Test butów: Salming Trail T2 – lekkość i dynamika w terenie

zobacz zdjęcia » buty salming trail t2
 fot. ŁB  /  źródło: własne
16-05-2017 | 08:45

Autor: Łukasz Belowski

– Ten but poradzi sobie wszędzie poza lodem i uciążliwym błotem – mówi o Salmingach Trail T2 Łukasz Belowski, doświadczony biegacz, najlepszy z Polaków w Lavaredo Ultra Trail 2015 i 7. zawodnik Biegu Rzeźnika 2016.

 

Jeszcze kilka lat temu, będąc delikatnie mówiąc ignorantem, używałem słowa Salming na pejoratywne określenie podrabianych butów znanej marki trailowej. Od jakichś dwóch lat wiem, że taka marka istnieje naprawdę – wywodzi się ze Szwecji i specjalizuje w produkcji sprzętu dla takich dyscyplin jak unihokej i piłka ręczna. W lutym tego roku miałem okazję być na największych targach przemysłu outdoorowego ISPO w Monachium. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłem jakiej marki but otrzymał tytuł najlepszego w kategorii trail. Od tego momentu niejako musiałem bliżej zainteresować się produktami Salminga.

Na ISPO tytuł najlepszego buta terenowego otrzymał model Salming Trail 5 – flagowy (i jednocześnie najdroższy – 160 euro) but tego producenta wyposażony w cieszącą się świetnymi opiniami podeszwę Vibram. Traf chciał, że miesiąc później trafił do mnie bardziej budżetowy (już bez vibramu) model Trail T2. Po kilkudziesięciu kilometrach i kilku wycieczkach w teren, również ten górski…

 


 Wysoka jakość wykonania Salmingów Trail T2 robi wrażenie

 

Pierwsze wrażenie
O gustach się nie dyskutuje, ale dla mnie Trail T2 są po prostu ładne. Dominujący rażący seledynowy kolor, za którym ogólnie nie przepadam, został przełamany sprytnie rozmieszczonymi czarnymi wstawkami. Swoje robią też czerwony język i turkusowa wkładka oraz współgrające z nimi mniejsze elementy w tych właśnie kolorach. But wygląda na dynamiczny i agresywny. Za designem, na niezłym poziomie, idzie tak samo wysoka, albo jeszcze wyższa jakość. Nie ma mowy o wystających nitkach, słabym łączeniu elementów czy resztkach kleju. But jest wykonany z wysokiej klasy materiałów i z najwyższą starannością, rzadko spotykaną w masowej produkcji z Azji. Jest smukły, bez zbędnych elementów czy dodatków, co razem z niewielką wagą (wg producenta ok. 290 g) nadaje mu wygląd niezłego ścigacza. Również po założeniu buty dają wrażenie lekkości i tylko czekają na szybsze bieganie w terenie.

 


 Przednia część buta jest wzmocniona, aby chronić palce przed frontowymi uderzeniami (technologia RocShield)

 

Cholewka
Górna część oraz boki wykonano z wytrzymałego nylonowego materiału, który zapobiega dostawaniu się do stopy piachu i kurzu, a mimo swojej zwartości zapewnia wysoki poziom oddychalności. Dolna część to połączenie syntetycznej skóry (czarne elementy) i gumy (seledynowe), które tworzą swoisty otok chroniący stopę przed wodą, korzeniami i kamieniami. Przednia część tego otoka jest trochę bardziej wzmocniona, aby chronić palce przed frontowymi uderzeniami (technologia RocShield). Pięta jest dobrze wyprofilowana i utrzymuje tę część stopy na miejscu. Wyczuwalne jest wewnętrzne usztywnienie tylnej części. Od zewnątrz to samo zadanie spełniają elastyczne panele z plastiku połączone z tyłu turkusowym paskiem z syntetycznej skóry.
Język wykonany jest z kilku warstw siatki z otworami różnej wielkości. Jest komfortowy, ale nie gruby. Dobrze opina stopę od góry, nie przesuwa się na boki i zapewnia odpowiednią amortyzację. System sznurowania to pętelki zamiast dziurek (tylko trzy ostatnie to tradycyjne otwory). Sznurówki są w formie płaskich pasków. Są bardzo solidne, nie przesuwają się same, a podczas testów ani razu się nie rozwiązały. Przy okazji sznurowania muszę podkreślić, że buty pomimo smukłego wyglądu są dość obszerne w środku i musiałem mocno je ściągać, ab zapewnić odpowiednie trzymanie stopy.

