Bieg prawdy: Czasnabieganie.pl kontra Runmageddon!

zobacz zdjęcia » Jaro Bieniecki, Marcin Dulnik i Tomek Łyżwiński
 źródło: własne
29-03-2016 | 21:20

Autor: IP

Postanowiliśmy rozpocząć wielkie ściganie wcześniej niż wynika to z biegowego kalendarza. Dlatego reprezentant czasnabieganie.pl, Runmagedonu i przedstawiciel blogerów zmierzą się już w środę na warszawskiej Agrykoli. Dystans – 1 km.

Świat biegowych blogerów reprezentował będzie Marcin Dulnik, czasnabieganie.pl – Tomek Łyżwiński, a Runmageddon sam jego szef – Jaro Bieniecki. Kilka miesięcy temu pojawił się pomysł, by ta trójka zmierzyła się w maju w biegu na 10 km (sprawa wciąż aktualna), ale po co czekać do maja?

Tomek i Jaro ostatnio borykali się z kontuzjami, właśnie jednak udało się wylizać rany, więc warto sprawdzić swój potencjał! Szef Runmageddona zaproponował dystans – 1 km. Propozycja rozsądna, biorąc pod uwagę, że dwójka z tej trójki (Tomek i Marcin) mają biec w niedzielę w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim.

Gorzej było z ustaleniem odpowiedniego terminu. Ponieważ każdy ma na głowie trochę obowiązków, do konfrontacji nie dojdzie w pełnym blasku dnia, ale wieczorową porą.

W obstawianiu faworyta mogą pomóc krótkie notki informacyjne:

Jaro Bieniecki

Dawno temu solidny biegacz długodystansowy (m.in. 1:09 w półmaratonie, sześć medali mistrzostw Polski juniorów), później romansował z kilkudziesięciogodzinnymi rajdami ekstremalnymi i biegami ultra (wygrał dwie pierwsze edycje Biegu Rzeźnika). Od 12 lat prawie nie biegał, pomijając starty w biegach przeszkodowych w Polsce, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Z ostatnich 10 miesięcy 9 nie biegał zupełnie ze względu na kontuzję. Od kliku lat w nieregularnym treningu MMA. Trzy tygodnie temu wrócił do treningu, ale ostatni tydzień obijał się w Grecji z nogą w górze po rozdeptaniu jeżowca.

 

Tomek Łyżwiński i Jaro Bieniecki – jedyne ich wspólne zdjęcie nie powstało podczas biegowej rywalizacji, a na Balu Mistrzów Sportu

 

Tomek Łyżwiński

Również ma na koncie przeszłość wyczynową, ale bardzo dawno temu, na stadionie i tylko na dystansie jednego okrążenia z płotkami (parę medali MP w kategoriach juniorskich). Po latach wrócił do biegania na dłuższych dystansach, ale wzloty przeplatane były przerwami na leczenie kontuzji. Między jednym, a drugim urazem udało mu się jednak pobiec maraton poniżej 3 h i 10 km poniżej 36 min. Ostatniej kontuzji pozbył się 3 tygodnie temu. Wystarczająco dawno, by poradzić sobie z 1-kilometrowa przebieżką.

 

 Marcin Dulnik może być czarnym koniem – w ub. sezonie poprawił wszystkie swoje życiówki 

 

Marcin Dulnik

Mimo, że jest gorącym orędownikiem biegania przez przeszkody i głosi gdzie tylko może wyższość Runmageddonu nad klepaniem asfaltu, to jednak właśnie w bieganiu ulicznym odnajduje się najlepiej. Marzy o pokonaniu maratonu w mniej niż 3 godziny, najbliżej tego celu był w ubiegłym roku w Barcelonie. Do 02:59:59 zabrakło 2 i 58 sekund, ale się tym nie przejmuje, przynajmniej łatwiej zapamiętać czas 03:02:57. W końcu to dokładnie o godzinę wolniej, niż rekord świata w maratonie ustanowiony przez Denisa Kimetto w Berlinie. Mimo że najlepiej odnajduje się w biegach długodystansowych uwielbia rywalizację i bez wahania przyjął zaproszenie do biegowego pojedynku z Jaro Bienieckim i Tomkiem Łyżwińskim. Taki szybki bieg na dystansie 1000 m to dobre przetarcie przed niedzielnym półmaratonem! Twierdzi, że docenia klasę rywali i ich sportową przeszłość, ale skóry tanio nie sprzeda!