiero teraz rozumiem, o co chodzi w tych butach. Wychylony od kostek w górę pozwalam działać grawitacji. Nogi utrzymują rytm, a stopy wreszcie przestają walczyć z dropem buta. Ich sprężystość ulokowana w okolicach śródstopia dobrze wpisuje się w większą kadencję. I mimo, że pod piętą jest zapas gumy i pianki, czyli amortyzacji to jednak mi najlepiej biegnie się przenosząc ciężar na śródstopie. A pięta służy tylko za wsparcie.

 

 W newralgicznych miejscach jest twardsza (czarna) guma węglowa

 

Podeszwa z bieżnikiem najlepiej radzą sobie na twardej trasie. Dwa rodzaje gumy: po obwodzie pięty i na wewnętrznej stronie śródstopia – miejsca najbardziej eksploatowane – twardsza węglowa guma, o gęstym bieżniku, odporna na ścieranie, dająca przyczepność na asfalcie, tartanie, chodnikach. Pozostała część to grubsze, kwadratowe klocki zgrupowane w cztery panele na śródstopiu. Takie pro-dynamiczne, skuteczne rozwiązanie, dające też jako taką przyczepność poza ubitą drogą.

III zakres
Ciągle podnosząc tempo, prując przez środek kałuż, domykam pętlę zbliżając się do końca treningu i na ostatni kilometr wracam do spokojnego truchtu… i potykania się o „obcasy” – te buty powinny mieć nadrukowany jakiś indeks prędkości.

 

 Daniel Sałaciński najlepiej czuł się w Salomonach Sonic Pro podczas szybkiego biegania

 

Czym szybciej tym lepiej – to sprawdza się w moim przypadku – średnio wytrenowanego biegacza o prędkościach przelotowych w okolicach 4 min/km. Chętnie zabieram je na treningi interwałowe, lub asfaltowe podbiegi, gdzie ważna jest dynamika. Dobrze spisują się na krótkich zawodach. Myślę, że do półmaratonu włącznie. W ciepłe dni nie używałem skarpet, ponieważ wentylacja w tych butach jest umiarkowana. Chwilę trwało nim stopy przyzwyczaiły się do twardego sportowego wnętrza. Ale tutaj priorytetem jest dynamika. Widać to także po dizajnie: jaskrawy kolor, drobne nadruki sygnalizujące wysoką technologię i zadarty czubek buta. Jak rakieta gotowa do startu.

Producent chciał by buty rządziły na mieście – lekkie, amortyzowane, dające się dopasować, stabilne, nie tłumiące energii, oddychające, trzymające się drogi, mokrej i suchej. Możliwe, że trwałe – po dwóch miesiącach testowania nie ma większych śladów zużycia.
Zaprojektowane do codziennego treningu w mieście i lekkim terenie. Przeznaczone dla biegaczy skupiających się na szybkim tempie podczas treningu.

Zalety Salomon Sonic Pro:
– znakomita przyczepność na twardych nawierzchniach
– konstrukcja nie tłumiąca dynamiki
– umiarkowana amortyzacja
– szybkie dopasowanie
– wygodna wkładka
– łatwe sznurowanie
– lekkość i stabilizacja
– dobra ochrona stopy

Wady:
– wyższy drop niż deklarowany prze producenta (nie dla wszystkich może to być wadą)
– umiarkowana wentylacja

 

 Drobne nadruki informują o zastosowanych technologiach. Contagrip to połączenie w podeszwie kilku materiałów o różnej twardości.

 

Salomon Sonic Pro – technologicznie wg producenta (rozmiar 42):
Pięta 24 mm – palce 16 mm
Drop 8 mm (w rzeczywistości trochę więcej)
Waga – 240 g
Panele siateczki 3D gwarantujące oddychalność cholewki
Sensifit – szybkie sznurowanie
Endofit – struktura wewnętrzna dopasowoująca but w okolicach śródstopia
Połączenie Energycell z materiałem EVA i wkładką Ortholite – amortyzacja, dopasowanie, bez straty sprężystości.
Contagrip – podeszwa gwarantuje dobrą przyczepność na asfalcie i ubitych ścieżkach
Dla stopy naturalnej i suplinującej.

Tester: Daniel Sałaciński – biegacz z 11-letnim stażem, ultramaratończyk – uczestnik m.in. biegu Chudego Wawrzyńca. Zwycięzca tegorocznego biegu ekstremalnego z przeszkodami cyklu Survival Race (Warszawa), maratończyk z rekordem życiowym poniżej 3 godzin.