Test butów: Asics DynaFlyte – krok w stronę latania

zobacz zdjęcia » Nowość Asicsa 2016 – DynaFlyte
 źródło: własne
17-09-2016 | 09:10

Autor: Tomasz Łyżwiński

Asics DynaFlyte pojawiły się na rynku w lipcu i od razu zyskały uznanie. Powód jest prosty: nie mają zbyt wielu udziwnień, a ich atuty szybko i łatwo można sprawdzić.

 

Ten model Asicsa jest zupełnie nowy na rynku. Na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo prosty – wręcz odbiega od sztandarowych produktów japońskiej firmy, których podeszwy naszpikowane sa różnymi systemami amortyzacji. Asics DynaFlyte też oczywiście je ma, ale nie aż tyle i nie tak mocno rzucające się w oczy.

Sam producent uznał, że stworzył najbardziej zaawansowaną technologię amortyzacji w historii firmy. Pracowano nad nim 3 lata, a kluczowym jego elementem jest komponent włókien organicznych – FlyteFoam. To ma być to, o czym marzy każdy producent butów – materiał lekki, dający amortyzację i jednocześnie zachowujący dynamikę podczas ruchu biegacza. Czy rzeczywiście inżynierom i projektantom z Kobe sztuka ta się udała?

 

 Szerokie DynaFlyte dają palcom dużo miejsca, a profilowany język idealnie przylega do wierzchu stopy

 

DynaFlyte nieźle pokazuje język

Na pewno udało się ograniczyć mocno wagę buta. Nic dziwnego, że w kampanii promocyjnej tego modelu wykorzystywane jest przesłanie gwarantujące, że biegacz „poleci” zakładając DynaFlyte na nogi. Według informacji producenta but waży 275 g, w rozmiarze 43. Zwykle tego typu dane są zaniżane, ale w tym wypadku może być nawet nieścisłość w drugą stronę. Testowany większy egzemplarz, w rozmiarze 47 (Asicsa), też utrzymał masę poniżej 300 g – ok. 290.

FlyteFoam, która według danych katalogowych, jest aż o 55 procent lżejsza od znanej pianki EVA) to oczywiście nie jedyny komponent podeszwy środkowej tego buta. Pod pietą oraz pod przednią częścią stopy są obszary z GEL-em. Wykorzystano także m.in. technologie Trusstic i Guidance. Ta pierwsza – mówiąc krótko – jest elementem stabilizującym, łączącym tylną i przednią część buta oraz wzmacniającym śródstopie. Ta druga „koordynuje” współgranie wszystkich systemów podeszwy w fazie przetaczania – od pięty do palców i ma odpowiadać za komfort stopy podczas biegu.

Cholewka buta wykonana jest z meshu. Nie posiada żadnych szwów. Wszystkie łączenia, zarówno w okolicy palców jak i sznurowania, zostały zgrzane na gorąco. Jedyne szycia jakie pojawiają się w modelu Asics DynaFlyte są na styku cholewki i podeszwy, ale one w żaden sposób nie mogą zaszkodzić stopie biegacza.

 

Węglowa guma AHAR+ (niebieski kolor w podeszwie) pozostaje niemal nienaruszona

 

Elementem, który od razu rzuca się w oczy w tym modelu jest też język. Został on uformowany tak, że przybiera półokrągły kształt i idealnie układa się na wierzchu stopy. Zapobiega to też jego przesuwaniu się w trakcie biegu. Całość uzupełniają sznurówki z lekko rozciągliwego tworzywa. Podczas półtoramiesięcznych testów nie rozwiązały się ani razu, co chyba jest najlepsza rekomendacją dla nich.

Biegowe wrażenia

Głównymi atutami modelu DynaFlyte mają być lekkość oraz komfort i tak jest w rzeczywistości. Masa tego sprzętu robi wrażenie już przy pierwszym kontakcie. Automatycznie chce się w nich biegać w szybszym tempie. FlyteFoam, poza tym, że daje lekkość, jest też bardzo trwała. Pomimo przebiegnięcia w nich ponad 500 km, nie ma żadnych śladów odkształceń podeszwy.

