Trzech mocnych Polaków na 800 m

zobacz zdjęcia » 63. Memorial Janusza Kusocinskiego. European Classic Permit Meeting. Hammer Throw Challenge. Szczecin 10.06.2017
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
05-08-2017 | 14:50

Autor:

Trzech Polaków wzięło udział w porannych kwalifikacjach biegu na 800 metrów. Do półfinałów awansowali w komplecie – Michał Rozmys, Adam Kszczot i Marcin Lewandowski. Ten ostatni z czasem, bo na mecie był poza pierwszą trójką.

Na pierwszy ogień kwalifikacji poszedł Michał Rozmys. Brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy na 1500 m startował w 4. biegu. Początek był bardzo wolny (400 m – 52,89) i wiadomo było, że żaden zawodnik nie awansuje z tej serii z czasem. Polak pobiegł rozsądnie, choć na finiszu, będąc przy krawężniku, musiał mocno kombinować, lawirując między rywalami. Pokazał moc na ostatnich metrach i wpadł na metę jako drugi z czasem 1.47,09. Bieg wygrał lider światowych tabel w tym sezonie, Kenijczyk Emmanuel Korir (1.43,10) z rezultatem 1.47,08.

Po Rozmysie wystąpił Adam Kszczot. Polak zaczął bieg na końcu stawki, a ponieważ tempo też nie było oszałamiające (400 m – 52,26), jasne było, że tylko miejsce w pierwszej trójce da dalszy awans. Kszczot osiągnął cel najmniejszym nakładem sił. Na ostatniej prostej przesunął się na trzecie miejsce i nie był zainteresowany pogonią za czołówką (1.47,36). Przed nim byli faworyci: wicelider światowych tabel w tym roku Nijel Amos (1.43,18) z Botswany – 1.47,10 oraz Francuz Pierre-Ambroise Bosse – 1.47,25.

Jako ostatni z Polaków na londyńskiej bieżni zaprezentował się na 800 metrów Marcin Lewandowski. Halowy mistrz Europy awansował z czasem, bo znalazł się poza pierwszą trójką w swym biegu. Wygrał, prowadząc od startu do mety, Amarykanin Donavan Brazier, który już w tym roku biegał 1.43,95. 20-latek z USA uzyskał czas 1.45,65. Lewandowski, który podobnie jak Kszczot biegł długo na końcu, by na finiszu przesuwać się do przodu, minął metę z czasem 1.46,17.

 

Michał Rozmys debiutuje w Londynie w zawodach tej rangi, ale trema go nie zjadła  

 

Co ciekawego działo się w innych biegach eliminacyjnych? Pierwszą serię wygrał Kenijczyk Kipyegon Bett. 19-letni mistrz świata juniorów, który już może pochwalić się rekordem życiowym poniżej 1 minuty i 44 sekund (1.43,76), nie miał problemów z rywalami. Objął prowadzenie po 400 metrach i wygrał pewnie z wynikiem 1.45,77.

W drugim biegu najszybszy był Holender Thijmen Kupers (1.45,53), ale całą rywalizację „ustawił” Kanadyjczyk Brandon McBride, który w równym tempie prowadził od startu do ostatnich metrów (1.45,69).

Trzeci start eliminacyjny to kontrolowany bieg przez Fergusona Roticha. Kenijczyk, 5. zawodnik igrzysk z Rio, bez wysiłku wygrał w czasie 1.45,78. Ciekawostką było zachowanie na finiszu Portorykańczyka Ryana Sancheza. Latynosowi starczyło sił tylko na pokonanie 740 metrów. Był wówczas na 3. miejscu i sfrustrowany swą słabością popchnął biegnącego przed nim Brytyjczyka Elliota Gilesa. Rywal omal nie upadł, ale dobiegł do mety na premiowanym awansem trzecim miejscu. A Sanchez? Po chamskiej reakcji zupełnie wyłączył dopalacze i dobiegł do mety w czasie 1.50,74.