Polska elita we frankfurckim maratonie

zobacz zdjęcia » Warsaw Maraton Warszawski
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
Maciej Petruczenko 27-10-2017 | 21:31

Autor:

W niedzielę Henryk Szost, Artur Kozłowski i Yared Shegumo walczą we Frankfurcie nad Menem o ewentualną kwalifikację na mistrzostwa Europy.

Wprawdzie Mainova Frankfurt Marathon nie mieści się w ekskluzywnym klubie World Marathon Majors (Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago, Nowy Jork), ale zalicza się do biegów oznaczonych Złotą Etykietą IAAF (IAAF Gold Label), a więc po ekstraklasie WMM to już następna liga. Dlatego za rekord trasy otrzymuje się we Frankfurcie premię w wysokości 30 000 euro. W 14-osobowej elicie męskiej obsady znalazła się trójka reprezentantów Polski: rekordzista kraju (2:07.39) – 35-letni Henryk Szost (Grunwald Poznań), wicemistrz Europy 2014 –  34-letni, Etiopczyk z pochodzenia, Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa) – 2:10.34 i 32-letni Artur Kozłowski (MULKS-MOS Sieradz), legitymujący się rekordem życiowym 2:10.58.

Myśliwy nie jest załamany

Henrykowi Szostowi, ambitnemu góralowi z Muszyny, zawodowemu żołnierzowi (stąd członkostwo w poznańskim Grunwaldzie), wciąż chce się walczyć o jak najwyższe lokaty w międzynarodowych maratonach, bowiem ten wyjątkowo wysoki biegacz (188 cm) ma nadal w pamięci swój bardzo udany występ w igrzyskach olimpijskich 2012 w Londynie, gdzie zajął dziewiąte miejsce, będąc najlepszy spośród Europejczyków. Niestety, inne występy rekordzisty Polski w wielkich imprezach nie przyniosły mu sukcesów. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie zajął 34. miejsce, rok temu w Rio de Janeiro nie ukończył biegu, podobnie jak na mistrzostwach Europy 2010 w Barcelonie i 2014 w Zurychu. W jedynym tegorocznym starcie maratońskim uzyskał w Ottawie zaledwie 2:17.51. Mimo to ten świeży żonkoś (w czerwcu wziął ślub z trenerką fitnessu Sarą Marmon) i zamiłowany myśliwy bynajmniej nie czuje się załamany:

– PZLA nie włączył mnie do kadry zawodników objętych przygotowaniami do przyszłorocznych mistrzostw Europy w Berlinie, ale ja i tak całkiem poważnie myślę o zakwalifikowaniu się do reprezentacji na Berlin. Pierwszą część tego roku potraktowałem ulgowo, bo mój organizm jest mocno nadwerężony wieloma startami i potrzebowałem po prostu regeneracji. Maraton we Frankfurcie traktuję  już poważnie, licząc na czas na poziomie 2:10. Żeby tylko prognoza pogody się nie sprawdziła, bo w niedzielę zapowiadają tam deszcz i wiatr, a tego ostatniego bardzo nie lubię, przeszkodził mi bowiem już w wielu występach – powiedział Szost dwa dni przed startem. Trenerem rekordzisty Polski pozostaje nadal Rosjanin Leonid Szwiecow, bo próby współpracy z innymi szkoleniowcami nie przyniosły powodzenia.

 

 Artur Kozłowski wiosną w Warszawie wywalczył tytuł maratońskiego mistrza Polski

 

Startujący we Frankfurcie wraz z Szostem dwaj pozostali nasi biegacze to akurat jego współtowarzysze niedoli z igrzysk w Rio, gdzie Shegumo dotarł do mety na 128. pozycji, a Kozłowski wywalczył 39. lokatę. W tym roku Shegumo był trzeci w biegu maratońskim w Düsseldorfie z dobrym czasem 2:12.33, a Kozłowski również zajął trzecie miejsce, ale w Maratonie Orlenu w Warszawie (2:12.38), co dało mu tytuł mistrza Polski. W perspektywie mistrzostw Europy 2018 w Berlinie o minimum biegacze  w zasadzie nie muszą się martwić, bo akurat w maratonie europejska federacja tego nie wymaga, chociaż PZLA ustali swój limit, wstępnie zaplanowany na poziomie 2:13.30.

Korir faworytem

Jeśli chodzi o rywali naszych maratończyków we Frankfurcie, to faworytem będzie przede wszystkim ubiegłoroczny zwycięzca tej imprezy Kenijczyk Mark Korir (rekord 2:05.49), bo raczej nie zdoła go prześcignąć Etiopczyk Getu Feleke, choć chlubi się życiówką z Rotterdamu 2:04:50. To jednak wynik z 2012 roku, ostatnio zaś temu zawodnikowi wyraźnie się nie wiedzie z przyczyn zdrowotnych (w tym roku w ogóle nie startował). Biegaczy z Afryki może zaskoczyć na frankfurckich ulicach Arne Gabius, który chce poprawić w tym starcie ustanowiony przez siebie dwa lata temu właśnie we Frankfurcie rekord Niemiec 2:08.33.

W konkurencji kobiet najwięcej szans na zwycięstwo daje się niebywale utytułowanej Kenijce Vivian Cheruiyot, mającej na koncie cztery tytuły mistrzyni świata na 5000 i 10 000 m oraz 4 olimpijskie medale na tych dystansach (złoto w 2016, srebro w 2012 i 2106 oraz brąz w 2012). Wiosną tego roku Vivian zadebiutowała w maratonie, zajmując w Londynie czwarte miejsce z czasem 2:23:50. We Frankfurcie może pobiec już dużo szybciej, do czego mają ją zdopingować: Etiopki Feyse Tadese (2:20.27), Yebrgual Melese (2:22.51), Guteni Shone (2:23.32), Abebech Afework (2:23.33) i Meskerem Assefa (2:24:18) oraz pochodząca również z Etiopii, ale reprezentująca Bahrajn Merima Mohammed – 2:23.06.