Prawie niepokonany

zobacz zdjęcia »  Usain Bolt
 źródło: AFP
05-08-2017 | 23:23

Autor:

Jamajski król sprintu już dawno przygotował scenariusz swojego pożegnania z bieżnią. W Londynie miał po raz czwarty zdobyć tytuł mistrza świata w biegu na 100 metrów, a potem skończyć karierę. Musi zadowolić się jednak trzecim miejscem.

Sukces Usaina Bolta w Londynie był pożądany, ale wcale nie taki pewny. W swoim ostatnim sezonie w karierze nie błyszczał. Pomimo że zrezygnował z biegania 200 metrów i skupił się tylko na dystansie o połowę krótszym, to tylko raz udało mu się w tym sezonie zejść poniżej granicy 10 sekund (tuż przed mistrzostwami świata, 21 lipca w Diamentowej Lidze w Monako – 9,95). W sobotnich eliminacjach Jamajczyk wygrał swój bieg z czasem 10,07, co było 8. rezultatem kwalifikacji. Był trochę spięty i bardzo narzekał na bloki startowe.

– To najgorszy sprzęt z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia – mówił po eliminacjach.

 

 Bolt swoim ekspresyjnym zachowaniem zdobył serca kibiców na całym świecie

 

Po półfinale humor mu się zdecydowanie poprawił. Przegrał w nim z liderem światowych tabel (9,82), Amerykaninem Christianem Colemanem, ale ważniejsze było to, że mógł z nim powalczyć o zwycięstwo, bo miał doskonałe przyspieszenie, odpuścił jednak na ostatnich metrach, mając pewne drugie miejsce i awans do finału. Obaj z Colemanem, jako jedyni w półfinałach uzyskali wyniki poniżej 10 sekund (9,97 i 9,98). Poza nimi do finału awansowali: Yphan Blake (Jamajka, 10,04), Reece Prescod (W. Brytania, 10,05), Akani Simbine (RPA, 10,05), Justin Gatlin (USA, 10,09), Jimmy Vicaut (Francja, 10,09) i Chińczyk Bingtian Su (10,10).

W finale Bolt tradycyjnie zaczął słabo. O ile wcześniej udało mu się odrabiać starty na finiszu, o tyle teraz rywale na to nie pozwolili. Show Boltowi skradł Gatlin. To 35-letni Amerykanin popisał się doskonałą prędkością w końcówce i po raz kolejny udowodnił, że potrafi odnaleźć się w najważniejszych momentach. Mający na swym koncie już tytuły mistrza olimpijskiego i mistrza świata biegacz dołożył do swej kolekcji następny duży sukces. Gatlin ma też „w dorobku” wpadki dopingowe i kibice – także w Londynie – mu to pamiętają. Podczas prezentacji przed finałem został wybuczany. Podobnie było też po biegu. Bolt jednak po finale szczerze mu pogratulował. Amerykanin uzyskał najlepszy swój wynik w sezonie – 9,92, wyprzedził rodaka Chrisa Colemana 9,94 oraz Bolta – 9,95.

– Zrobiłem co mogłem. Wiedziałem, że jeśli start mi nie wyjdzie, to będzie trudno o zwycięstwo. I to się potwierdziło – powiedział Jamajczyk, który przy wyjściu z bloków był szybszy jedynie od Chińczyka Su, ostatniego biegacza na mecie.

 

 Justin Gatlin w Londynie udowodnił, że jest najszybszym człowiekiem na świecie

 

Bolt w karierze pięciokrotnie poprawiał rekordy świata doprowadzając je w biegu na 100 m do 9,58 i na 200 m do 19,19. Zdobył 8 złotych medali olimpijskich i 11 mistrzostw świata. Jest od lat uznawany za marketingową lokomotywę światowej lekkiej atletyki. Za każdy start inkasuje od 100 do 250 tysięcy dolarów. Organizatorzy mityngów jednak zawsze płacili bez szemrania, bo zwykle inwestycja się zwracała.

Dwa lata temu, kiedy szefowie mityngu Diamentowej Ligi w Londynie ogłosili, że słynny sprinter wystartuje w ich imprezie, w ciągu dwóch dni sprzedali dodatkowo 20 tysięcy biletów.

Jamajczyk nigdy nie był podejrzewany o niedozwolony doping. Często ostro wypowiadał się o praktykach dopingowych i rywalach, którzy byli łapani na stosowaniu niedozwolonych środków. Sam był ponad to. Dosłownie i w przenośni. Najlepiej świadczy o tym fakt, że pięciu z siedmiu jego rywali w olimpijskim finale w Londynie 2012 było wcześniej, bądź później, łapanych na dopingowym oszustwie – Yohan Blake, Ryan Bailey, Tyson Gay, Justin Gatlin, Asafa Powell.

 

 

 Wayde van Niekerk jest wskazywany na następcę Usaina Bolta

 

Mistrz sprintu w swoich 145 biegach na 100 metrów przegrywał tylko dziewięciokrotnie. Na dwukrotnie dłuższym dystansie na 49 startów, tylko raz – podczas mistrzostw Jamajki w 2012 r. – musiał uznać wyższość rodaka Yohana Blake’a.

30-letni Bolt z pewnością mógłby jeszcze kontynuować sportową karierę, ale nie chce rozmieniać się na drobne. Teraz trwa nerwowe rozglądanie się za kimś, kto mógłby go na lekkoatletycznym piedestale zmienić. Najczęściej mówi się, że będzie to Wayde van Niekerk. Rekordzista świata w biegu na 400 metrów, jest też świetnym sprinterem, poprawia się z roku na rok, ale na razie nie ma jeszcze charyzmy Jamajczyka.