Biegam bo... zacząłem słuchać nóg

Piotr Salak
 źródło: ITI
11-06-2014 | 15:40

Autor: Piotr Salak

O początkach swojej przygody z bieganiem opowiada 44-letni Piotr Salak, dziennikarz z 4-letnim biegowym stażem.

Wielu doświadczonych biegaczy podkreśla, że to głowa biega, nogi jedynie pomagają. Mają rację, gdy trzeba wyjść na trening w deszczową, wietrzną pogodę, gdy do mety daleko, gdy puls przyspiesza i mięśnie tężeją. Wtedy potrzebna jest głowa. Ale to nie znaczy, że możesz lekceważyć sygnały od nóg. Ja zlekceważyłem i zapłaciłem kontuzją.

 

Miesiąc miodowy podczas przygody z bieganiem trwa niekiedy cały pierwszy sezon, a czasami ledwie parę tygodni. Ale zawsze wygląda tak samo. Czujesz euforię na treningach. Endorfiny - hormony szczęścia - unoszą cię kilka centymetrów nad ziemią. W każdym starcie bijesz rekord życiowy. Spadają kilogramy, rośnie życiowa forma. Zaczynasz porównywać się z coraz lepszymi. I wtedy pojawia się pokusa.

 

Dokręcić normy treningowe, skorzystać z planów dla tych bardziej zaawansowanych. Nogi nie wytrzymują, ale głowa napakowana biegowymi marzeniami, każe ci biec dalej i mocniej. Podszeptuje otumaniona, że słabość to kruchość charakteru. Tak było w moim wypadku. I wtedy coś chrupnęło w lewym kolanie. Nie wierzyłem, że to coś poważnego. Diagnoza dość typowa. Pęknięcie łękotki, konieczność leczenia operacyjnego, rozstanie z bieganiem na kilka miesięcy.

 

Szybko pojawiło się zniechęcenie. Potem nawet apatia. Zmagania z polską służbą zdrowia, zmuszają do stawiania pytania: I po co mi to było. Pięć miesięcy zabrało mi czekanie na zabieg, potem jeszcze rehabilitacja, pierwsze nieśmiałe ruchy na bieżni. Do normalnego biegania wróciłem niemal po dziesięciu miesiącach. Wiem, że można szybciej. Ale teraz byłem już ostrożny. Może nawet za bardzo.

 

Wsłuchiwałem się w to, co mają do powiedzenia nogi i cały organizm. Nie ufałem już tak bardzo swoim myślom. Układ między nogami i głową stał się bardziej partnerski. Przestałem lekceważyć sygnały o bólu, a odpoczynek zacząłem traktować jak część treningu. Wiele razy jeszcze przeczytasz o twardzielach biegających pięć sześć razy w tygodniu, po 100 km przez siedem dni. Nie daj się porwać szalonej głowie, słuchaj nóg. One ci powiedzą na ile cię stać.

W rok po zabiegu przebiegłem swój pierwszy maraton.