Łukasz Parszczyński miał wypadek. Koniec marzeń o Rio

Łukasz Parszczyński ma 4. wynik w historii biegu na 3 km z przeszkodami w Polsce
 źródło: AFP
02-02-2016 | 15:46

Autor: Tomasz Łyżwiński

Olimpijczyk z Londynu w biegu na 3 km z przeszkodami Łukasz Parszczyński wypadł z 5. piętra na zgrupowaniu w Hiszpanii.

– Nic konkretnego nie mogę na ten temat powiedzieć. Nie było mnie tam. Nie znam wszystkich szczegółów – mówi Zbigniew Rolbiecki, szef pionu biegów wytrzymałościowych w Polskim Związku Lekkiej Atletyki.
Wiadomo na pewno, że kadra średnio- i długodystansowców przebywała w styczniu na zgrupowaniu w hiszpańskim Lloret de Mar na Costa Brava. Tam też doszło 18 stycznia do dramatycznych zdarzeń. Z balkonu na piątym piętrze katalońskiego hotelu wypadł reprezentant Polski Łukasz Parszczyński. Wielokrotny mistrz oraz rekordzista kraju (3000 m w hali) miał wiele szczęścia, bo piętro niżej był duży taras. Mimo to doznał rozległych obrażeń całego ciała i w ciężkim stanie trafił do szpitala. O tym, jak poważna jest sytuacja, najlepiej świadczy fakt, że na Półwysep Iberyjski pojechała od razu najbliższa rodzina zawodnika Podlasia Białystok.
Całe zdarzenie miało nietypowy przebieg i z pewnością będzie wymagało dalszych wyjaśnień. – Hiszpańska policja zakwalifikowała je jako wypadek – mówi sekretarz generalny PZLA Piotr Długosielski.
Parszczyński w niedzielę został przetransportowany do kraju. Jego stan nadal jest poważny. Biegacz ma prawdopodobnie m.in. uszkodzoną miednicę. Jeśli doniesienia się potwierdzą, będzie to oznaczało, że nie tylko nie ma on szans na start olimpijski w Rio de Janeiro, ale też cała jego kariera sportowa stanie pod znakiem zapytania.

– Jeśli uszkodzeniu uległa gałąź kości łonowej, to jeszcze pół biedy, bo z tego można się dość sprawnie wygrzebać. Gorzej jeśli została naruszona sama miednica. Tego typu urazy z natury są skomplikowane i dla sportowca oznaczają poważne problemy – mówi Michał Sutkowski, lekarz i maratończyk.

Parszczyński ma 4. wynik w historii polskiej lekkiej atletyki na dystansie 3000 m z przeszkodami. Był też pewniakiem do olimpijskiego występu w tym roku. Wcześniej zajmował m.in. 5. miejsce na mistrzostwach Europy 2012 i startował na igrzyskach w Londynie.
Co dokładnie wydarzyło się w hotelu w Lloret de Mar?
 – Na razie o szczegółach nie mogę rozmawiać. Czekam na raport kierownika wyjazdu Jana Panzera, a sprawa trochę się przeciąga – mówi Piotr Długosielski.

Na szczęście reprezentant Polski miał od początku zapewnioną fachową opiekę lekarską. Miało to duże znaczenie szczególnie bezpośrednio po całym zajściu.

– Wszyscy kadrowicze na zagranicznych zgrupowaniach objęci są ubezpieczeniem. Mamy zawartą na tę okoliczność specjalną umowę, myślę, że jedną z lepszych spośród wszystkich związków sportowych w kraju. Dlatego w tym przypadku nie było żadnych problemów – wyjaśnia sekretarz generalny PZLA.

 



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~brBDUżytkownik anonimowy
~brBD :
No photo~brBDUżytkownik anonimowy
W Lloret de Mar to są same kluby i hotele... Jak tam byłem 2 lata temu to szczerze mówiąc nie widziałem tam dobrego miejsca na zgrupowanie dla sportowców... Szkoda chłopaka tak czy siak, mam nadzieję, że wróci do zdrowia i do sportu
2 lut 10:36 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~WIWAT PZLAUżytkownik anonimowy
~WIWAT PZLA :
No photo~WIWAT PZLAUżytkownik anonimowy
Po przetransportowaniu do kraju zero zainteresowania ze strony PZLA. Chłopak leży w domu bez żadnej pomocy. Świetnie, że macie specjalne umowy na tego typu okoliczności. Brawo sekretarzu. Gratulacje.
2 lut 13:47 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
| odpowiedzi: 4
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BolekUżytkownik anonimowy
~Bolek
No photo~BolekUżytkownik anonimowy
do ~drQ:
No photo~drQUżytkownik anonimowy
2 lut 16:03 użytkownik ~drQ napisał
Chłopie, dopóki w Związkach Sportowych (praktycznie wszystkich) siedzą i podróżują na synekurkach Leśne Dziadki - zasłużeni działacze partyjni PZPR (i SB) z czasów PRLu, dopóty tak to będzie wyglądać. Po drugie, z V pietra nie wypada się ot tak, bez powod
Trzeba być nieźle wstawionym, żeby dokonywać prób przechodzenia balkonów na V piętrze. Związek nie ma pomysłów na zakończenie imprez alkoholowych na zgrupowaniach.
3 lut 09:50 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~AntydebilkaUżytkownik anonimowy
~Antydebilka
No photo~AntydebilkaUżytkownik anonimowy
do ~WIWAT PZLA:
No photo~WIWAT PZLAUżytkownik anonimowy
2 lut 13:47 użytkownik ~WIWAT PZLA napisał
Po przetransportowaniu do kraju zero zainteresowania ze strony PZLA. Chłopak leży w domu bez żadnej pomocy. Świetnie, że macie specjalne umowy na tego typu okoliczności. Brawo sekretarzu. Gratulacje.
Nawalil się głupek wódki niech się leczy
10 lut 05:41
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
wóda
3 lut 12:13
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~PrawdaUżytkownik anonimowy
~Prawda
No photo~PrawdaUżytkownik anonimowy
do ~WIWAT PZLA:
No photo~WIWAT PZLAUżytkownik anonimowy
2 lut 13:47 użytkownik ~WIWAT PZLA napisał
Po przetransportowaniu do kraju zero zainteresowania ze strony PZLA. Chłopak leży w domu bez żadnej pomocy. Świetnie, że macie specjalne umowy na tego typu okoliczności. Brawo sekretarzu. Gratulacje.
Drogie dziecko.Pierwsza uwaga.Związek nie jest od tego by niańczyć dorosłego faceta któremu nawalił "błędnik"..
Ogarnij się.Gościu dał ciała,sam sobie jest winien -to nie prezes kazał mu "bawić "się na balkonie.
Co ma zrobić Związek by ciebie zadowolić? Siedzieć przy łóżku i trzymać go za rączkę i w razie potrzeby basenik podawać.
2 lut 17:51 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~drQUżytkownik anonimowy
~drQ
No photo~drQUżytkownik anonimowy
do ~WIWAT PZLA:
No photo~WIWAT PZLAUżytkownik anonimowy
2 lut 13:47 użytkownik ~WIWAT PZLA napisał
Po przetransportowaniu do kraju zero zainteresowania ze strony PZLA. Chłopak leży w domu bez żadnej pomocy. Świetnie, że macie specjalne umowy na tego typu okoliczności. Brawo sekretarzu. Gratulacje.
Chłopie, dopóki w Związkach Sportowych (praktycznie wszystkich) siedzą i podróżują na synekurkach Leśne Dziadki - zasłużeni działacze partyjni PZPR (i SB) z czasów PRLu, dopóty tak to będzie wyglądać. Po drugie, z V pietra nie wypada się ot tak, bez powodu. Jeśli już to zwykle dobrze po północy. Szczególnie sportowcy na takim poziomie. Ewidentne problemy z błędnikiem, za które np. Amerykanie wywalają sportowców na zbity pysk - nie przez okno tylko z kadry. NARODOWEJ. I tu znowu wracamy do roli Leśnych Dziadków w sporcie.
2 lut 16:03 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza: