Test butów: Salming Xplore – dla koneserów

Więcej na temat:Salming Xplore, test butów
zobacz zdjęcia » buty Salming Xplore
 fot. Salming  /  źródło: Materiały prasowe
31-05-2017 | 09:20

Autor: Tomasz Łyżwiński

Salmingi Xplore rna początek robią wrażenie... kolorem. Widać je z daleka. Na szczęście to nie jedyny ich atut.

O tych butach warto coś napisać z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że w Polsce mało kto do tej pory pokusił się o rzetelną ocenę Xplore. W polskim Internecie można się natknąć najczęściej na krótki opis tego sprzętu zaczerpnięty z zagranicznych źródeł i przepuszczony przez translator goole'a. Niestety autorom tej operacji nie chciało się nawet sprawdzić efektu finalnego, więc w tej polskiej wzmiance trudno zrozumieć o co chodzi. A szkoda, bo Salimng Xplore, to but z najwyższej półki. Tak wysokiej, że raczej nie powinni po niego sięgać początkujący biegacze – nie docenią walorów tego buta.

Sprzęt do szybkiego biegania

Na zachodzie but ten jest polecany także do fitnessu i crossfitu. Oczywiście nadaje się do tego, ale przede wszystkim, to sprzęt do szybkiego biegania. Wszystkie kluczowe elementy Salminga Xplore są stworzone po to, by umożliwić biegaczowi jak najszybsze poruszanie się w jak najbardziej komfortowych warunkach. To znaczy też tyle, że jeśli ktoś będzie chciał używać tych butów niezgodnie z przeznaczeniem, to się może mocno rozczarować. Zawód będzie tym większy im wyzwania będą bardziej odbiegać od wyznaczonej przez producenta normy.

 

 Salming Xplore z 3-milimetrowym dropem na pewno ucieszy biegaczy lubiących szybkość

 

A propos producenta, to już na początku jest mały problem. Salming, to szwedzka firma z kilkunastoletnim stażem na rynku. Początkowo produkowali sprzęt dla paru innych dyscyplin, aż wreszcie przyszedł czas na bieganie. Na egzemplarzu, który był testowany w widocznym miejscu (na języku) jest szwedzka flaga, co wydaje się zrozumiałe, ale jest też napis „made in China”. Kto więc jest producentem Xplore? Przyjmijmy, że to produkt szwedzkiej myśli technologicznej wykonany chińskimi rękami. W każdym bądź razie efekt, na pierwszy rzut oka, był niezły.

Xplore lżejszy od Hitogami

But jest oczywiście niezwykle lekki. Od razu został porównany z innym flagowym modelem dla szybkich biegaczy – Mizuno Hitogami 3. Produkt japońskiej firmy jest uznany za jeden z najlepszych modeli w swej klasie jaki trafił na rynek w ubiegłym roku i zebrał kilka nagród na świecie. Okazało się, że Salming Xplore jest minimalnie lżejszy od Hitogami 3 (220 g do 240 g przy rozmiarze 46 i 2/3). Udało się Szwedom przy tym zachować kilka elementów, które (właśnie ze względu na ograniczenia wagowe) są zwykle usuwane – jak np. dość gruba, gąbczasta warstwa języka, co bardzo podnosi komfort podczas biegu.

 

 Xplore, w porównaniu z cieszącym się uznaniem modelem Hitogami 3, wypada bardzo dobrze

 

Cała przednia część cholewki wykonana jest z przewiewnego materiału, a okolice palców mają standardowe wzmocnienia. Wszystko łączone jest w technologii bezszwowej. Obszycia pojawiają się tylko w okolicach sznurowania. Buty nie mają powszechnie spotykanych dziurek na sznurówki, a specjalne wypustki przez które przeciągnięte są sznurowadła. Za trzymanie stopy odpowiadają materiałowe wzmocnienia w cholewce połączone z systemem sznurowania. Zapiętek nie ma żadnych plastikowych elementów stabilizujących stopę – jest miękki, jakby był z gumy.

Drop ma tylko 3 mm

Podeszwa stanowi największy plus tych butów. Składa się z trzech warstw tworzywa, ale jest mimo to płaska. Zewnętrzna warstwa jest najtwardsza, a warstwa najbliższa stopie – najbardziej miękka. Całość uzupełnia jeszcze piankowa wkładka między podeszwą a stopą. Taka kompozycja daje stopie duży komfort pracy. Najistotniejsza informacja o podeszwie jest jednak taka, że drop tych butów ma tylko 3 mm. Dla tych, którzy już mieli do czynienia z Salmingami, to raczej nie jest  niespodzianka, bo wszystkie modele biegowe tej marki mają niewielkie spadki między piętą, a palcami.

