Bieg na skróty - oszustwo, które ma wielu zwolenników!

Spora część startujących w Grójcu postanowiła skrócić sobie trasę
 /  fot. Aleksandra Łyżwińska  /  źródło: własne
21-09-2014 | 12:25

Autor: Tomasz Łyżwiński

Wziąłem udział w dziwnym biegu. Spora część biegaczy w nim oszukiwała. Być może niektórzy robili to nieświadomie, ale większość - z premedytacją.

Trasa Grójeckiej Dychy zachęca do nieuczciwego biegania. Rywalizacja odbywa się na dwukilometrowej pętli (a raczej kwadracie), która trzeba pokonać pięć razy. Cztery ostre dziewięćdziesięciostopniowe zakręty, aż się proszą by je ścinać. Ale czy to znaczy, że trzeba oszukiwać?

- Rzeczywiście to jest problem i w przyszłym roku będziemy musieli sobie z nim poradzić. Teraz nie było tam żadnych taśm zabezpieczających i być może to prowokowało do nieuczciwego biegania - mówi organizator biegu Ireneusz Wojciechowski.

Trasa w Grójcu ma atest PZLA. To m.in. oznacza, że jest mierzona na zakrętach przy krawężniku, ale w żadnym razie nie prowadzi po chodniku dla pieszych. Uczestnicy rywalizacji, którzy biegają okazjonalnie być może nie zdają sobie z tego sprawy. Amatorzy startujący regularnie wiedzą o tym dobrze.

- To co, którędy biegniemy? - usłyszałem, przed pierwszym "kuszącym" zakrętem. Pytanie wyszło od rywala biegnącego obok mnie, a skierowane było do ekipy ubranej, tak jak on, w koszulki z nazwą pobliskiego browaru. Wymiana porozumiewawczych spojrzeń i cała grupa zaczęła konsekwentnie ciąć zakręty. Robili to z pełną premedytacją podobnie jak jedna z pań, która potem stanęła na podium. Jak duże było to oszustwo? To akurat łatwo wyliczyć. W Grójcu chodnik na zakrętach trasy był dość szeroki - ścięcie zakrętu oznaczało 2-3-metrowy skrót. Jeśli nawet ktoś na każdej pętli nieuczciwe pokonał tylko 2 zakręty, to w skali całego biegu zyskał ok. 30 metrów. Najwięksi oszuści mogli skrócić trasę nawet o 50-60 metrów. Mało?

Nie był to bieg o mistrzostwo świata, a jedynie taki, który ma sprawiać przyjemność i dawać satysfakcję. Być może pani stająca na podium czuła dodatkowe zadowolenie z tego, że przez 10 km konsekwentnie (i skutecznie) oszukiwała rywalki...

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~kozaUżytkownik anonimowy
~koza :
No photo~kozaUżytkownik anonimowy
Nie tylko sam dystans trzeba zliczyć, ale też wziąć pod uwagę, że ścinając nie trzeba aż tak wytracać prędkości, co wchodząc w zakręty 90stopni. Więc tym bardziej się zyskuje. Trzeba było zgłosić tę panią orgom. Chyba, że nie zmieniło by to sytuacji na podium, to może rzeczywiście szkoda się szarpać.
21 paź 14 16:42
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: