Nawrót maratońskiej gorączki

zobacz zdjęcia » World Marathon Majors Londyn
 źródło: AFP
Maciej Petruczenko 14-04-2017 | 13:19

Autor:

Zaczyna się właśnie najbardziej gorący, wiosennych okres w światowym maratonie. Gwiazdy sprawdzą swe możliwości w Bostonie, Londynie ale też na... torze Monza znanym z wyścigów Formuły 1. Polacy chcą pokazać się w Düsseldorfie.

Upływa właśnie 120 lat od premiery najstarszego z rozgrywanych dorocznie maratonów, czyli biegu w Bostonie, który przeprowadzono po raz pierwszy 19 kwietnia 1897 roku na dystansie 24,5 mili (około 39,5 km).  W 2013 roku owiany sportową legendą Maraton Bostoński zasłynął z całkiem innego powodu: tuż przed metą eksplodowały dwie podłożone tam bomby, zabijając trzy osoby i raniąc kilkadziesiąt innych. Dla Shigekiego Tanaki, który w 1951 roku zwyciężył w tej imprezie, wybuch owych dwu prymitywnych zabawek domowej roboty byłby jednak co najwyżej jak prztyczek w nos.

A nie ma się temu co dziwić, skoro 86-letni obecnie Japończyk widział w 1945 roku, jak Amerykanie zrzucają na Hiroszimę bombę atomową. Do końca życia nie zapomni widoku, jakim była potężna kula ognia i wykwitły później charakterystyczny grzyb. W 1951 roku Tanaka i jego trzej współtowarzysze, zaproszeni do startu w Bostonie, byli pierwszymi po wojnie sportowcami Japonii, wpuszczonymi na terytorium USA. W ich wciąż okupowanej przez Stany Zjednoczone ojczyźnie panowała taka bieda, że najbardziej przydatnym prezentem dla rodziny wydały się Tanakiemu... kostki cukru, jakie zbierał podróżując po Ameryce.

No i jakże się to wszystko zmieniło! W tym roku zarówno na zwycięzcę, jak i na zwyciężczynię maratonu w stolicy stanu Massachusetts czeka w poniedziałek wielkanocny 17 kwietnia aż 150 tysięcy dolarów, suma, o jakiej Tanaka nawet nie mógł marzyć, gdy ruszał wraz z trzema kumplami w podróż do Bostonu poprzez Hawaje, San Francisco i Nowy Jork, zbierając po drodze pieniądze na powrót. Gdyby ten późniejszy prezes Japońskiego Związku Lekkoatletycznego zobaczył wtedy samozawiązujące się i superlekkie pantofle biegowe, jakie w tym roku prezentuje Nike, byłby nadzwyczaj zdziwiony. Sam bowiem biegł w pantoflach na gumie firmy Onitsuka, których przyszwa na wysokości palców była podzielona na pół, co zdaniem producenta miało zapewnić większą wygodę i lepsze trzymanie się na nodze.

 


 Eliud Kipchoge, po zwycięstwie w Rio, staje przed kolejnym wyzwaniem – chce 6 maja przebiec maraton poniżej 2 godzin

 

Biegacze jak bolidy na torze Monza

Tanaka – w przeciwieństwie do pierwszego zwycięzcy Maratonu Bostońskiego Johna McDermotta – wystąpił już na przyjętym przez IAAF regularnym dystansie maratonu (42 km 195 m), finiszując w 2 godziny 27 minut i 45 sekund i na pewno uznałby za szaleństwo próbę dotarcia do mety w czasie krótszym niż dwie godziny, na co się zanosi w eksperymentalnym biegu, organizowanym na początku maja przez Nike na torze wyścigów samochodowych Monza z udziałem najlepszego maratończyka ostatnich lat – Kenijczyka Eliuda Kipchoge oraz Zersenaya Tadese (Erytrea) i wicemistrza świata 2013 Lelisy Desisy (Etiopia), który po zwycięstwie w Maratonie Bostońskim w tym samym roku oddał swój medal miastu, żeby uczcić ofiary wspomnianego zamachu bombowego, dokonanego przez pochodzących z Czeczenii braci – Dżochara i Tamerlana Carnajewów.