Lekkość i wygoda Xplore kuszą by założyć je na nogi i pobiegać. Grzechem byłoby jednak biegać w nich wolno. Na pierwszy ogień poszedł więc kilkunastokilometrowy bieg z narastającą prędkością na płaskiej asfaltowej drodze. Początkowo trudno było wyzbyć się obaw, że cienka podeszwa na twardej nawierzchni zapewni dostateczną ochronę stopom. Xplore zdały egzamin bez zarzutu.

 

 

 Możliwości Salmingów zostały sprawdzone zarówno podczas szybkich treningów jak i zawodów

 

Pierwszy sprawdzian wypadł obiecująco, dlatego w drugim poprzeczka poszła zdecydowanie do góry. Trasa debiutującego na biegowej mapie Polski Półmaratonu Zegrzyńskiego prowadziła nie tylko po asfaltowych drogach, ale miała też sporo szutrowych odcinków. Do tego sam dystans wydawał się niezbyt odpowiednią opcją dla Salmingów Xplore. Można je sklasyfikować jako buty startowe i to do dystansów 5-10 km. Tam sprawdzą się na pewno, ale półmaraton? Jednym wyjściem by poznać odpowiedź na to pytanie, był start na 21,097 km. Buty znowu nie dały powodu do narzekania. Być może stopy bardziej odczułyby trudy startu w Xplore'ach gdyby cały dystans był po asfalcie. W każdym bądź radzie efekty były świetne i teraz coraz realniejszy staje się plan, by sprawdzić je w... jesiennym maratonie.

A może by tak maraton?

Podobne zakusy dotyczyły wcześniej  także Hitogami 3, ale... zabrakło odwagi. Takiego testu odradzali sami przedstawiciele handlowi Mizuno (w większości doświadczeni biegacze), którzy przekonywali, że nie są to buty na maraton, ze względu na mocno ograniczoną amortyzację. Tym razem jednak sprzęt budzi tak duże zaufanie, że żal byłoby nie podjąć ryzyka w Xplore'ach...

Biegając półmaraton w ogromnym upale ujawniła się jeszcze jedna mocna strona butów szwedzkiej firmy – wentylacja. Buty nie nasiąkały i nie zatrzymywały wilgoci. Łatwo było to zdiagnozować już na pierwszy rzut oka – ponieważ są białe, więc wilgotne zacieki byłyby widoczne jak na dłoni. Nic takiego jednak się nie pojawiło.

 

 

 Podeszwa Salminga Xplore jednoznacznie wskazuje, że jest to but przeznaczony do biegania po twardej nawierzchni

 

Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną rzecz  dotyczącą eksploatacji Xplore’ów. Jako buty przeznaczone do ścigania na twardej nawierzchni, nie mają one agresywnego bieżnika. To oznacza, że nie będą sobie dobrze radziły na błocie, ale też na mokrym i zapiaszczonym asfalcie. Poza tym Salmingi Xplore nie mają prawie w ogóle systemów stabilizacji stopy. Producent przeznacza je dla doświadczonych biegaczy o bardzo dobrej technice biegu. Tylko u takich zawodników (przy niskim dropie buta) nie będzie zagrożenia przeciążenia mięśni i ścięgien w obrębie stopy.

Salmingi Xplore można traktować jako nowość, ale tylko na naszym rynku. Model ten jest już znany na świecie od dawna. Inna sprawa, że szwedzka firma nie spieszy się z następcami (jest na razie jeden), bo jej filozofia zakłada, że jeśli towar jest dobrej jakości, to nie należy zbyt szybko zastępować go innym. A ponieważ, każdy produkt Salminga trzyma wysoki poziom, więc zmiany następują rzadko...

Tester: Tomasz Łyżwiński – dziennikarz serwisu czasnabieganie.pl, były biegacz wyczynowy, dyplomowany trener lekkiej atletyki. Obecnie maratończyk amator z rekordem życiowym poniżej 3 h.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~D.K.Użytkownik anonimowy
~D.K. :
No photo~D.K.Użytkownik anonimowy
Jak kolega leciał w w takim sprzęcie to nie dziwota ,że na końcówce Zegrzyńskiego jednak dostałem ;). A sam sprzęt rzeczywiście ciekawy i sądzę ,że lekki ścigacz śmiało może w nich zaatakować życiówkę na królewskim dystansie.
1 cze 08:40
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: