Okiem mistrza: Kiedy buty startowe są potrzebne amatorowi?

zobacz zdjęcia » Buty startowe najlepiej sprawdzają się na nogach wyczynowców
 /  fot. Aleksander Majdański  /  źródło: newspix.pl
25-07-2017 | 16:51

Autor: Jerzy Skarżyński

Wielu z was nie powinno startówek wkładać na nogi, zwłaszcza podczas maratonów – mówi Jerzy Skarżyński, trener, maratończyk i autor książek o bieganiu.

Buty startowe są piękne. Nie bójmy się tego określenia w stosunku do pospolitych butów, ale nie są to – w porównaniu z innymi – „zwykłe” buty. Dla biegaczy buty startowe są bowiem synonimem wszystkiego tego, co dla nich najważniejsze: są delikatne, lekkie, kolorowe, ułatwiają uzyskiwać lepsze czasy na szybkich treningach, pomagają walczyć o rekordy życiowe, a podczas zawodów stają się niemal częścią naszego ciała. Znacie to uczucie? Ja ciągle pamiętam, jak skakała mi adrenalina, gdy przed zawodami wciągałem je na swoje stopy i starannie sznurowałem. Będzie walka, musicie mi pomóc – niemal z czułością mówiłem wtedy do nich. Buty startowe były w okresie mego wyczynowego biegania bardzo ważną częścią sportowego wyposażenia. Tfu, co ja piszę „ważną” – zdecydowanie najważniejszą!

Czy powinny być też najważniejszym elementem wyposażenia każdego maratończyka (no i maratonki, rzecz jasna)? Może zaskoczę wielu, ale niekoniecznie. Bo wielu z was nie powinno ich wkładać na nogi, zwłaszcza podczas maratonów!

 

VIII Bieg Ursynowa

 

Zysk jest – bardziej mentalny, niż czasowy

Buty startowe wymyślono po to, by dać oręż do walki tym biegaczom, którzy osiągnęli wysoki poziom sportowy i szukają drogi poprawy rekordów życiowych oraz równości szans w rywalizacji z tymi rywalami, którzy w takich butach biegają. Trudno wprawdzie przeliczyć na sekundy zyski z tym związane, bo udowodniono, że te korzyści dotyczą raczej sfery mentalnej niż fizycznie policzalnej. Ale to gra warta świeczki, bo przecież sfera mentalna jest ważnym elementem rywalizacji na najwyższym poziomie. Gdyby jednak pokusić się o obliczenie zużycia energii „przenoszenia” butów podczas biegu, to okazuje się, że są to wielkości rzędu 0,1 procenta na każde 100 g wagi obuwia. Nawet spore ich „odchudzenie” (np. o 100 g – z 250 do 150 g) daje więc znikomo małą oszczędność energii, której nijak nie można przełożyć na zysk czasowy na linii mety. Więcej „zarobimy” poprawiając na przykład technikę biegu.

Co jednak istotne – tak drastyczne „odchudzanie” obuwia przynosi – dla wielu, a na pewno dla biegaczy początkujących – więcej strat niż korzyści! Wprawdzie materiały używane na podeszwy są teraz dużo lżejsze niż kiedyś, ale zwykle buty startowe są „podrasowywane” tym, że podeszwy (dla jeszcze większego „odchudzenia”) są węższe. Niestety, węższe podeszwy, to mniejsza stabilność podczas biegu, a poprawianie jej wymaga dodatkowej energii. Buty startowe „odchudza” się też nie „montując” w podeszwach systemów amortyzacji – a to dla wielu biegaczy powinno być priorytetem – i/lub systemów wsparcia stopy (dla biegaczy silnie pronujących lub supinujących, więc biegacze z takimi problemami podczas zawodów ich się nie pozbędą).

 

LIMO KIPROP

 

Dla kogo są startówki?