Wiosną 2017 roku mamy w biegach maratońskich mnóstwo ciekawych rzeczy. Ma to być zresztą wiosna wielkiego przełomu w klasycznej konkurencji olimpijskiej, symbolizującej nowożytne igrzyska, poczynając od ich premiery w 1896 roku w Atenach. Na razie, niczym wybuch kolejnej bomby, przyjęto szokującą wiadomość, że triumatorka maratonu na ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro Jemima Sumgong wpadła na dopingu (EPO), podobnie jak to się zdarzyło niedawno innej kenijskiej bohaterce World Marathon Majors – Ricie Jeptoo, zdyskwalifikowanej właśnie na cztery lata. Od czasu igrzysk olimpijskich w 1968 roku w Meksyku Kenijczyków uważało się za „urodzonych biegaczy”, którym płaskowyż położenia ich ojczyzny stwarza naturalne warunki do rozwoju talentów, a tu nagle okazali się oni koksiarzami. Już ponad 50 reprezentantów Kenii (głównie mężczyzn) przyłapano na stosowaniu niedozwolonych środków dopingowych w minionym czteroleciu, choć do niedawna wydawało się, że jedynym kenijskim biegaczem, który czegoś nadużywa, jest były rekordzista świata na 5000 m, 10 000 m i 3000 metrów z przeszkodami Henry Rono, który kompletnie się stoczył, stając się nałogowym alkoholikiem.

Duża klasa, duża kasa

Po kompromitacji Rity Jeptoo, zwyciężczyni Maratonu Bostońskiego w 2013 i 2014 roku, organizatorzy starają się podreperować nadszarpniętą reputację tego biegu, nawiasem mówiąc wygranego w 1991 roku przez reprezentantkę Polski Wandę Panfil w znakomitym czasie 2:24.18 (jednak przy nie w pełni regulaminowej trasie). W maratońskim wielkim Szlemie, czyli World Marathon Majors (w kolejności kalendarzowej w skali jednego roku: Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago, Nowy Jork) do tej pory przyznawano triumfatorowi (oraz triumfatorce) klasyfikacji generalnej pół miliona dolarów. I taką sumę otrzymają ci, którzy znajdą się na pierwszych miejscach po kończącym obecny cykl Abbott WMM Maratonie Bostońskim 17 kwietnia. W nowym cyklu, który zacznie się 23 kwietnia (Maraton Londyński) nagroda końcowa obejmie pierwszą trójkę klasyfikacji generalnej (I miejsce – 250 000 dolarów, II miejsce – 50 000, III miejsce – 25 000).

 

W Bostonie aż 10 zawodników z czołówki, będzie legitymować się życiówkami poniżej 2:07

 

Poniedziałkowy bieg w Bostonie doczekał się najprawdziwszej „petardy” biegaczy i biegaczek. Aż 10 zawodników legitymuje się rekordami poniżej 2:07. Numerem jeden wśród mężczyzn miał być rekordzista świata (2:02.57) Kenijczyk Dennis Kimetto, który jednak musiał się wycofać z powodu kontuzji. Ale nawet bez jego udziału życiowymi wynikami imponują dwaj inni Kenijczycy: Emmanuel Mutai (2:03.13) i były rekordzista świata Patrick Makau (2:03.38).  Wśród kobiet faworytkami są Kenijki Gladys Cherono (2:19.25) i Edna Kiplagat (2:19.50) oraz Etiopka Buzunesh Deba (2:19.59). Mają one kontynuować tradycję zapoczątkowaną w 1966 roku przez Amerykankę Robertę Gibb, która samowolnie przełamała dyskryminację kobiet w Maratonie Bostońskim i jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej nieoficjalnie wystartowała w tej imprezie, by dopiero po paru latach zostać uznana przez „męskich szowinistów” pierwszą zwyciężczynią w konkurencji pań.

W Londynie bez koksiary

Po Bostonie drugim kwietniowym wystrzałem ma być Maraton Londyński (23 kwietnia), w którym nie zamierza stanąć na starcie szykujący się do występu w Monzy ubiegłoroczny triumfator, a potem mistrz olimpijski w Rio – Kenijczyk Eliud Kipchoge, który tym samym toruje drogę do zwycięstwa byłemu królowi długich dystansów na bieżni – Etiopczykowi Kenenisie Bekele (rekord w maratonie 2:03.03). Kenenisa nie został wysłany na igrzyska w Rio, ale pokazał co potrafi w maratonie wkrótce po tej imprezie, zwyciężając w czasie 2:03.03 w Berlinie, gdzie był o włos od poprawienia rekordu świata Dennisa Kimetto (2:02.57). Bekelemu może jednak zagrozić drugi rok temu w Londynie Kenijczyk Stanley Biwott (2:03.51).

Jeszcze ciekawiej zapowiada się londyńska rywalizacja w konkurencji kobiet. W sytuacji, gdy zawieszona za doping Jemima Sumgong musiała się wycofać, faworytką numer jeden staje się sławna Kenijka Mary Keitany, druga na liście najszybszych maratonek w historii (2:18.37), mająca za sobą bardzo udany lutowy sprawdzian w półmaratonie (65.13). Keitany odnosiła seryjne zwycięstwa w Londynie i Nowym Jorku, ale w tym roku ma na trasie londyńskiej wyjątkowo silną grupę rywalek, bo na liście startowej jest nie tylko jej rodaczka Florence Kiplagat (2:19.44), lecz przede wszystkim etiopski Dream Team: Aselefech Mergia (2:19.31), Mare Dibaba (2:19.52, Aberu Kebede (2:20.30) i najsławniejsza z nich, niedawna królowa długich dystansów na bieżni  Tirunesh Dibaba – 2:20.35.

 

 W Półmaratonie Warszawskim Yared Shegumo uzyskał wynik tylko 3 sek. gorszy do rekordu życiowego. w Düsseldorfie (30 kwietnia) będzie chciał pobiec poniżej 2:10.

 

Najbardziej obecnie utytułowany reprezentant Polski w maratonie, wicemistrz Europy 2014 – pochodzący z Etiopii Yared Shegumo – przygotowuje się do startu w tej konkurencji w Düsseldorfie (30 kwietnia) i jak stwierdził po udanym sprawdzianie na dystansie półmaratońskim w Warszawie, stać go będzie na ustanowienie rekordu życiowego.

Albo lwy, albo białe niedźwiedzie...

O ile Yared Shegumo występuje w biegu maratońskim na poziomie wyczynowym i myśli o starcie w tegorocznych mistrzostwach świata w Londynie, o tyle Piotr Suchenia z Gdyni jest po prostu entuzjastą biegania na długich dystansach, ale w ekstremalnych warunkach. No i niedawno osiągnął życiowy sukces, wygrywając w czasie 4:06.34 Maraton Bieguna Północnego w

rosyjskim obozie lodowym Barneo na Oceanie Arktycznym. W tym ekstremalnym przedsięwzięciu wzięło udział 55 osób. Polski zwycięzca, startujący w odczuwalnej temperaturze sięgającej minus 50 stopni Celsjusza, mógł się obawiać tylko białych niedźwiedzi, a najszybszą z kobiet w śnieżno-lodowej zadymce wyprzedził o bite dwie godziny.

Biegaczy nie przeraża również chłód Bieguna Południowego i startują w Maratonie Antarktyki, mając za towarzyszy tysiące pingwinów. Do grona największych śmiałków zaliczają się Steve i Paula Boone z Teksasu, którzy mają w sumie na koncie aż 1002 starty maratońskie, w tym jeden w rezerwacie Entabeni Game w RPA, gdzie na nieogrodzonym terenie pobiegli wśród żyjących na swobodzie lwów, słoni, nosorożców, bawołów i leopardów, wierząc, że ich w razie czego straż rezerwatu obroni przed atakiem dzikich zwierząt.

Polskich biegaczy przyciąga od lat rozgrywany na dystansie 250 km supermaraton na Saharze (Marathon des Sables), ale w obliczu Świąt Wielkanocnych warto raczej polecić maratoński relaks we Francji, gdzie trasa biegu wiedzie przez 59 winnic, z których każda wystawia po drodze do dyspozycji współzawodników swoje najlepsze wina, więc nic dziwnego, że ich najwięksi miłośnicy – jeszcze przed metą – padają z przepicia.

 

Abbott World Marathon Majors 2016/2017

Aktualna klasyfikacja generalna przed ostatnim etapem (Maratonem Bostońskim)

Mężczyźni

1. Eliud Kipchoge (Kenia) 50 pkt

2. Wilson Kipsang (Kenia) 50 pkt

3. Kenenisa Bekele (Etiopia) 34 pkt

4.Ghirmay Ghebreslassie (Erytrea) 29 pkt

5. Lemi Berhanu Hayle (Etiopia) 25 pkt

Kobiety

1. Jemima Sumgong* (Kenia) 50 pkt

2. Florence Kiplagat (Kenia) 34 pkt

3. Birhane Dibaba (Etiopia) 32 pkt

4. Atsede Baysa (Etiopia) 25 pkt

5. Aberu Kebede (Etiopia) 25 pkt

*Zawieszona za doping

Tegoroczne pozycje World Marathon Majors

Tokio (26 lutego). Zwycięzcy: Wilson Kipsang (Kenia) 2:03:58 i Sarah Chepchirchir (Kenia) 2:19:47

Boston (17 kwietnia)

Londyn (23 kwietnia)

Berlin (24 września)

Chicago (8 października)

Nowy Jork (5 listopada)