Piotr Małachowski: Kiedyś przebiegłem niechcący 14 km

Piotr Małachowski znany jest głównie z dalekich rzutów dyskiem
 /  fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
08-11-2014 | 00:25

Autor: Tomasz Łyżwiński

- W wojsku grubasów nie ma, więc tempo dla mnie będzie chyba za szybkie - mówi Piotr Małachowski, który wystartuje w XXVI Biegu Niepodległości w towarzystwie m.in. wiceministra obrony.

Wicemistrz olimpijski z Pekinu w rzucie dyskiem Piotr Małachowski nie boi się wyzwań, dlatego zdecydował się na występ w Warszawie w XXVI Biegu Niepodległości na dystansie 10 km. Jako zawodowy żołnierz w stopniu kaprala, znalazł się w ponad 200 osobowej ekipie Wojska Polskiego, która będzie w Warszawie rywalizować z prawie 15 tysiącami innych uczestników.

Tomasz Łyżwiński: To pana debiut na tak długim dystansie?

Piotr Małachowski: Nie. Startowałem już w tej imprezie 4 albo 5 lat temu. Chciałem sprawdzić, czy taki grubas jak ja da radę. Poza tym jako wojskowy chciałem godnie uczcić święto niepodleglości.

Sportowcy wyczynowi teraz z reguły wypoczywają. Zwykle są na urlopach w ciepłych krajach...

Piotr Małachowski: Ja już byłem na wypoczynku w Turcji. Teraz czas się brać solidnie do roboty, bo czeka mnie bogaty sezon. W przyszłym roku są mistrzostwa świata w Pekinie. Zacznę trochę nietypowo, to prawda, ale przynajmniej zaliczę dobry sprawdzian na początek.

Ma pan jakieś założenia taktyczne na ten bieg?

Piotr Małachowski: Mój rekord to 65 minut, więc chciałbym go poprawić. Może to nie kosmiczny wynik, ale przyzwoity. Wystartuję w dobrym towarzystwie z wiceministrem MON Robertem Kupieckim, czy naszym maratończykiem (i żołnierzem-red.) numer jeden - Henrykiem Szostem. W wojsku grubasów nie ma, więc tempo może być za szybkie dla mnie. Jeśli będą biegli np. na 45 minut, to raczej nie dam rady. Heniu, to się może zdenerwować, bo z kolei dla niego będzie to wolny trucht. Liczę na wsparcie kibiców na trasie. Jak zobaczą takiego 130-kilogramowego faceta, to na pewno będą dopingować. Pamiętam jak podczas mojego poprzedniego startu, pewna pani słusznej postury, wskazała mnie swojej córce i powiedziała: "zobacz córciu, jak takie grubasy mogą biec, to my byśmy też dały radę".

Odbył pan jakieś specjalne przygotowania przed tym biegiem?

Piotr Małachowski: Biegałem kilka razy. Nie mierzyłem dystansu, ale patrzyłem na czas. Zajmowało mi to po 30-40 minut.

Ten poprzedni start na 10 km, to najdłuższy odcinek jaki pokonał pan biegiem?

Piotr Małachowski: Nie. Kiedyś przebiegłem niechcący 14 kilometrów. Trochę byłem tym zaskoczony. Nie zwracałem uwagi na dystans, biegło mi się dobrze, nie czułem specjalnego zmęczenia. Kiedy sprawdziłem na telefonie okazało się, że pokonany dystans jest spory.

Czy trener Witold Suski nie miał obiekcji, co do pana biegowych planów?

Piotr Małachowski: Trener chyba nie wie, że biegnę. Mam nadzieję, że mnie nie skrzyczy. Najważniejsze, żeby bez kontuzji pokonać te 10 kilometrów. Wtedy nikt do nikogo nie będzie miał pretensji.

Nie myślał pan, aby do startu namówić też swojego przyjaciela, mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą Tomasza Majewskiego?

Piotr Małachowski: Tomek teraz w Zakopanem ostro szykuje się do nowego sezonu, więc jego pojawienie się na trasie jest niemożliwe. Poza tym jest za dobry, na pewno wygrałby ze mną. Zawsze wytrzymałościowo prezentował się bardzo dobrze.

XXVI BIeg Niepodległości odbędzie się 11.11 w Warszawie. Start z ul. Jana Pawła II (na wysokości ul. Stawki) o godz 11.11. Zawodnicy pobiegną ul. Jana Pawła II, Chałubińskiego i Aleją Niepodległości. Nawrót na wysokości SGH i powrót do mety tymi samymi ulicami.