Śmiganie Szmiga (5). Kawa i papieros na śniadanie idą w odstawkę

Maciej Szmigielski
 /  fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
Maciej Szmigielski 19-06-2014 | 08:29

Autor:

Przedstawiamy piątą część planu, który powinien osobom nawet z kilkudziesięciokilogramową nadwagą pozwolić dojść do ciągłego biegu lub truchtu przez pół godziny.

Na tym etapie zaczynamy już nawet robić ze 3 kilometry. A to już dla niektórych naprawdę poważna sprawa.

 

Pierwsze cztery tygodnie wyglądały tak:

2 minuty truchtu + 4 minuty marszu (powtarzamy 5 razy)

3 minuty truchtu + 3 minuty marszu (powtarzamy 5 razy)

5 minut truchtu + 2,5 minuty marszu (powtarzamy 4 razy)

7 minut truchtu + 3 minuty marszu (powtarzamy 3 razy)

 

Piąty tydzień przedstawia się w ten sposób:

8 minut truchtu + 2 minuty marszu (powtarzamy 3 razy)

 

Na co trzeba zwracać uwagę? Jeśli już jesteśmy na tym etapie, to może dojść do pierwszych problemów. Bo jednak ciągły bieg, nawet jeśli trwa zaledwie, chociaż dla nas mimo wszystko aż 8 minut, może być już pewnym problemem. Co zrobić, jak nie wystarczy sił? Na pewno się nie zatrzymywać! Nie ma sensu stawać, zawsze lepiej przejść na chwilę do marszu, niż robić kilkuminutową przerwę. Z drugiej strony, jeśli już naprawdę nie mamy sił i umieramy, to kilka minut postoju może być zbawieniem.

 

W półgodzinnym treningu wychodzą nam już w sumie 24 minuty truchtu. To już całkiem sporo. Warto więc zacząć myśleć o rozciąganiu. Wszyscy mówią, jak jest ważne i potrzebne, ale wiadomo, że chwilę po wypluciu płuc nie za bardzo można mieć jeszcze ochotę na gimnastykę. Ale mimo wszystko warto się rozciągać po treningu. Nawet jeśli wydaje się to zbyteczne. Kilkuminutowe rozciąganie może tylko pomóc na przyszłość. Nawet jeśli mamy już ze zmęczenia czarno przed oczami, to lepiej to zrobić.

 

Pojawiają się też maile z pytaniami, co jeść, zwłaszcza jeśli trening planuje się o świcie, żeby potem jeszcze trochę odpocząć przed pracą. To oczywiście temat na kilkadziesiąt dłuższych wpisów. Teraz człowiek z przerażeniem myśli, że na początku kariery bardzo powolnego biegacza na śniadanie przed treningiem wystarczyły kawa i trzy papierosy. Dlatego następnym razem będzie o menu, które może, a raczej na pewno, najzdrowsze nie było, ale pozwoliło rozpocząć kruszenie skały, które trwa do dzisiaj. Papierosy już poszły w odstawkę, po kilku miesiącach zastąpiła je owsianka.

 

A jak macie jakieś pytania, to piszcie na: maciej.szmigielski@axelspringer.pl

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~katUżytkownik anonimowy
~kat :
No photo~katUżytkownik anonimowy
true Trzeba się rozciągać i to PO bieganiu. Cały czas jeszcze widuje się ludzi rozciągających nie rozgrzane mięśnie. A rehabilitanci tylko zacierają ręce ;)
27 maja 14 23:00 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~szmigUżytkownik anonimowy
~szmig
No photo~szmigUżytkownik anonimowy
do ~kat:
No photo~katUżytkownik anonimowy
27 maja 14 23:00 użytkownik ~kat napisał
true Trzeba się rozciągać i to PO bieganiu. Cały czas jeszcze widuje się ludzi rozciągających nie rozgrzane mięśnie. A rehabilitanci tylko zacierają ręce ;)
na tym zarabiają. Ale czasami rozciąganie to ostatnia rzecz, na którą ma się ochotę. Ale już przy kilkunastominutowych przebieżkach rzeczywiście warto :)
27 maja 14 23:05 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza: