Śmiganie Szmiga (1). Poradnik dla totalnych amatorów

Orlen Marathon 2014
 źródło: własne
Maciej Szmigielski 04-06-2014 | 20:11

Autor:

To nie jest poradnik dla zawodowców. To jest poradnik dla osób z kilkudziesięciokilogramową nadwagą, które chcą spróbować wrócić do formy i w miarę normalnej sylwetki. To są wskazówki, rady i sugestie kogoś, kto taką drogę przebył i kto wie, jakie problemy i przeszkody trzeba pokonać.

Teoretycznie wszystko wydawało się w miarę proste. Trzeba zacząć biegać, skoro przynosi to ponoć spodziewane efekty i to w miarę szybko. Teoretycznie też wygląda to tak, że zakłada się buty, dres, wychodzi z domu i rusza przed siebie. Problem w tym, że mniej więcej po trzystu metrach truchtu przed oczami pojawiają się gwiazdy, nogi bolą, jak jeszcze nigdy, trudno złapać oddech (papierosy!) i myśli się już tylko o powrocie do domu. A w domu na kanapie człowiek dochodzi do siebie przez dłuższy czas.

 

Co zatem należy zrobić, żeby być może ostatnia próba w życiu się udała? Na pewno nie należy szaleć. Na pewno też nie należy inwestować. Nie ma sensu kupować drogich butów, ciuchów, zegarków i innych bajerów, jeśli po tygodniu mamy się poddać i zrezygnować. Takie rzeczy, niech będą nagrodą. Nagrodą za pierwsze, nawet najmniejsze sukcesy.

 

Ponieważ rozpoczęcie regularnego biegania jest w pewnym sensie również rozpoczęciem życiowej rewolucji, trzeba sobie wszystko sensownie podzielić na mniejsze etapy. Najpierw spróbujmy ruszyć z bieganiem, potem stopniowo wprowadzajmy dietę, następnie spróbujmy rzucić palenie. Brzmi koszmarnie i strasznie, ale da się, bo przykładów jest mnóstwo.

 

Jak powinno wyglądać bieganie totalnego amatora, który ostatnią aktywność fizyczną miał w wieku kilkunastu lat? O tym będzie już niebawem.