Lewandowski goni rekord Polski

zobacz zdjęcia » Marcin Lewandowski
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl
Maciej Petruczenko 18-06-2017 | 21:02

Autor:

Podczas zawodów Diamentowej Ligi w Sztokholmie Marcin Lewandowski poprawił rekord życiowy w biegu na 1500 m (3.34,50). Do najlepszego wyniku w historii polskiej lekkiej atletyki na tym dystansie zabrakło mu... 5 setnych sekundy.

Na starym Stadionie Olimpijskim w stolicy Szwecji, Lewandowski dotarł wprawdzie do mety dopiero na siódmej pozycji, ale rywali miał nie byle jakich. Zwyciężył Kenijczyk Timothy Cheruiyot – 3:30.77, a jego rodak, rehabilitujący się po kontuzji, trzykrotny mistrz świata Asbel Kiprop był dopiero czwarty (3:33.17).

– Chociaż do utrzymującego się od 2011 roku rekordu Polski Artura Ostrowskiego zabrakło mi zaledwie pięć setnych sekundy, a rekord życiowy poprawiłem o jedną dziesiątą, nie jestem w pełni zadowolony z biegu w Sztokholmie. Czwartkowy występ w Oslo, gdzie uzyskałem 3:34.60, kosztował mnie za dużo sił i dlatego w niedzielę biegło mi się ciężko. Stać mnie w tym sezonie nawet na 3:31, ale o taki wynik postaram się już po mistrzostwach świata w Londynie, gdzie pobiegnę jednak w swojej koronnej specjalności, czyli na 800 metrów – mówi Marcin Lewandowski, nasz halowy mistrz Europy na tym dystansie, którego czeka za tydzień jeszcze jeden start na 1500 m, w drużynowych mistrzostwach Europy w Lille.

 

 Marcin Lewandowski w Sztokholmie poprawił rekord życiowy na 1500 metrów

 

Bieg na 800 metrów mężczyzn w Sztokholmie nie był akurat rozegrany w obrębie Diamentowej Ligi, niemniej potraktowano tę konkurencję z całą powagą, czego najlepszym świadectwem było zaangażowanie Holendra Brama Soma jako pacemakera i mniej więcej zgodnie z planem poprowadził on pierwsze okrążenie w 50.85. Po 600 metrach na czele znajdował się wielki faworyt, wicemistrz świata Adam Kszczot (1.17,53). Niestety, na ostatniej prostej najszybciej finiszował Holender Tijmen Kupers, który potwierdził, że jego niedawny rekord życiowy w Hengelo (1.44,99) nie był dziełem przypadku. Tym razem Kupers zwyciężył w minimalnie gorszym czasie 1.45,02, a za nim ukończyli bieg Irlandczyk Mak English – 1.45,42, reprezentant RPA Rynhardt van Rensburg – 1.45,73 i dopiero jako czwarty Kszczot – 1.46,06.

W sprintach największe wrażenie na kibicach zrobił męski bieg na 100 metrów. Huraganowy podmuch wiatru (+ 4,8 m/s) poniósł brązowego medalistę olimpijskiej setki, Kanadyjczyka Andre de Grasse’a do mety w rewelacyjnym czasie 9.69 sekundy.