Drugi atut tego modelu, czyli amortyzacja gwarantująca duży komfort, nie dla każdego może okazać się wielkim plusem. Przy bardziej dynamicznym bieganiu, doświadczony biegacz może poczuć niedosyt dynamiki. Noga ląduje na bardzo wygodniej poduszce i nie ma się z czego odbić. Może to być zauważalne szczególnie w terenie na odrobinę bardziej miękkim podłożu.

Buty za to świetnie spisują się na asfalcie i do takiej nawierzchni są zalecane. Umiarkowany bieżnik pod spodem daje dobrą przyczepność zarówno na suchym jak i lekko wilgotnym podłożu.

Przód DynaFlyte jest szeroki i palce mają dużo miejsca. Trzeba też jednak z tego względu mocno sznurować te buty przed szybszym bieganiem ze zmianą kierunków ruchu. W przeciwnym razie stopa w środku będzie latać. Meshowa cholewka w trakcie letniego biegania dała dużo do myślenia. Materiał wygląda na solidny, tymczasem nawet podczas upałów noga w bucie zbytnio się nie pociła. Zatem wszystko wskazuje na to, że wentylacja to kolejna mocna strona DynaFlyte. Ciekawe jak będzie zimą...

 

 Ok. 500 km przebiegnięte na treningach, nie zrobiło na Asicsach DynaFlyte większego wrażenia

 

Po półtoramiesięcznym użytkowaniu guma węglowa AHAR+ na podeszwie buta miała znikome ślady zużycia. Raczej mało prawdopodobne, aby w przyszłości był to powód rozstania biegacza z tym modelem.

Podczas testów biegowych problem pojawił się tylko jeden – otarcia wewnętrznej części pięty. W takiej sytuacji wyjaśnienie mogło być tylko jedno: albo jest coś nie tak z pietą, albo z butem. Pierwszy odruch, to skojarzenie, że jednak budowa stopy jest przyczyna zamieszania. Potem jednak pojawiło się pytanie: Skoro w kilkudziesięciu wcześniejszych parach butów pięta ta nie była naruszona, to dlaczego teraz miałaby zawinić? Po dokładnej analizie wewnętrznej części cholewki w okolicach pięty, dało się wyczuć kilka drobnych grudek pod materiałem. Sprawę szybko rozwiązał kawałek technicznej taśmy klejącej wstawionej w newralgiczne miejsce.

 

 Drobne grudki w wewnątrz buta, w okolicach pięty zostały „zneutralizowane” kawałkiem taśmy klejącej

 

Dla pewności, podczas EXPO na jednej z dużych imprez, zostało też pod tym katem sprawdzonych kilka innych egzemplarzy DynaFlyte. Wnętrze w okolicach pięty było OK, więc można uznać, że testowany egzemplarz był pojedynczą czarna owcą...

Przyjemność w czystej postaci

Amatorzy biegania model Asics DynaFlyte mogą wykorzystywać zarówno do treningów jak i startów – z maratonem włącznie. Czyli jest to produkt o którym marzy większość biegaczy – uniwersalny na wysokim poziomie. Spora amortyzacja na pewno spodoba się bardzo miłośnikom aktywności fizycznej z cięższej kategorii. Nie za duży drop – 8 mm – to kolejny atut tych butów. Na początek zastosowano w DynaFlyte wiele sprawdzonych rozwiązań z długo dopracowywanego MetaRun, ale wiadomo już, że szykowane są kolejne wcielenia tej japońskiej nowości. Za wcześnie mówić, czy będzie to sukces na miarę Nimbusów, czy Kayano, ale start wyszedł całkiem obiecująco.

Tester: Tomasz Łyżwiński – dziennikarz serwisu czasnabieganie.pl, były biegacz wyczynowy, a obecnie maratończyk amator z rekordem życiowym poniżej 3 h.