Test butów: Salming Distance – mister uniwersal

zobacz zdjęcia » buty Salming Distance
 fot. AJ  /  źródło: własne
04-05-2017 | 08:58

Autor: Artur Jabłoński

– To ciekawe i wszechstronne buty – mówi o Salmingach Distansce Artur Jabłoński, biegacz wygrywający rywalizacje na dystansach od 5 km do ultramaratonów.

Salming Distance na moich nogach wzbudzały zainteresowanie innych osób, które często zadawały mi pytanie: co to za buty? Salomon? Z uśmiechem odpowiadałem: dobrze przeczytaj… Przyznaję się także bez bicia, że nie znałem tej firmy i podejrzewam, że dużo czytelników tego testu również widzi jej nazwę po raz pierwszy.

Szwedzka uniwersalność

But, który testowałem, zdradza swoimi kolorami, a nawet i symbolami, skąd pochodzi. Uwielbiam Szwecję, znam dobrze podłoża, po jakich można biegać w tym kraju i wydaje mi się, że Szwedzi projektując te buty, mieli na uwadze to, żeby można było je wykorzystać na różnych typach nawierzchni: szutrach, leśnych ścieżkach, asfalcie. Dlatego rekomendują but do biegania naturalnego i teoretycznie na każde podłoże, co pokazuje filmik reklamujący produkt na youtube: 

 

 

I właśnie nieco sugerując się reklamą i napisem na wkładce wewnątrz obuwia – „natural runner” – na początek postanowiłem zabrać te buty do lasu, gdzie dały mi dużo przyjemności podczas spokojnego rozbiegania. Czułem lekkość, dobre trzymanie cholewki, zdecydowanie dobrą amortyzację i elastyczność podeszwy, która jest dość szeroka i w połączeniu z niskim profilem daje bardzo dobrą stabilność.

Następnym treningiem było bieganie na asfalcie, gdzie odczucia miałem podobne, a nawet lepsze. Salmingi zapewniały doskonałe przetoczenie stopy i czuć było jeszcze większą sprężystość pianki, która dodawała dodatkowej energii każdemu krokowi.

 


 Elastyczna, szeroka podeszwa w połączeniu z niskim profilem daje dobrą stabilność

 

Dobre na trening i na zawody

Trening naprawdę się udał i jestem przekonany, że buty miały na to wpływ.  Po tych dwóch próbach już wiedziałem, że testowany model mogę polecać większości ludzi, i to nie tylko do treningu, ale również na zawody.

I nie są to słowa rzucone na wiatr, a informacja sprawdzona  – po kilku jeszcze treningach i utwierdzeniu się w przekonaniu, że buty są dobre, zabrałem Salmingi Distance na Bieg Oshee na 10 km w Warszawie. Nie dysponując dużą formą, „wykręciłem” wynik 32:38, więc ten model zdecydowanie nadaje się do szybszego biegania.

Podeszwa

Wykonana jest z lekkiej pianki („RUNLite”, która bardzo mi przypomina w odczuciach piankę zastosowaną w bucie New Balance 890). But przy rozmiarze 10,5 US waży 258 g. Podeszwa jest elastyczna, wygina się w różne strony, zapewniając swobodę dla stopy. Od spodu widać plastikowy element o nazwie „Torsion Efficiency Unit”, który łączy piętę z przodostopiem i ma za zadanie stabilizować ruchy skrętne i pozytywnie wpływać na ekonomię biegu. Tym, co na pewno zadowoli entuzjastów biegania naturalnego, jest niski drop, czyli spadek między piętą a palcami, który wynosi tu 5 mm. Ułatwia on lądowanie na śródstopiu i zmusza stopę do większej pracy w stawie skokowym.

 

 Bieżnik Salmingów Distance nie jest agresywny, dlatego buty najlepiej sprawdzają się na suchych nawierzchniach

 

Podeszwa wykończona jest gumą „Lightweight”, zapewniającą dobrą przyczepność, a na pięcie – mocną i wytrzymałą gumą „Tear&Wear”. Bieżnik nie jest agresywny – dlatego na śliskich czy błotnistych nawierzchniach oraz w bardzo trudnym terenie nie będziemy mieli mocnego trzymania, ale na suchym but radzi sobie znakomicie.

Cholewka

Cholewkę wykonano z trzech warstw siatek, jest przewiewna, co dobrze wpływa na cyrkulację powietrza wewnątrz buta. Dodatkowo w przedniej części nad palcami jak i po bokach – dokładnie między siatkami widzimy dodatkowe pasy (Exo Skeleton), które mają stabilizować stopę.

W górnej części cholewki są jeszcze obszycia (skóropodobne).

Do stabilizacji pięty z tyłu buta – w dolnej, zewnętrznej jego części, jak i do ochrony palców z przodu wykorzystano nietypowy materiał, który jak dla mnie przypomina trochę… tworzywa, z jakich wykonuje się węże ogrodowe. Jest elastyczny, lekki i spełnia ważną dodatkową rolę – nie przepuszcza wody i nią nie nasiąka.

Wewnątrz buta mamy wyjmowaną wkładkę i jak zajrzymy do środka, to znajdziemy szwy w górnej części po obu stronach mocujące język, ale są delikatne i raczej nie powinny wywoływać otarć stóp. Piszę o tym, bo wiem, że dużo osób jest uczulonych na te sprawy. U mnie takie otarcia nie wystąpiły.

 

Artur Jabłoński był zadowolony z Salmingów Distance zarówno na treningach jak i na zawodach 

 

Dużo miejsca wewnątrz

Po włożeniu nogi do środka buta mamy dużo miejsca i z pełną odpowiedzialnością mogę polecić ten model osobom o szerszej stopie.
Zapiętek jest dość miękki i wykonany z delikatnego materiału, który nie powinien wycierać nam skarpetek ani podrażniać czy uciskać ścięgna Achillesa.

Warto jeszcze wspomnieć o języku buta, który jest miękki i nieco grubszy od cholewki, dzięki czemu nie będziemy czuć ucisku sznurowadeł czy np. chipa do pomiaru czasu, jaki czasem dostajemy na zawodach do wplecenia w sznurówki.

Elementy bezpieczeństwa

Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup takich butów, jak te, które testowałem, to jaskrawy, żółty kolor powinien być dla niego ich atutem – podczas biegania po drogach publicznych na pewno będzie szybciej dostrzegany przez kierowców, co pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo biegacza. Jeśli natomiast będziemy chcieli biegać po zmroku, to naszą „widzialność” dodatkowo wzmocnią liczne odblaski z przodu i z tyłu – m.in. w postaci napisu „Salaming”.

 

Buty są dobrze widoczne po zmroku 

 

Trwałość

W chwili pisania tego testu w Salmingach Distance przebiegłem już ok. 250 km, używałem ich głównie na asfalcie i leśnych ścieżkach. Po „nabiciu” im tylu kilometrów buty zachowują się bardzo dobrze: amortyzacja w podeszwie, jak i inne materiały są nienaruszone. Dlatego oceniając trwałość tego modelu, wystawiam mu mocną „piątkę”.

Podsumowując: Salming Distance to ciekawe, wszechstronne buty – z wielką chęcią zakładam je na treningi. Nie są „wypasione” w jakieś niesamowite systemy, ale uznaję to za ich zaletę, a nie wadę.

Można w nich z powodzeniem realizować wszystkie środki biegowe, ale najbardziej bym je polecał na tzw. biegi progowe i szybsze biegi interwałowe.

Tester: Artur Jabłoński – trener i biegacz długodystansowy z blisko 20-letnim stażem oraz wieloma sukcesami na koncie. W 2015 roku wygrał m.in. cykl biegów terenowych City Trail i Supermaraton Gór Stołowych. Zwyciężył też w dwóch ostatnich edycjach Biegu 7 Dolin (64 km). Prowadzi własną grupę biegową Dream Run.