 


Bieżnik nie jest zbyt agresywny, dlatego Salmingi Trail T2 na śniegu radzą sobie średnio 

 

Podeszwa
Czarna warstwa odpowiadająca za amortyzację jest bardzo zbita i nie ma jej za wiele – stopa jest dość blisko ziemi: 21 mm pod piętą i 16 mm w przedniej części. Z tego powodu nie ma co oczekiwać jakiejś wybitnej amortyzacji. Moim zdaniem jest idealna na tego rodzaju buty i teren, w którym mają być używane. Zewnętrzna podeszwa nie wygląda na agresywną, poszczególne elementy bieżnika mają tylko 3-4 mm. Te z błotem Łemkowyny i zmrożonym śniegiem raczej sobie nie poradzą, ale dobrze trzymają się na niepłaskich ścieżkach leśnych, kamienistych szlakach górskich. Twardość gumy oraz dodatkowa perforacja pozwalają również liczyć na dobrze trzymanie na mokrych kamieniach i korzeniach.

 

 

Buty świetnie sprawdzają się na górskich ścieżkach – na kamieniach i korzeniach, nawet tych zawilgoconych 

 

W terenie
Buty testowane były głównie na szlakach i ścieżkach w Karkonoszach, również w zimowych „majowych” warunkach głównego grzbietu. Na leśnych ścieżkach dają pewne trzymanie, a dzięki niewielkiej warstwie amortyzacji bardzo dobre czucie podłoża. Świetnie trzymają się na kamieniach i korzeniach, nawet zawilgoconych. Nie radzą sobie dopiero w kopnym śniegu na podejściach, gdzie płytki bieżnik pozwalał na uślizgiwanie stopy. Nie czułem się też zbyt pewnie na pokrytych stojącą wodą kamieniach w trakcie zbiegów. Niski drop i elastyczna podeszwa zapewniają dynamiczny krok i zachęcają do szybszego biegania. Dobrze chronią stopę przed elementami z zewnątrz. Woda i wilgoć dostają się do buta ze znacznym opóźnieniem i dość szybko są usuwane na zewnątrz. Dzięki niewysokiemu bieżnikowi odcinki pokonywane po twardym asfalcie nie są uciążliwe, chociaż niewysoki poziom amortyzacji każe ograniczyć je do kilku kilometrów.

 


 Łukasz Belowski być może pobiegnie w czerwcu w Salmingach Trail T2 w słynnym Lavaredo Ulra Trail (120 km)

 

Podsumowanie
Salming T2 to lekki, dynamiczny i chyba można powiedzieć uniwersalny but trailowy. Nie jest specjalistą od konkretnych warunków i poradzi sobie wszędzie poza lodem i uciążliwym błotem.
Należy odnotować jakość jego wykonania, która przekłada się na trwałość. Niestety odbija się to w cenie, jaką musimy za nie zapłacić. Ciężsi biegacze mogą narzekać na brak lepszej amortyzacji, a ci z drobniejszymi stopami na słabe trzymanie stopy. Subiektywnie daję butom ocenę 4+. Czekają je kolejne testy, ale mimo swoich wad stają się głównym konkurentem modelu Scott Kinabalu do pokonania tegorocznego Lavaredo Ultra Trail.
Wady:
– cena: 140 dolarów
– trudno dostępne
– zbyt obszerne dla biegaczy z drobnymi stopami
Zalety:
– niski drop dodający dynamiki
– wysoka jakość wykonania, wysoka jakość materiałów i trwałość
– niska waga
– uniwersalność

Tester: Łukasz Belowski, znany dla niektórych jako Bela. Ultramaratończyk – siódme miejsce w Biegu Rzeźnika 2016, najlepszy Polak w 2015 roku w Lavaredo Ultra Trail. Może kiedyś poprawi nieadekwatną do możliwości życiówkę w maratonie. Preferuje długie bieganie po lasach i górach, również za granicą, ale nie pogardzi szybką piątką w podmiejskich parkach, a od biedy półmaratonem na asfalcie. O swoich podróżach i bieganiu pisze na BelekiOlek.pl.