Wings for Life. Polacy w rolach głównych!!!

zobacz zdjęcia » Bartosz Olszewski, Dominika Stelmach
 fot. Red Bull  /  źródło: Materiały prasowe
07-05-2017 | 21:05

Autor: Tomasz Łyżwiński

Dominika Stelmach ustanowiła światowy rekord charytatywnego Wings for Life World Run. Polka w Santiago de Chile przebiegła dystans 68,21 km. Tomasz Walerowicz wygrał polską edycję biegu i zajął 5 miejsce na świecie, a Bartosz Olszewski zwyciężył w Mediolanie i był 2. w światowym rankingu.

Czwarta edycja Wings for Life ściągnęła do Poznania, po raz pierwszy w historii, komplet uczestników – 6 tysięcy – wśród których było wielu ambasadorów biegu oraz znanych osobistości – Adam Małysz, Michał Kościuszko, Joanna Jóźwik, Monika Pyrek, Jerzy Skarżyński, Alan Andersz, Agnieszka Więdłocha czy Kuba Przygoński. Rywalizacja ma nietypowy przebieg, bo najpierw startują biegacze, a pół godziny po nich na trasę rusza auto pościgowe. Samochód zwiększa prędkość według ściśle określonego harmonogramu, zaczynając od 15 km/h, sukcesywnie doganiając uczestników Wings for Life. Dla każdego dościgniętego biegacza oznacza to koniec rywalizacji. Najlepsi w tych nietypowych zawodach potrafią pokonać ponad 80 kilometrów. Celem biegu jest gromadzenie funduszy na badania nad rdzeniem kręgowym. Opłaty startowe w całości są przeznaczane na tę działalność. W akcję włączyły gwiazdy sportu nie tylko w Polsce. Na trasach Wings for Life World Run pojawili się m.in. skoczek narciarski Gregor Schlierenzauer, alpejczyk Marcel Hirscher czy (tradycyjnie już)... prezydent Słowenii Borut Pahor. Za kierownicami aut pościgowych zasiedli m.in. byli lub aktualni kierowcy Foemuły 1 – David Coulthard i Carlos Sainz jr. oraz meksykański piłkarz Rafael Marquez.

Ubiegłoroczną polską edycję biegu w Poznaniu wygrali: Tomasz Walerowicz pokonując 71,12 km i Agnieszka Janasiak – 39,94 km. W tegorocznej edycji Walerowicz znów wystartował na trasie, której start był na poznańskiej Malcie, a Janasiak wybrała się do Melbourne. Warto zaznaczyć, że Polacy w 2016 roku wygrali również w: Kanadzie, Holandii, Australii i Francji. 

W tym roku role się trochę odwróciły, bo pierwszy raz w historii, to obcokrajowcy zaczęli dominować w Polsce. Przypadek dotyczy rywalizacji kobiet – wśród mężczyzn od początku na czele był Tomasz Walerowicz. Wśród kobiet dominowała Joasia Zakrzewski. 41-letnia Brytyjka, lekarz z Dumfries, narzuciła na tyle mocne tempo, że po 30 kilometrach była w ścisłej czołówce rankingu światowego. Biegaczka wybrana na Lekkoatletkę Roku 2015 w Szkocji w kategorii masters, regularnie biega maraton poniżej 2:50 (w tym roku 2:47.23 w Limassol), więc jasnym stało się, że Polkom trudno będzie nawiązać z nią walkę. 

Największy sukces w ubiegłym roku odniósł Bartosz Olszewski, który triumfował w Niagara Falls pokonując 82 km 411 m, co było drugim wynikiem w historii imprezy. Tym razem biegacz z Warszawy zdecydował się na występ w Mediolanie, by zmierzyć się twarzą w twarz z najlepszym ultramaratończykiem tych zawodów – Giorgio Calcaterrą. Włoch wygrywał trzy razy z rzędu krajową edycję Wings for Life, a w ub. roku ustanowił rekord, pokonując 88,44 km.

 

 W Poznaniu wystartowało w tym roku w Wings for Life World Run 6 tysięcy biegaczy i biegaczek

 

W Mediolanie początkowo obie gwiazdy próbował pogodzić Andreas Stockl. Austriak był liderem przez blisko 40 km. Tuż przed końcem czwartej dziesiątki wyprzedził go Olszewski. Calcaterra męczył się od początku biegu. Zostawał z tyłu już na 20. kilometrze, ale potrafił się zmobilizować i doganiał czołówkę. Po trzydziestym kilometrze jednak jego strata do Olszewskiego rosła coraz bardziej. Świetnie biegł też Tomasz Walerowicz, który zajmował miejsce w ścisłej czołówce światowego rankingu. W okolicach 55. kilometra pomiary wskazywały, że obaj Polacy biegną... łeb w łeb. Byli wtedy na 3 i 4 miejscu światowego rankingu. Liderem w Wiedniu był Etiopczyk, zwycięzca dwóch pierwszych edycji Wings for Life, Lemawork Ketema, a drugie miejsce zajmował jadący na wózku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Szwed Aron Andreson.

Po 45. kilometrze nowe siły wstąpiły w Calcaterrę. A może było to po prostu doświadczenie byłego mistrza świata na 100 km, który lepiej gospodarował siłami? Włoch dogonił Olszewskiego, ponownie włączając się do walki o światowy prymat. Kilka razy próbował oderwać się od polskiego biegacza, ale to Olszewski przypuścił w Mediolanie ostateczny atak. Polak na 75. kilometrze zostawił za plecami Calcaterrę i stało się jasne, że Włoch nie powtórzy sukcesu sprzed roku.

W walce o globalne zwycięstwo liczyli się już tylko Lemawork Ketema w Wiedniu, Aron Anderson w Dubaju, Tomasz Walerowicz w Poznaniu oraz Calcaterra i Barosz Olszewski w Mediolanie. Już kilka kilometrów przed ostatecznym rozstrzygnięciem było wiadomo, że wygra Szwed Andreson na wózku. Zawodnik, który finiszował w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ciemnościach na pustyni, miał taką przewagę nad autem pościgowym, że niemożliwe było, by dogoniło go ono wcześniej niż pozostałych rywali. Ostatecznie Anderson pobił światowy rekord Calcaterry (88,44 km) uzyskując dystans 92,14 km. Bartosz Olszewski był drugi z rekordem życiowym (88,06 km), a trzecie miejsce zajął Ketema (87,16 km). Giorgio Calcaterra, jak przystało na starego wyjadacza, jeszcze zerwał się do walki w końcówce, co dało mu 4 miejsce (87,02). Piaty był w światowym rankingu Tomasz Walerowicz z życiówką – 85,14 km.

– To był najlepszy bieg w moim życiu. Mogłem zmierzyć się z Giorgio Calcaterrą, który jest wspaniałym zawodnikiem. Najcięższy moment, to było ostatnie 5 kilometrów. Najlepsze chwile przypadły na dystans między 45., a 70. kilometrem, kiedy Giorgio atakował i próbował mi uciec, a ja kontratakowałem. Dużo się wtedy działo – mówił tuż to zakończeniu biegu Bartosz Olszewski.

 

 Tomasz Walerowicz wygrał polską edycję Wings for Life – podobnie jak przed rokiem

 

Dominika Stelmach wygrała ubiegłoroczną edycję tego charytatywnego biegu w Melbourne w Australii, pokonując 55,2 km i zajmując globalne 7. miejsce wśród kobiet. W tym roku za miejsce rywalizacji wybrała Santiago de Chile. Tam również miały pojawić się bardzo mocne zawodniczki – aż siedem krajowych triumfatorek, w tym Portugalka Vera Nunes, która w 2016 roku była trzecia na świecie. Polka nie kryła, że interesuje ją wygranie globalnej klasyfikacji i robiła wszystko by tego dokonać. Rywalki w Santiago de Chile zostały za jej plecami jeszcze przed 40. kilometrem.

Aktualna mistrzyni Polski w maratonie toczyła zacięty bój o przodownictwo światowe z Włoszką Cornelią Moser, która biegła w Mediolanie. Do 50. kilometra Stelmach dobiegła minimalnie przed rywalką, ale ta deptała jej po piętach. Dziesięć kilometrów dalej wszystko wyglądało już inaczej. Kiedy Polka miała w nogach 61,5 km, Włoszka przebiegła 59 km i sprawiała wrażenie bardzo zmęczonej. Stelmach jakby się dopiero rozpędzała. Dogoniła lidera męskiej rywalizacji w Santiago de Chile – Cesara Diaza Hernandeza, który... rozpaczliwie próbował dotrzymać jej kroku. Zapłacił za to wysoką cenę, bo złapały go skurcze i padł na asfalt, walcząc z bólem.

Polka utrzymywała równe mocne tempo, co oznaczało, że ma realne szanse na poprawienie globalnego rekordu kobiet, który należał do Kaori Yoshidy. Japonka w ub. roku w Takashimie pokonała dystans 65,71 km. Tylko Stelmach miała jeszcze na to szansę, bo Moser zakończyła bieg z wynikiem 62,25 km na drugim miejscu, a trzecia była Rosjanka Olesja Nurgaljewa w Melbourne – 60,97 km. Polka poprawiła światowy rekord Yoshidy uzyskując 68,21 km. Niewyraźną minę miał w Santiago de Chile tylko zwycięzca męskiej rywalizacji Manuelito Figureoa, który uparcie gonił Polkę w końcówce, ale sztuka ta mu się nie udała.

 

 Dominika Stelmach zwyciężyła trzeci raz i w Santiago de Chile dołożyła do tego jeszcze światowy rekord 

 

– Starałam się walczyć do końca. Warunki do biegania były dzisiaj bardzo dobre i wykorzystałam to – powiedziała chwilę do zakończeniu biegu nowa rekordzistka Wings for Life World Run.

Polską edycję biegu wygrała Joasia Zakrzewski z wynikiem 52,26 km, co dało jej 10. miejsce w światowej rywalizacji kobiet.

Za bohatera tej edycji Wings for Life można uznać także Andreasa Goldbergera, który w kolejnym swoim starcie w tej imprezie, biegł jak wyczynowy maratończyk. Dwukrotny medalista olimpijski z Lillehammer w skokach narciarskich, pokonał w Wiedniu dystans... 44,22 km!!! To robi wrażenie.

W tym roku w 24 miastach na świecie wystartowało w Wings for Life World Run 157 058 biegaczy.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~lhmUżytkownik anonimowy
~lhm :
No photo~lhmUżytkownik anonimowy
Czyli Bartek wygrał. Doceniam wysiłek Andersona ale jazda na wózku i bieg to dwiesie różne dyscypliny...
8 maja 23:24
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: