Trener Salazar kochany i... nienawidzony przez biegaczy

zobacz zdjęcia » Alberto Salazar
 fot. AFP  /  źródło: East News
12-10-2017 | 16:13

Autor:

Podejrzany o stosowanie niedozwolonego dopingu u swoich zawodników Alberto Salazar wciąż budzi wiele kontrowersji. Największe gwiazdy potwierdzają, że nadal będą z nim współpracować, ale inni świetni biegacze nie szczędzą mu słów krytyki.

Ujawniony na początku roku raport sporządzony przez Amerykańską Agencję Antydopingową (USADA) jednoznacznie wskazuje, że urzędnicy tej instytucji mają duże wątpliwości, co do uczciwości Alberto Salazara. Urodzony na Kubie świetny maratończyk, a obecnie trener, jest szefem wielkiego biegowego przedsięwzięcia – Nike Oregon Project. Pod jego okiem trenowali przez lata m.in. medaliści olimpijscy Galen Rupp i Mo Farah. Choć Salazar wszystkiemu zaprzecza, brytyjski związek lekkoatletyczny zrezygnował z jego usług jako konsultanta już we wrześniu 2015 roku. Zadbano też o to, by szkoleniowiec nie pojawił się na mistrzostwach świata w Londynie  oraz trzymał z daleka od Faraha, który przed własną publicznością żegnał się z występami na lekkoatletycznym stadionie.

O tym, że Salazar nie ma zamiaru usuwać się w cień najlepiej świadczy jego pojawienie się na mecie niedzielnego maratonu w Chicago. Trener przed kamerami serdecznie wyściskał zwycięzcę, swego podopiecznego Galena Ruppa. Zbiegło się to z oświadczeniem menedżerów Mo Faraha, którzy przyznali, że czterokrotny mistrz olimpijski nadal będzie trenowany przez Amerykanina. Zapytani przez brytyjskie media przedstawiciele Faraha potwierdzili: „Alberto jest nadal trenerem Mo”.

 

Ani Galen Rupp (z lewej), ani Mo Farah (z prawej) nie mają zamiaru rezygnować ze współpracy z Alberto Salazarem 

 

Sami biegacze związani z Salazarem, uważają, że skoro oni nigdy nie zostali przyłapani na niedozwolonym dopingu, a ich szkoleniowcowi nic nie udowodniono, to wszystko jest OK. Zupełnie inne zdanie na ma jednak wiele innych gwiazd amerykańskich biegów długodystansowych. Wyszło to na jaw przy okazji konferencji prasowej przed maratonem nowojorskim, w której wzięli udział m.in. Shalane Flanagan i Meb Keflezighi.

– To naprawdę ważne z kim się zadajesz. Z pewnością nie możemy wybrać sobie rodziców, ale najbliższych przyjaciół czy trenerów już tak. A przecież ich właśnie obdarzamy największym zaufaniem. Warto zwracać uwagę kim się otaczamy, bo to także świadczy o tym, co sobą reprezentujemy – powiedziała Flanagan, która wystartuje w maratonie nowojorskim 5 listopada.

Z dystansem do duetu, który święcił triumfy w Chicago, odniósł się także Keflezighi. – Cieszę się z tego co pokazali Galen i Alberto, ale sprawy wciąż są w toku i ciężko to ogarnąć – stwierdził enigmatycznie wicemistrz olimpijski w maratonie z Aten. Dopytywany, co dokładnie ma na myśli mówiąc, że „sprawy wciąż są w toku” odpowiedział: – Wiecie o czym myślę. Jesteście na bieżąco w temacie. Pojawia się sporo spekulacji i zarzutów, a ja chciałbym się dowiedzieć jak daleko to wszystko zaszło.

42-letni Keflezighi jest wielkim autorytetem w środowisku amerykańskich biegaczy. Piątego listopada przebiegnie on swój 26., i ostatni, maraton. Urodzony w Erytrei zawodnik po raz 11. będzie rywalizował w Nowym Jorku.