Nie każdy optymizm jest dobry

zobacz zdjęcia » Postrzeganie wszystkiego w jasnych barwach nie zawsze gaje pozytywne efekty
 źródło: Thinkstock
11-12-2017 | 16:18

Autor: Natalia Pacholczyk

Postrzeganie wszystkiego w jasnych barwach czasem okazuje się zwodnicze. Dlaczego nutka pesymizmu jest nie raz lepsza od niepohamowanego optymizmu?

Technika, że pozytywne myślenie jest kluczem do szczęścia, zaczęła być praktykowana w psychologii pod koniec XX wieku. Tak zwany kult pozytywnego myślenia przywędrował do nas z USA i Europy Zachodniej, w którym to nurcie uznawano, że negatywne myślenie nie przynosi nam żadnych korzyści i za wszelką cenę powinniśmy go unikać. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich takie metody są dobre.

Zbyt niska samoocena i zbyt duże ambicje

Przykładem mogą być osoby z niską samooceną, u których trening pozytywnego myślenia daje krótkotrwały efekt. Dodatkowo osoby z ambicjami, które przerastają ich możliwości mogą w pewnym momencie zorientować się, że ich marzenia nie spełnią się na warunkach w jakich myśleli, że tak się stanie. Pojawia się wtedy rozczarowanie i poczucie winy, które może przerodzić się nawet w poważniejszy przewlekły smutek czy depresję. Pozytywne myślenie też nie zawsze sprawdzi się u osób mających problem z motywacją, ponieważ według badań, osoby koncentrujące się na samych pozytywach rzadziej podejmują wyzwania i dążą do zmiany (często też polepszenia) swojej sytuacji życiowej.

Nie wszystko jest osiągalne

Pierwszym błędem pozytywnego myślenia są zbyt wygórowane oczekiwania, które przez różne teksty afirmacyjne, sobie wmawiamy. Często w książkach czy poradnikach z tego nurtu psychologii pojawiają się rady, że każdego dnia powinniśmy mówić do siebie „że możemy wszystko osiągnąć”. Problem w tym, że nie u każdego to „wszystko” jest osiągalne. Zamiast tego powinniśmy mówić sobie, że „możemy więcej”. Taka wydawałoby się nieduża zmiana ma duże znaczenie w naszym myśleniu. Zamiast zakładać że osiągniemy wszystko starajmy się zyskać to, co daje nam radość.

 

 Pozytywne myślenie nie jest złe, ale w niektórych sytuacjach się nie sprawdza

 

Myślenie tylko o pozytywach może też nie wypalić, gdy przytrafia nam się coś złego lub gdy przewidujemy nieprzyjemne sytuacje w przyszłości. Gdy słyszymy o szykowanych zwolnieniach w pracy, to według teorii pozytywnego myślenia, powinniśmy wmawiać sobie „że to nas nie dotyczy, będzie dobrze”. Osoby z bardziej negatywnym podejściem w tym czasie mogą zacząć udowadniać w pracy, że są potrzebne, ponieważ realnie lub trochę przesadnie ocenili zagrożenie i swoją pozycję w firmie.

Wziąć sprawy w swoje ręce

Największym błędem pozytywnego myślenia jest natomiast wiara, że dzięki niej odniesiemy sukces. Właśnie tak często sprawa wygląda w filmach, że „jakoś” się układa a bohaterom udaje się to, co chcieli osiągnąć. Niestety w rzeczywistości takie sytuacje mogą nas spotykać rzadziej. To prawda że cele pozytywne („chcę być bogaty”) lepiej oddziałują na nasz nastrój i motywację niż cele negatywne („nie chcę być biedny”), jednak myślenie pozytywne może zakładać sytuacje o wiele lepszą, niż kiedykolwiek uda nam się ją osiągnąć. Powinniśmy myśleć o optymizmie jako o ułatwieniu, które pozwoli nam coś zyskać, bo za dużo osób optymistycznie nastawionych do życia zostawia sprawy losowi, zamiast wziąć je w swoje ręce.

Pozytywne myślenie nie jest złe, jednak u niektórych osób i w niektórych sytuacjach po prostu się nie sprawdza. Od czasu do czasu warto zastopować swój optymizm i racjonalnie spojrzeć na swoje życie, aby dostrzec to, co można w nim zmienić lub to, do czego dążyć nie warto.