Test butów: Merrell Tough Mudder – ścigant

zobacz zdjęcia » Merrelle Toug Mudder w terenie radzą sobie bardzo dobrze
 fot. PB  /  źródło: własne
27-09-2016 | 11:45

Autor: Piotr Biernawski

– To narzędzie o dość wąskiej specjalizacji, ale w swojej kategorii jest po prostu świetny – mówi o Merrellach All Out Crush Tough Mudder Piotr Biernawski, doskonały biegacz górski i ultramaratończyk.

Merrell, czyli amerykański producent obuwia i odzieży turystycznej. Tough Mudder – wyścig przeszkodowy, jak nazwa wskazuje – w większości odbywający się w błocie. Merrell All Out Crush Tough Mudder – wyspecjalizowany model buta, stworzony w konkretnym celu – pomóc wygrywać w takich właśnie błotnych warunkach. Jak się sprawdzi w bieganiu szlakowym?

All Out to nowa seria Merrella skierowana do biegaczy – mamy tu ultralekkie modele na krótkie wyścigi, typowo górskie na podeszwie Vibram czy model na luźne kamieniste podłoże. Do mnie trafił model sygnowany nazwą biegu, który co prawda nie trafił jeszcze do Polski, ale odbywa się np. 24 września w Londynie, a należy do bardzo modnej dyscypliny biegów przeszkodowych.

 

 Merrell All Out Crush Tough Mudder ma cholewkę z wodoodpornej siateczki. Drop wynosi 6 mm.

 

Pierwsze wrażenia

But uszyty jest z wodoodpornej siateczkowej tkaniny, pokrytej odporną na zdzieranie warstwą TPU. Po bokach posiada po dwa niewielkie otwory do odprowadzania wilgoci. A może lepiej powiedzieć wprost – wody i błota. Przód i tył obszyty jest tworzywem sztucznym, które stabilizuje stopę oraz zabezpiecza – przede wszystkim palce – przed atakującymi nas niepożądanymi obiektami, jak kamienie czy korzenie.
Podeszwa klasyczna, z jednego panelu pianki EVA (choć producent chwali się wkładkami Unifly i TrailProtect – muszę wierzyć na słowo), w pierwszym kontakcie wydaje się dość sztywna, choć jednocześnie w przedniej części dająca się łatwo wygiąć i skręcić. Podeszwa zewnętrzna – w modelu który dostałem w śmiesznym kolorze, czy raczej mieszance przypominającej pomieszane kolory plasteliny z lat młodości – jest miękka i niemal lepiąca się do palców. Prawie jak plastelina. Bieżnik w kształcie „śmigiełek” – w przedniej części podeszwa posiada dodatkowe poprzeczne rowki, w tylnej pod zapiętkiem gęstszy bieżnik o regularnych kształtach – zapewne aby zwiększyć przyczepność podczas hamowania czy zbiegania.
Drop wynosi obiecujące 6mm – przy czym cała stopa jest stosunkowo nisko nad podłożem. Podeszwa – przede wszystkim w przedniej części – dość szeroka, co obiecuje dużą stabilność i dynamikę. Mocnym punktem jest też waga, która w rozmiarze 43.5 wyniosła jedyne 230 gramów! Wow, to jest wynik robiący wrażenie!

 Podeszwa przypomina wyglądem mieszaninę plasteliny, a bieżnik – śmigiełka

 

Generalnie but wygląda bardzo klasycznie, brak jest jakiś udziwnień. Klasyczne jest sznurowanie, klasyczny design. Miłymi dodatkami są pętelka na zapiętku ułatwiająca zakładanie buta – szczególnie pomocna gdy korzystamy z butów bez skarpet, oraz wszyta między język a cholewkę siateczka, która chronić nas będzie przed przekręcaniem się języka oraz filtrować będzie błoto z większych stopouciskaczy. Zapewne dla uzyskania niewielkiej wagi, oraz z uwagi na zastosowanie buta, zrezygnowano z wyjmowalnej wkładki wewnętrznej.

Pierwsze koty za płoty...

Po pierwsze – but świetnie leży na nodze, nic nie ciśnie, nic nie obciera. Może z przodu jest trochę za dużo miejsca na moją stopę – tył trzyma znakomicie, przód na ostrych zbiegach może trochę pływać. Choć pewno mocniejsze zaciśnięcie sznurówek wyeliminuje tę niedogodność. Po drugie – biegałem bez skarpet – skoro but ma system do pozbywania się wody ze środka na zewnątrz i jest dedykowany stricte na błoto i wodę, stwierdziłem że trochę bez sensu byłoby wkładać doń stopę w skarpecie. A but nie zrobił mojej stopie żadnej krzywdy, nawet podczas pierwszego 20 kilometrowego biegu w ciężkim terenie, w zmiennej aurze – w tym w rzęsistym deszczu. Po trzecie – guma zewnętrznej podeszwy jest naprawdę miękka – w zakrętach na asfalcie aż czułem, jak bieżnik pracuje a śmiegiełka się wyginają – czy też, jak to śmiegiełka mają w zwyczaju – obracają! Po czwarte – but nieprawdopodobnie wyciąga wilgoć na zewnątrz! Nie tylko tymi dziurkami, ale całą częścią siateczkową. W suchym terenie efekt jest taki, że but jest nieprawdopodobnie wręcz upaćkany od... pyłu, który przykleja się do wyprowadzonej z buta wilgoci. W mokrym komfort jest znakomity – wystarczy kilka dosłownie kroków, i woda którą nabierzemy w kałuży czy na mokrej łące wydaje się znikać! Oczywiście but jest wilgotny, ale chłonie wilgoć w stopniu minimalnym. A do tego błyskawicznie schnie. Aha – banalnie łatwo i szybko się go myje!

 

 But szybko pozbywa się wody z wewnątrz i wysycha, ale też łatwo się brudzi, kiedy jest sucho

 

Biegamy!

W mojej opinii but należy do tych, które określamy mianem – ścigant. Mimo bardzo miękkiej podeszwy po asfalcie biegnie się w nim bardzo komfortowo, ale przede wszystkim szybko i niewielkim nakładem sił. Pazur pokazuje – o dziwo – w suchym terenie, typowe szlaki, leśne ścieżki, drogi gruntowe – tutaj jest znakomicie (na pewno bardzo duża w tym zasługa piórkowej wagi i stosunkowo niewielkiego dropu). W takim terenie opady deszczu, które zdyskwalifikowałyby ewentualną szybką asfaltówkę, dla Merrella nie robią specjalnej różnicy. Byłem aż nieco zdziwiony, bo w Gorcach po opadach deszczu szybko robi się półcentymetrowa warstwa poślizgowa, a tutaj miałem wrażenie, że... zapomniała się zrobić – but trzyma pewnie i można zapomnieć, że pod nogami mamy małą ślizgawkę. W większym błocie – o ile nie jest to breja do kolan – także nie ma powodu do narzekań – but stara się za każdą cenę wgryźć w podłoże, a po wybiegnięciu z tego typu umilacza podeszwa błyskawicznie oczyszcza się z błota.

 Tough Mudder dobrze radzi sobie w terenie. Nie lubi tylko kamienistego podłoża

 

Nieco gorzej sytuacja wygląda na podłożu kamienistym – but owszem, daje znakomite czucie terenu, ale zahaczając o minimalizm dla większości biegaczy będzie na takie podłoże obuwiem zbyt bezkompromisowym – szybko dobre czucie terenu może zamienić się w walkę z bólem obtłuczonej przez kamienie stopy, a o skakaniu po krawędziach np. tatrzańskich granitów raczej w ogóle bym zapomniał. Tak więc myślę, że dla lekkich zawodników z dobrą techniką but będzie dobrym wyborem na wyścigi na tego typu podłożu, z zastrzeżniem – raczej nie ultra. Dla pozostałych – na taki teren jest cała masa innych modeli, ten but po prostu woli nieco miększe podłoże. Aha, na mokrym kamieniu – ponownie muszę powiedzieć, że zostałem zaskoczony, tym razem niemile – but nie trzymał zbyt dobrze, uślizgi zdarzały się niepokojąco często. Tutaj raczej odradzałbym połączenie Tough Mudder + deszcz + kamień lub skała. Odradzam zatem także np. biegi czy starty w Tatrach czy generalnie w terenie wysokogórskim.

 

 Piotr Biernawski jest pewny, że ten model Merrella sprawdzi się w trailu oraz biegach ekstremalnych z przeszkodami

 

Myśl końcowa

But bardzo mi się spodobał. Jest narzędziem o dość wąskiej specjalizacji, ale w swojej kategorii jest po prostu świetny. Dynamiczny, szybki, lekki, pewny w terenie, zaskakująco dobry na asfalcie. Będzie świetnym wyborem na krótkie wyścigi. W lżejszym terenie nawet na średnie dystanse, zahaczające o dystans maratoński. Dla biegaczy lubiących minimalizm, ten but może być świetnym wyborem na treningi – przy swojej niewielkiej wadze i ze znakomitym czuciem podłoża, jest to nadal pełnoprawny but trailowy, który zapewni trakcję oraz ochroni stopy lepiej niż obuwie stricte minimalistyczne. Oczywiście na pewno sprawdzi się także w dyspcyplinie do której został stworzony – w wyścigach przeszkodowych.

Tester: Piotr Biernawski – zdobywca Pucharu Polski Skyrunning 2015, Drużynowy Mistrz Polski Skyrunning 2015-2016, zwycięzca Grand Prix Sokoła 2015, Mistrz Polski w Zbiegu Górskim 2014, 3. miejsce w Biegu Rzeźnika 2016.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~MichalUżytkownik anonimowy
~Michal :
No photo~MichalUżytkownik anonimowy
Jak Piter testowal to nie ma lipy
28 wrz 16 21:12 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza: