Kszczot: Wiedziałem, że rywali będzie ścinać

zobacz zdjęcia » Adam Kszczot
 źródło: Reuters
09-08-2017 | 01:40

Autor: MCH, Ryś z Londynu

Adam Kszczot, wicemistrz świata na 800 metrów, rzucił po biegu polskim dziennikarzom żartobliwie: „macie pampersy zmienione?”, a potem z szerokim uśmiechem odpowiadał na pytania.

Michał Chmielewski, Ryszard Opiatowski: Ten bieg wyzwolił we wszystkich mnóstwo emocji. Proszę o nim opowiedzieć.
Adam Kszczot: To było trudne wyzwanie, kiedy widzi się zegar, który pokazuje, że pierwsze dwieście metrów jest szalenie szybkie, trzysta metrów tak samo. Za chwilę chłopaków zaczyna ścinać. To daje wiele do myślenia, czy może już przyspieszać, czy może zachować trochę sił. Jedyne czego żałuję, to tego, że nie byłem trochę bliżej dwieście metrów przed metą. Grupa się rozerwała i nie zdążyłem skontrować. Wtedy prawdopodobnie powalczyłbym o złoty medal. Zabrakło trochę finezji, za dużo wyrachowania było w tym biegu. Wiedziałem jednak, że rywali będzie ścinać. Pierre Bosse lepiej się odnalazł w tej sytuacji. Ale, hej, jestem dwukrotnym wicemistrzem świata! Niewielu zawodników powtarza medal. To piękne uczucie.
Na ostatnich metrach znów oglądaliśmy niesamowite przyspieszenie Kszczota. Jak to wyglądało z pana perspektywy?
Adam Kszczot: Zbierałem się do ataku dwieście metrów przed metą. Gdybym wcześniej zaatakował, mogłoby mi zabraknąć sił. Żałuję, że nie zrobiłem tego 180 metrów do mety, bo zacząłem porządnie się rozpędzać 150 metrów przed finiszem. Zbierałem siły na jeden solidny atak i na ostatniej prostej mijałem ich jak furmanki. Został jeden wagonik z przodu.

 


 Adam Kszczot potwierdził w Londynie światową klasę

 

Wierzył pan w swoją moc na końcówce?
Adam Kszczot: Oczywiście. Żeby być dobrym 800-metrowcem, trzeba mieć mocne ostatnie dwieście metrów. Ja oszczędzam energię przez większość dystansu, po to, żeby być szybszym od rywali na finiszu.
To jest ważne patrzeć na międzyczasy na telebimach podczas biegu, bo pan to robi?
Adam Kszczot: Mamy taką możliwość, więc jest ważne. Gdyby nie było zegarów, ufałbym swojemu samopoczuciu.
Zaskoczyło pana to, że Francuz został mistrzem świata?
Adam Kszczot: Tak, jestem bardzo zaskoczony. Nie spodziewałem się, że po półfinale cokolwiek pokaże.
Medal to jedno, ale uzyskał też pan najlepszy czas w sezonie...
Adam Kszczot: Wiem, że stać mnie na więcej. To nie jest moje maksimum.
Pięć lat temu w Londynie była porażka w igrzyskach olimpijskich...
Adam Kszczot: ...Wspominajmy tylko dobre rzeczy.
A może pan ten medal porównać z tym sprzed dwóch lat z Pekinu?
Adam Kszczot: Nie da się tego zrobić.
Komu dedykuje pan ten medal?
Adam Kszczot: Mojej ciężarnej żonce, Renacie. Jest w siódmym miesiącu. Niedługo urodzi nam się Ignacy.
Poprawi pan jeszcze w tym sezonie rekord Polski?
Adam Kszczot: Nie mogę tego obiecać, bo były wcześniej komplikacje. Zobaczymy. Przede mną start w Birmingham. Na razie dajcie się nacieszyć tym medalem. 10 sierpnia wracam do Polski. Już nie mogę się doczekać, gdy potrzymam żonę za brzuch i poczuję, jak Ignaś kopie.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~rudyUżytkownik anonimowy
~rudy :
No photo~rudyUżytkownik anonimowy
Gratulacje Panie Adamie. A na "narodowe dziennikarzyny" niech Pan nie zwraca uwagi. Jest Pan Wielki!
9 sie 13:15
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~l0b0259Użytkownik anonimowy
~l0b0259 :
No photo~l0b0259Użytkownik anonimowy
Świetny bieg widzialem na YouTube I jak Polak biegł jako ostatni mysle sobie Co za leszcz ale koncówka jak wystrzelił I skonczył drugi wow brawo dla tego Pana!
9 sie 11:04
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: