Test butów: Mizuno Sayonara 4 – japońska precyzja

zobacz zdjęcia » Mizuno Sayonara 4 – buty dobre na treningi i zawody
 fot. TŁ  /  źródło: własne
22-10-2016 | 14:06

Autor: Tomasz Łyżwiński

Sayonara 4 to but niewdzięczny do testowania. Trudno znaleźć w nim słabe punkty, a to już wygląda podejrzanie. Nie istnieją przecież buty idealne!

Czwórka w nazwie modelu świadczy, że to już kolejna mutacja w obrębie tej serii. Przeznaczenie tego buta nie zmienia się od początku, to sprzęt treningowo startowy. Już choćby z tego względu wynikają niektóre jego parametry – np. niska masa sprzętu.

Testowany model (rozmiar 46) ważył 260 gramów, a więc całkiem nieźle. Oczywiście dociekliwi biegacze z pewnością zauważą, że jest on i tak nieco cięższy (o ok. 20 gramów) od swoich poprzedników – Sayonary i Sayonary 2. Zauważą też, że te stare modele były przygotowane w technologii bezszwowej, a trójka i czwórka już nie. Poza tym (według danych) drop wcześniejszych egzemplarzy wynosił 8,7 mm, a Sayonara 4 (Sayonara 3 również) ma 10 mm. Czy to zatem krok wstecz? Niekoniecznie.

 

Przednia część cholewki ma wierzchnią warstwę z nowego, mocniejszego syntetycznego materiału

 

Pełna swoboda

Bezszwowa wersja japońskiego buta miała mały minus. Na wilgotnej nawierzchni woda nadzwyczaj łatwo była zasysana do środka buta. Ci, którzy mieli do czynienia z tym zjawiskiem, wiedzą jak bardzo potrafi być irytujące. Dzieje się tak zawsze, jeśli przednia część cholewki nie ma solidnego obszycia. Bezszwowa cholewka miała ten element laminowany, ale dawało to umiarkowane zabezpieczenie.

W Sayonarze 4 szwy pojawiają się nie tylko z przodu, ale również po bokach, bo naszywane jest też logo firmy. Tyle tylko, że jest ono umiejętnie wkomponowane w cały system wzmocnień mający za zadanie dobre trzymanie stopy w bucie. To istotne, bo but jest dość szeroki, palce mają dużo swobody i jeśli ktoś ma wąską stopę, musi porządnie wiązać sprzęt przed bieganiem. Ta duża swoboda w środku buta sprawia, że teoria o obtartych, „dzięki” szwom, nogach tym razem się nie sprawdza. W najlepszym przypadku jest mocno naciągana.

 

 W podeszwie środkowej jest, sprawdzona przez lata, gięta płytka Wave, która dobrze amortyzuje i stabilizuje stopę

 

Wave nie zawodzi 

But, ze względu na konieczność zachowania niskiej masy, nie ma też mocno rozbudowanego systemu amortyzacji, ale jest on wystarczający by czuć komfort nawet podczas maratońskiego startu. Tradycyjnie Japończycy w podeszwie wykorzystali technologię Wave. Falowany element z tworzywa sztucznego stosowany w otoczeniu pianki, sprawdza się od lat i na szczęście producent nie zamierza z niego rezygnować. Oprócz walorów amortyzacyjnych Wave świetnie też stabilizuje stopę, przez co nie męczy się ona tak, podczas mocnego biegania. Cała podeszwa w Sayonarze 4 jest taka sama jak w poprzedniej wersji tego modelu, a więc jest tam lekka pianka U4iC, system SmoothRide mający ułatwiać przetaczanie stopy, czy łaty gumy węglowej bieżnika w miejscach szczególnie narażonych na ścieranie.

Różnica za to jest widoczna w cholewce. W Sayonarze 3 przednia jej część jest wykonana z dwóch warstw. Zewnętrzna powłoka to siatka, która ma dość duże oczka. Daje dobra wentylację, ale też nie chroni dostatecznie przed wilgocią. Najnowszy model ma wierzchnią warstwę z materiału syntetycznego. Wentylacja na tym nie traci, a zabezpieczenie przed wodą jest zdecydowanie lepsze. Poza tym sam materiał wygląda na trwalszy. To jednak będzie można ocenić ostatecznie za jakiś czas...

 

Dwa zaliczone (w ciągu 2 tygodni) maratony w Sayonara 4 – w Krynicy i Berlinie – nie pozostawiają wątpliwości. To bardzo dobry wybór dla amatorów gustujących w dystansie 42,195 km

 

Sprzęt na twarde nawierzchnie

Teraz najważniejsza część testu – wrażenia z biegania w tych butach. Przede wszystkim oceniana była ich przydatność pod kątem przeznaczenia tzn. walorów treningowych i startowych (ale nie tylko). Dlatego oprócz nabijania kilometrów na leśnych i asfaltowych drogach, było też trochę startów na 5-10 km oraz... dwa maratony.

But najlepiej zachowuje się podczas szybkiego biegania na asfalcie czy betonie. Podeszwa daje świetną przyczepność na takiej nawierzchni. Ma to bezpośredni wpływ na dynamikę. Nawet przy zmianie kierunków biegu nie ma mowy o poślizgu, ale warunek to dobre wiązanie buta. Jak było powiedziane wcześniej – w środku jest dużo miejsca dla stopy i będzie ona latać jeśli tylko dostanie więcej swobody. W warunkach startowych – np. biegu na 5 km – Sayonara 4 nie dorówna startówkom (Hitogami 3 itp.), a już na 10 km czy w półmaratonie różnica ta jest prawie niezauważalna.

Maraton to przyjemność

Model ten świetnie zda również egzamin podczas maratońskich startów. W takcie testów, biegi takie były dwa i to w odstępie dwóch tygodni (jeden był treningowy). Efekt? Żadnych otarć, ani bąbli na nogach. To jeszcze jeden dowód, że teorie o niezbyt komfortowym bieganiu w butach ze szwami są mocno wyolbrzymione.

Druga sprawa w takich startach na długich dystansach to amortyzacja. Kilka miesięcy wcześniej występ w wiosennym maratonie zakończył się krótkotrwałymi bólami w kolanach, chociaż buty (innej marki) miały teoretycznie zbliżony poziom amortyzacji. Tutaj, w żadnym z dwóch maratonów, czegoś takiego nie było. Dlatego prawdopodobnie niebawem Sayonara 4 pójdą... w odstawkę. Są tak dobre na maratońskie starty, że szkoda je eksploatować na sesje treningowe. Można, metodą prób i błędów, szukać innych butów, które będą gwarantować porównywalny komfort na dystansie 42,195 km, ale po co?...

 

 Wielka tajemnica Mizuno Sayonara 4 – bardzo długie sznurówki

 

Ten model Mizuno z powodzeniem sprawdza się też na twardych ścieżkach leśnych. Gorzej to wygląda w bardziej miękkim terenie, ale to już też warunki dla zupełnie innego rodzaju butów.

Dodatkowy atut – trwałość

Jedyny minus w Sayonarach 4, to nieprawdopodobnie długie sznurówki. Pomimo różnych analiz nie udało się znaleźć wytłumaczenia dla tego pomysłu Japończyków. Nawet jeśli sznurówki przepuści się przez ostatnie (rzadko używane) dziurki w cholewce, to i tak nie załatwia to sprawy.

Buty te są w stanie sprostać wymaganiom wyczynowców jeśli chodzi o trening, oraz amatorów, jeśli chodzi o codzienne bieganie i starty na zawodach. Szczególnie ci ostatni powinni z nich być zadowoleni – płacąc raz, mają do dyspozycji sprzęt, który można wykorzystywać na wiele sposobów. Dodatkowy atut Sayonara 4, to trwałość. Po półtoramiesięcznym intensywnym bieganiu (ok. 450-500 km), ślady użytkowania są znikome i nic nie wskazuje na to, by buty w najbliższym czasie miały się rozsypać.

Tester: Tomasz Łyżwiński – dziennikarz serwisu czasnabieganie.pl, były biegacz wyczynowy, a obecnie maratończyk amator z rekordem życiowym poniżej 3 h.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~AirrmaxUżytkownik anonimowy
~Airrmax
No photo~AirrmaxUżytkownik anonimowy
do ~sofix:
No photo~sofixUżytkownik anonimowy
13 paź 16 14:06 użytkownik ~sofix napisał
czuję smród tych buciorów ze zdjęcia nawet przed monitorem
To może warto już skończyć z kupowaniem butów biegowych w Lidlu? Buty, choćby średniej klasy, ale dobrej marki, mają wentylację na takim poziomie, że o przykrym zapachu nie ma mowy. Chyba, że po dwóch latach użytkowania (tylko żaden szanujący się biegacz nie biega tyle w jednych butach).
14 paź 16 07:47 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~sofixUżytkownik anonimowy
~sofix :
No photo~sofixUżytkownik anonimowy
czuję smród tych buciorów ze zdjęcia nawet przed monitorem
13 paź 16 14:06 | ocena:50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Jola laskaUżytkownik anonimowy
~Jola laska
No photo~Jola laskaUżytkownik anonimowy
do ~sofix:
No photo~sofixUżytkownik anonimowy
13 paź 16 14:06 użytkownik ~sofix napisał
czuję smród tych buciorów ze zdjęcia nawet przed monitorem
pewnie Twoje kapcie używane do oglądania telewizji śmierdzą bardziej
15 paź 16 13:24 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza: