Spowiedź podczas biegu

Więcej na temat:Maksy Mila, Pabianice, bieganie, relacja
zobacz zdjęcia » Ksiądz Michał Misiak na finiszu Maksy Mili
 źródło: własne
Ryszard Opiatowski 14-09-2015 | 20:44

Autor:

Nie wszyscy Afrykańscy i Ukraińscy biegacze pojechali do Krynicy na PZU Festiwal Biegowy. Kilku pojawiło się też w Pabianicach i wraz z reprezentantem czasnabieganie.pl Ryszardem Opiatowskim wzięli udział w Maksy Mili.

– Przyjeżdżaj do Pabianic. Fajny bieg, kameralny, a przede wszystkim szczytny cel: uczczenie pamięci świętego Maksymiliana Kolbe – usłyszałem od Piotra, kolegi z Łodzi, zapalonego biegacza. Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać.

Bieg odbył się w sobotę 12 września. To już trzecia edycja Maksy Mili. Dystans 16 kilometrów i 670 metrów, nawiązujący do numeru (16670), jaki Niemcy nadali św. Maksymilianowi Kolbe w obozie koncentracyjnym w Auschwitz-Birkenau. Na starcie 163 uczestników, w tym kilkoro zza granicy – głównie z krajów afrykańskich, ale też z Ukrainy.

 

 

 

Kolbe urodził się w Pabianicach. Tutaj dorastał. Na trasie mijaliśmy kościół św. Mateusza, w którym Matka Boska ofiarowała Maksymilianowi dwie korony, białą i czerwoną – jako proroctwo dla jego życia i śmierci. Podczas biegu dwie korony ustawiono obok kościoła, a uczestnicy Maksy Mili przebiegali między nimi. To był piąty kilometr trasy, które wiodła głównie przez ulice miasta, ale jej dziesięć procent trzeba było pokonać po alejkach szutrowych.

 

Ryszard Opiatowski (z lewej) z Piotrem na trasie Maksy Mili  

 

Atmosfera znakomita. Nie było tłoku, ani upału – jakieś 11-12 stopni. Nie zabrakło kibiców. Tempo wyznaczył mój kompan z Łodzi. Piotr zaproponował byśmy biegli w tempie 5'20''/km. Jednak przez dłuższy czas średnia była wyższa – 5'10''/km. Na metę wpadliśmy razem, pokonując rundę na miejskim stadionie sprintem. W czasie 1:29.46 godz. Niespecjalnie zmęczeni, w znakomitych nastrojach. Kilka minut za nami dobiegł ksiądz Michał Misiak, wikariusz kościoła św. Mateusza, który pokonuje maraton w 3:20 godz. Biegł w sutannie. Jak zawsze.
– Na trasie często słyszę „Szczęść Boże!”, a niektórzy chcą się spowiadać podczas biegu. Nie odmawiam – śmiał się kapłan.

 

Hilary Kimaiyo wygrał zdecydowanie

 

Bieg zdominowali czarnoskórzy zawodnicy. Na podium stanęło pięcioro Kenijczyków i Etiopka – wygrał Hilary Kimaiyo Kiptum (52.25 min), a wśród kobiet najszybsza była Kenijka Gladys Cheboi (1:04.23 godz.).