MŚ: Polscy średniodystansowcy już w półfinałach

zobacz zdjęcia » MARCIN LEWANDOWSKI I ANGELIKA CICHOCKA
 fot. Radosław Jóźwiak  /  źródło: Cyfrasport
10-08-2017 | 23:27

Autor: TŁ, TK z Londynu

Na mistrzostwach świata do półfinałów awansowali Angelika Cichocka i Joanna Jóźwik (800 m) oraz Michał Rozmys i Marcin Lewandowski (1500 m). „Zawirusowany” Isaac Makwala poza podium w finale 200 metrów.

Pierwsza do boju ruszała Angelika Cichocka. Podopieczna trenera Tomasza Lewandowskiego miała już w nogach trzy biegi na 1500 metrów i aktualne było pytanie jak jej organizm to zniósł. Okazało się, że całkiem nieźle. Polka biegła spokojnie w środku stawki i zdecydowanie przyspieszyła na ostatnich stu metrach. To wystarczyło by wygrać serię z czasem 2.00,86 – najlepszym wynikiem Polki w tym roku. Bieg wyglądał lekko i z pewnością Cichocka zachowała jeszcze dużo energii na piątkowy bieg półfinałowy. Za jej plecami metę minęła wicemistrzyni świata, Kanadyjkę Melissę Bishop (2.01,11).

Po Cichockiej na bieżnię wyszła Joanna Jóźwik. Podopieczna trenera Andrzeja Wołkowyckiego – 5. zawodniczka igrzysk w Rio – w tym sezonie nie błyszczała i jej forma w Londynie była pod dużym znakiem zapytania. Biegaczka AZS-AWF Warszawa nie pokazała takiej mocy jak Cichocka, ale skutecznie finiszowała jako trzecia (ostatnia w serii mająca zagwarantowany awans) z rezultatem 2.01,51. Przed nią były mistrzyni olimpijska Caster Semenya (RPA, 2.01,33) i Kubanka Rose Almanza (2.01,41).

 

 Michał Rozmys pobiegnie w półfinale 1500 m

 

Kolejnym polskim akcentem biegowym był start w eliminacjach 1500 metrów Marcina Lewandowskiego i Michała Rozmysa. Ten pierwszy bez problemu znalazł się w swej serii wśród 6 zawodników, którzy automatycznie awansowali do półfinałów. Bieg był wolny, a Lewandowski ukończył go na 5. miejscu z czasem 3.46,06. Większe problemy miał Rozmys, który był daleko, ale na szczęście startował w najszybszym biegu i awansował z przedostatnim czasem – 3.40,28.

– Nie dopisało zdrowie. Walczę z chorobą. Boli mnie gardło i mam stan podgorączkowy. Dałem jednak radę i to jest najważniejsze – mówił Rozmys, który zdradził, że przy obiedzie rezygnację z występu w tym biegu proponował mu trener. – Powiedziałem jednak, że wolałbym już Tamizę przepłynąć wpław niż nie stanąć na bieżni.

Ostatni czas dający kwalifikację do półfinału (3.43,10) uzyskał Kenijczyk Ronald Kwemoi, typowany przez wielu ekspertów do... złota na tym dystansie. Wielką klęskę w Londynie poniósł mistrz olimpijski Matthew Centrowitz. Amerykanin zajął w biegu z Marcinem Lewandowskim ostatnie miejsce z czasem 3.48,34.

 

 

 Isaac Makwala w Londynie nie zdobył indywidualnie medalu

 

Gwoździem wieczoru był finał biegu na 200 metrów z udziałem m.in.Isaaca Makwali (Botswana) – którego najpierw wykluczono z zawodów z powodu choroby, a potem awaryjnie przywracano do rywalizacji – oraz rekordzisty świata, mistrza olimpijskiego i mistrza świata na 400 m Wayde'a van Niekerka (RPA). Makwala dzień wcześniej musiał zaliczyć 2 biegi eliminacyjne w ciągu dwóch godzin, by awansować do finału. Udało się to w niezłym stylu. Van Niekerk z kolei długo dochodził do siebie po wygranym finale 400 m, a później awansował ze słabym czasem do finału dwustumetrówki. Okazało się, że żaden z nich nie będzie bohaterem dnia. Pogodził ich Ramil Guliyev – Azer reprezentujący Turcję. Zwycięzca uzyskał czas 20,09 i jest to najsłabszy rezultat od 10 lat, który dał złoto mistrzostw świata na tym dystansie. Van Niekerk był drugi (20,11) wyprzedzając o... 0,001 sekundy Jereema Richardsa z Trynidadu i Tobago.