Buty startowe zalecane są dla biegaczy:

– wyczynowych, czyli reprezentujących wysoki poziom sportowy. Biegacze początkujący rozwoju biegowego powinni szukać dokładając np. kolejny trening w tygodniu, przykładając się do treningu sprawności, zwłaszcza siły ogólnej, albo np. poprawiając metody odpoczynku (zdrowy, minimum 7-, a najlepiej 8-godzinny sen) i regeneracji (solanka, sauna, basen, masaż). Jeśli tu są rezerwy lub zaniedbania zakup „szybkich” butów na pewno ich nie skompensuje;

– lekkich (ważących poniżej 70 kg). Biegacze ważący więcej szybko „zużyją” właściwości amortyzacyjne pianki, z której wykonana jest podeszwa. Wszyscy ważący więcej (a szczególnie otyli) biegający w butach bez systemu amortyzacji narażają swój układ ruchu na znaczne przeciążenia – zwłaszcza stawów kolanowych i biodrowych, które są ich piętami achillesowymi. To zwykle skutkuje wizytą u ortopedy i/lub fizjoterapeuty, czyli przerwami w treningu „na własne życzenie”. I to ostatnie boli najbardziej;

– nie mających problemów ze stopami (nadpronacja lub pronacja).

 


 Jerzy Skarżyński preferuje ostatnio za zawody buty treningowo-startowe

 

Buty treningowo-startowe wystarczą

Innym biegaczom zalecam na zawody buty typu treningowo-startowego, czyli takie, których powinniśmy używać do biegania szybszych treningów (WB2, WB3 i WT), choćby nawet po terenie o miękkim podłożu (dukty leśne, ziemne alejki parkowe, itp.), ale już na pewno podczas wszelkich treningów po szosie. Zdrowie jest najważniejsze!

A co z biegami ulicznymi na krótszych dystansach – 5 czy 10 km, czy i wtedy buty startowe nie są potrzebne? Czy i wtedy obowiązują te sugestie? Większość biegaczy sądzi, że lżejsze buty są wtedy wręcz niezbędne, że bez nich nie ma szybkiego biegania. Ja tak nie uważam. Zwykle – mimo, że ważę poniżej 70 kg i nie mam problemów ze stopami! – biegam w zawodach tylko w butach treningowo-startowych. Bo zdrowie jest najważniejsze, a trochę cięższe buty treningowo-startowe na pewno chronią moje stawy skuteczniej. A zamierzam dołożyć jeszcze wiele tysięcy kilometrów do tych dotąd przebiegniętych 170 tysięcy.

Chyba, że no właśnie – że stać nas na kupowanie kolejnych par butów startowych po serii kilkunastu szybkich biegów.

Autor, Jerzy Skarżyński, jest maratończykiem, trenerem oraz autorem książek o bieganiu, więcej - www.skarzynski.pl

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~biegaj boso od początku!!!Użytkownik anonimowy
~biegaj boso od początku!!! :
No photo~biegaj boso od początku!!!Użytkownik anonimowy
nie ważne w czym biegniesz tylko jak. z mojego doświadczenia biegania boso wynika że najgorsze są buty z tzw max amortyzacją po co poprawiać naturę ja mam życiówkę poniżej 3 godzin w maratonie dublińskim w fivefingersach vibram stopy trzeba uwolnić pozdrawiam adam
22 cze 15 23:27 | ocena:80%
Liczba głosów:5
20%
80%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~PiotrUżytkownik anonimowy
~Piotr :
No photo~PiotrUżytkownik anonimowy
Ja zacząłem biegać w startówkach, od czasu gdy chciałem zejść poniżej 40' na 10km. Na treningach WB2 widzę, że moje tempo w startówkach jest nawet 20 sek szybsze.
22 cze 15 20:57 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~DamianUżytkownik anonimowy
~Damian :
No photo~DamianUżytkownik anonimowy
Biegałem interwały w treinerach i pulsach. Nie było różnicy jeśli chodzi o osiągnięcie planowanego czasu. Tylko było czuć różnicę wagową.
24 lis 16 11:47
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~marcin chUżytkownik anonimowy
~marcin ch :
No photo~marcin chUżytkownik anonimowy
sens biegania w startowkach jest gdy walczysz o urwanie kazdej sekundy ,wazne jest to aby biegac na srudstopiu lub na palcach ,bo jesli wolno sie biega i laduje na calej stopie to nie ma sensu uzywac butow startowych ,osobiscie amatorom na biegach dluzszych niz 10 km nie polecam
23 cze 15 15:45 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~marszUżytkownik anonimowy
~marsz :
No photo~marszUżytkownik anonimowy
kto normalny biega? Obciążenia na stawy są ogromne. Szkoda zdrowia, lepszy marsz.
19 cze 15 10:02 | ocena:86%
Liczba głosów:14
14%
86%
Link do tego komentarza: