Marathon de Paris zachwyca i kusi

Marathon de Paris 2014
 źródło: Materiały prasowe
08-07-2014 | 13:16

Autor: informacja prasowa

Jednym z zawodników startujących w tegorocznej edycji Marathon de Paris był Arkadiusz Rzepka – laureat konkursu zorganizowanego przez firmę Asics.

 

W październiku ub. roku, po zakończeniu 14. Poznań Półmaratonu, przedstawiciele firmy Asics rozstrzygnęli konkurs "Bilet na Marathon de Paris 2014. Warunkiem uczestnictwa w konkursie było rozwinięcie hasła "42,195 km to dla mnie w duchu prowadzonej przez markę kampanii Better Your Best. Laureatem konkursu został Arkadiusz Rzepka.

Biegacz  z Jeleniej Góry przekonał jurorów hasłem: "Dystans 42,195 km jest dla mnie lustrem, w którym widzę prawdziwego Siebie. Tu niczego nie można udawać czy ukryć". Kreatywność biegacza zapewniła mu udział w maratonie paryskim, który odbył się 6 kwietnia 2014 r.

Poniżej relacja Arkadiusza Rzepki z pobytu w Paryżu.

 

Taktyka biegu była prosta - przebiec dystans 42 km 195 m w czasie poniżej 4 godzin. Plan przygotowania do udziału w paryskim maratonie zrealizowałem w 100 procentach. Na 6 i 3 tygodnie przed wyjazdem przebiegłem dwie trzydziestki, wziąłem też udział w organizowanym przez Karkonoską Państwową Szkołę Wyższą w Jeleniej Górze Maratonie na raty, a 2 tygodnie przed wyjazdem uczestniczyłem w Półmaratonie Ślężańskim. Wszystko wydawało się proste, tym bardziej, że kilometraż zrealizowany w okresie od października 2013 r. do końca marca 2014 r. był całkiem przyzwoity – wynosił ok. 800 km.

Niestety, jak to często bywa "nie wszystko co proste i oczywiste bywa łatwe". Do 20 kilometra sytuacja rozwijała się zgodnie z planem. Czas w granicach 1 godz. i 50 min. wzmacniał przekonanie, że założenia zostaną osiągnięte. Niestety w okolicach 25 kilometra pojawiły się pierwsze symptomy osłabienia organizmu, a na 29 kilometrze pierwszy skurcz mięśnia dwugłowego uda. Później było już tylko gorzej - narastająca bolesność mięśni nóg i łydek powodowała skrócenie kroku i ociężałość. Próby przyspieszenia kończyły się kolejnymi skurczami... i tak do mety. Pocieszający był fakt, że nie byłem osamotniony w zmaganiu się z przeciwnościami losu. Inni biegacze spośród 42 000 uczestników paryskiego maratonu też mieli różne problemy na trasie.

Jak to bywa po przekroczeniu mety każdego maratonu, najbardziej cieszy ukończenie biegu na morderczym dystansie. Czas w tym momencie jest mniej ważny, refleksja przychodzi po czasie. Tak też było w moim przypadku. Dopiero gdy opadły emocje, zacząłem zastanawiać się nad przyczyną niezrealizowania planu.

Pomimo czasu 4 godz i 31 min. jestem zadowolony z ukończenia maratonu (blisko 3 tys. uczestników niestety nie dotarło do mety). Ogromny wysiłek i zmęczenie rekompensowały mi przepiękne widoki: Łuk Triumfalny, Wieża Eifla, a także urokliwie wijąca się wzdłuż trasy Sekwana. Ponadto firma Asics wyposażyła mnie w doskonały sprzęt biegowy, dzięki czemu, pomijając skurcze, biegło mi się wyjątkowo komfortowo.

Ponieważ wygrana w konkursie organizowanym przez firmę Asics miała charakter kilkudniowego pobytu, oprócz udziału w maratonie umożliwiła mi zwiedzenie i poznanie wielu atrakcji Paryża. Zobaczyłem między innymi: Moulin Rouge, Pałac Inwalidów z grobem Cesarza Napoleona, katedrę Notre Dame, dzielnicę łacińską, Luwr, Bazylikę Sacre Coeur, a także Wersal, którym jestem szczególnie zauroczony.

Z wielu powodów wyjazd do Paryża był wyjątkowym przeżyciem. Po pierwsze - był to mój pierwszy pobyt w tym cudownym mieście. Z pewnością jeszcze kiedyś tam wrócę, by zobaczyć inne miejsca, których nie zdążyłem zwiedzić. Po drugie - był to mój pierwszy zagraniczny maraton – cieszę się, że udało mi się go ukończyć. Wreszcie po trzecie – sponsor mojego pobytu, firma Asics, wszystko bardzo dobrze zorganizował. Cieszę się też, że mogłem skorzystać z wysokiej jakości sprzętu sportowego firmy Asics.

Jeśli miałbym podsumować wyprawę do Paryża jednym zdaniem: Fantastyczna przygoda z firmą Asics, perfekcyjnie zorganizowana, w zjawiskowym miejscu, w mieście miłości i cudów architektonicznych.