Japońskie Niko Niko zamiast laboratoryjnego VO2 max

Slow jogging
 źródło: własne
04-06-2014 | 19:37

Autor: Magdalena Jackowska

Wielu z nas nie przebiegłoby kilometra w tempie slow joggingu Henryka Szosta, ale radość i zdrowie z własnego "slow" możemy czerpać wszyscy.

Do niedawna jeszcze w Polsce nieznany, dziś zdobywający coraz więcej zwolenników Slow Jogging został opracowany przez Japończyka, Hiroakiego Tanakę. Zawsze uśmiechniety Profesor Fizjologii Sportu na Uniwersytecie Fukuoka niedawno odwiedził Polskę i opowiedział o swojej opracowanej naukowo, ale zadziwiająco prostej metodzie, która doprowadziła go do rezultatu 2:38:50 w maratonie w wieku 50 lat.

 

Slow Jogging to sposób biegu bliski naturze, opierający się na lądowaniu na śródstopiu, wykorzystywaniu stóp jako sprężyn i utrzymywania tempa Niko Niko – czyli po japońsku z uśmiechem.

 

W warunkach laboratoryjnych mierzymy zawodnikom VO2max czy próg mleczanowy, by ustalić ich wydolność i optymalną prędkość treningową, ale pewnie niewielu biegaczy-amatorów będzie kiedykolwiek miało ku temu okazję. Tempo Niko Niko odpowiada stanowi tuż przed naszym progiem mleczanowym, a "chłopską" metodą może je oszacować każdy rozmawiając w trakcie biegu – to tempo konwersacyjne, które jesteśmy w stanie utrzymać na dłuższym odcinku bez zadyszki i zmęczenia. Jeśli nikt nam nie towarzyszy, możemy zastępczo spróbować pośpiewywania i kontynuować bieg w tempie je umożliwiającym.

 

Slow Jogging to wyprostowana sylwetka przy biegu, to naturalna praca układu oddechowego i swobodne ruchy ramion, to właściwy układ stóp przy lądowaniu – niezależne od wydolności, doświadczenia czy wieku. Relatywne jest jedynie nasze tempo slow joggingowe - Niko Niko - a więc slow każdego z nas będzie inne.

 

Z uśmiechem joggingują codziennie w parkach i na ulicach już tysiące Japończyków. Są wśród nich liczni przedstawiciele starszego pokolenia, którzy truchtają w tempie 4-5 km/h wyprzedzani przez energicznych spacerowiczów. W przeciwieństwie do spacerowiczów jednak - używają swoich największych grup mięśniowych – czworogłowych ud, lędźwiowych i pośladkowych - co zapewnia im utratę dwukrotnie większej ilości kalorii niż przy chodzie.

 

Są i legendarnie zapracowani japońscy biznesmeni, którzy już wiedzą, że 5 minut joggingu kilka razy dziennie, w drodze na lunch czy do metra, przynosi im dokładnie takie same korzyści jak 20 czy 30 minut ruchu za jednym zamachem.

W końcu są też i sławy pokroju Yukiego Kawauchiego, który potrafi biegać maraton na poziomie 2:10, 4 razy z rzędu, na przestrzeni 3 miesięcy. Kawauchi właśnie – fenomenalny japoński maratończyk-amator, nawet przez kolegów z branży uważany za cyborga, poza samymi zawodami biega głównie tempem slow joggingowym.

 

W Polsce dopiero entuzjastycznie zaczynamy. Wielu z nas nie przebiegłoby pewnie kilometra w tempie slow joggingu Henryka Szosta, ale radość i zdrowie z naszego własnego slow możemy czerpać wszyscy.

 

* Autorka jest pracownikiem Instytutu Fizjologii Sportu, Uniwersytetu Fukuoka w Japonii

https://www.facebook.com/slowjoggingpl