Kipsang w Nowym Jorku, czyli... spiskowa teoria dziejów

zobacz zdjęcia »  maraton
 źródło: Reuters
02-11-2017 | 20:29

Autor:

Wymarzonym scenariuszem dla amerykańskich kibiców jest zwycięstwo w niedzielnym nowojorskim maratonie ich rodaka Meba Keflezighi. Słynny 42-letni biegacz, medalista olimpijski z Aten, po raz ostatni wystartuje na dystansie 42,195 km, ale szans na wygranie nie ma raczej żadnych.

Keflezighi wygrywał już w Nowym Jorku, ale było to... 8 lat temu. Urodzony w Erytrei maratończyk długo utrzymywał świetną formę, bo jeszcze 3 lata temu, mając 39 lat, wygrał w Bostonie z bardzo dobrym czasem (2:08.37), ale na ulicach Nowego Jorku będzie musiał zmierzyć się z mocną konkurencją. Jeden z amerykańskich serwisów, typując kandydatów do zwycięstwa w niedzielnym biegu, oparł się na danych statystycznych z ostatnich 4 lat. Według nich, blisko 90 procent zwycięzców biegów serii World Marathon Majors miało życiówki poniżej 2:06 lub w dorobku medal światowej imprezy. Trzymając się tych wytycznych, walka o zwycięstwo w Nowym Jorku powinna rozegrać się między Kenijczykami – Wilsonem Kipsangiem i Geoffreyem Kamwororem – oraz Etiopczykami – Lemi Berhanu i Lelisą Desisą (i ew. Keflezighim).

Najwięcej komentarzy i kontrowersji wywołuje pojawienie się na liście startowej Kipsanga. Były rekordzista świata (życiówka 2:03.13), który wygrał już w tym roku w Tokio (2:03.58) pobiegł w końcu września w Berlinie. Rywalizacja z Eliudem Kipchoge i Kenenisą Bekele miała zakończyć się rekordem świata, ale Kipsang nie będzie wspominał jej najlepiej. Zszedł z trasy na 30. kilometrze i niemal od razu pojawiły się spekulacje, że zrobił to specjalnie, by zachować siły na występ w Nowym Jorku. Gdyby Kenijczyk walczył do końca, miałby szansę najwyżej na 3. miejsce, co gwarantowało „ledwie” 17 tysięcy dolarów zarobku. W USA ma dużą szansę zgarnąć całą pulę (czyli 100 tysięcy dolarów), bo konkurencja jest odrobinę słabsza.

Złośliwi przypominają tłumaczenia menedżera Kipsanga – Ariena Verkade, który twierdził, że biegaczowi w Berlinie bardzo doskwierał chłód (w rzeczywistości było ok. 12 stopni Celsjusza) oraz wilgoć spowodowana opadami deszczu. Przypominają, że według prognoz, w Nowym Jorku warunki mają być podobne. 

 

 Mary Keitany wygrywała już w Nowym Jorku m.in. w 2015 roku

 

Plany Kenijczyka będzie próbował pokrzyżować Berhanu, który wygrał już w Stanach – w 2016 roku był najlepszy w Bostonie. Etiopczyk, z życiówką 2:04.33, od czasów swego debiutu w 2015 roku zalicza regularnie po 3 maratońskie starty w sezonie. W biegach komercyjnych zwykle dociera na metę w pierwszej dwójce – oprócz Bostonu wygrywał też w Dubaju (2015), Warszawie (Orlen, 2015) i Xiamen (2017). Gorzej jest w rywalizacji o medale. Na igrzyskach w Rio był 13., a na mistrzostwach świata w 2015 r. – 15 (nie ukończył też maratonu w Bostonie w tym roku). Wielką ochotę na sukces w Nowym Jorku ma też jego rodak Lelisa Desisa. Drugi biegacz maratonu w Bostonie w 2016 roku największą sławę zyskał w tym sezonie, bo brał udział w próbie złamania 2 godzin na dystansie 42,195 km – Breaking2. Maratończyk mający rekord życiowy 2:04.45, po raz trzeci wystąpi w Nowym Jorku. Czarnym koniem może okazać się Geoffrey Kamworor. Kenijczyk, który był pacemakerem podczas tegorocznego maratonu w Berlinie, ma w dorobku medale mistrzostw świata w półmaratronie oraz w przełajach, a także bardzo obiecująca życiówkę –  2:06.12. Kamworor stał już na podium w Nowym Jorku. W 2015 roku dobiegł do mety w Central Parku na 2. miejscu.

Rywalizacja kobiet w Nowym Jorku awizowana jest jako pojedynek najszybszej obecnie biegaczki maratońskiej na świecie (2:17.01) Mary Keitany i wicemistrzyni świata Edny Kiplagat (2:19.50). Obie Kenijki mają się czym pochwalić. Jeśli Keitany wygra w niedzielę, będzie pierwszą kobietą od czasów słynnej Norweżki Grete Waitz, która czwarty raz stanie na najwyższym stopniu podium. Jeśli zwycięży Kiplagat zostanie pierwszą biegaczką od 28 lat, która w tym samym roku okazała się najlepsza w Bostonie i Nowym Jorku.

Amerykanie po cichu liczą na swą pupilkę Shalane Flanagan, która wyleczyła się wreszcie ze wszystkich kontuzji i po jawi się na starcie po raz pierwszy od igrzysk w Rio, gdzie zajęła 6. miejsce.