Test butów: Magical Shoes – wrażenia debiutanta

zobacz zdjęcia » Dwójka biegowych debiutantów: Ryszard Opiatowski i Magical Shoes
 źródło: własne
Ryszard Opiatowski 25-11-2016 | 08:48

Autor:

Tym razem spotkała się dwójka, która stawia pierwsze kroki w biegowym świecie: marka Magical Shoes oraz dziennikarz i świeżo upieczony maratończyk Ryszard Opiatowski.

Bieganie w butach niczym bez butów – tak w jednym zdaniu wygląda pokonywanie kilometrów w Magical Shoes. To nazwa polskiej firmy produkującej obuwie minimalistyczne, czyli z cienką podeszwą (5 mm), takiej samej grubości pod piętą i palcami (zerowy drop).
Nigdy wcześniej nie biegałem w tego typu butach. Ciekawość zwyciężyła i postanowiłem spróbować. Marka Magical Shoes niedawno pojawiła się na biegowym rynku. Oferuje dwa modele butów – w tym jedne, które z pewnością wzbudzą zainteresowanie zwolenników biegania minimalistycznego – MS Receptor Health.

MS Receptor Health – te buty raczej spełnią oczekiwania zwolenników biegania minimalistycznego

 

Model ten waży około 180 gramów (jeden but). Jest lekki i miękki niczym gruba skarpeta. I takie jest pierwsze uczucie po założeniu Receptorów na nogi – stąpam niczym w skarpecie z grubszą podeszwą. Można w nich chodzić, można biegać – praktycznie po każdej nawierzchni.
Pierwszy test to trening na 10-kilometrowej leśnej trasie. Poprzedza go półkilometrowy odcinek po asfalcie. Niespecjalnie dobrze czuję się w tych butach na tak twardej nawierzchni. Po wbiegnięciu do lasu samopoczucie jest dużo lepsze. Nogi same niosą, nie obciążone ciężkimi butami. Pierwsze kroki są niepewne. Obawy, by nie nadepnąć na coś twardego i wystającego nie pozwalają w pełni czerpać przyjemności z biegu. Rzeczywiście, wbiegniecie na kamień czy szyszkę boli znacznie bardziej niż w zwykłych butach – ale to podobno jest naturalna forma akupresury.

 Spód buta na całej długości pokryty jest gumą grubości 5 mm

 

Jednak z każdym treningiem jest coraz lepiej. Obawy znikają – nogi szybko się przyzwyczajają do „magicznych butów”, a i kamieni jakby mniej, albo nauczyłem się je omijać. Jest tak dobrze, że początkowy plan, by pobiegać w nich tylko kilka razy zmieniają się i zapominam o innym rodzaju obuwia.
Po sześciu tygodniach testowania magical shoes widzę same plusy: stopa się nie poci (buty są przewiewne), przechodzę do naturalnego jej stawiania (na przodostopiu) podczas biegu i – co ważne – zasuwa się aż miło, na co wpływ ma też minimalna waga. Moje rekordy na 5-kilometrowej pętli w lesie zostają bez problemów poprawione.

 

 Rysiu Opiatowski jeszcze dobrze nie opanował techniki biegania ze śródstopia potrzebnej przy korzystaniu ze sprzętu minimalistycznego, ale w Magical Shoes zakochał się na dobre

 

Polecam te buty wszystkim, a zwłaszcza biegającym w naturalnym terenie. Ja na asfalcie nie czuję się w pełni komfortowo. Magical Shoes zrobiono solidnie. Są elastyczne, estetyczne (duży wybór kolorów) i wygodne. No i szybko schną po wypraniu – można je wrzucić do pralki. Producent zachęca też do noszenia ich na co dzień, pisząc na swojej stronie – http://magicalshoes24.com – że, chodzenie w nich poprawia samopoczucie, zapewnia relaks i dostarcza niewiarygodnej energii. Rzeczywiście, coś w tym jest. Podczas wypadu do miasta w minimalistycznym obuwiu stopy jakby mniej się męczyły. Najlepiej jednak czuję się w nich biegając w lesie. Biegając prawie boso – ale w ostrogach.

Tester: Ryszard Opiatowski – dziennikarz i biegacz, który w poprzednich latach incydentalnie uczestniczył w dużych biegowych przedsięwzięciach typu: warszawski Bieg Niepodległości czy Bieg Konstytucji 3 Maja. Od tego roku regularnie trenuje i może już pochwalić się rekordami 43.27 (10 km) i 4:04.16 (maraton).