IAAF będzie wyjaśniać incydent z Maratonu Warszawskiego?

Recho Kosgei
 fot. YouTube  /  źródło: Materiały prasowe
29-09-2017 | 13:12

Autor:

W Kenii wciąż mocno komentowany jest fakt zasłabnięcia tuż przed metą maratonu w Warszawie Recho Kosgei. Słynny Moses Tanui domaga się, by sprawę nieudzielenia w porę pomocy zawodniczce, zbadała IAAF.

Choć od zakończenia 39. PZU Maratonu Warszawskiego minęło już kilka dni, to w kenijskiej prasie wciąż pojawiają się komentarze dotyczące groźnego zdarzenia jakie miało miejsce 800 metrów przed metą biegu. W miejscu tym zasłabła będąca na prowadzeniu Kenijka Recho Kosgei.

Zawodniczka przewróciła się i długo leżała na asfalcie, nie otrzymując pomocy. Właśnie ta zwłoka jest powodem ożywionej dyskusji i wielu komentarzy w kenijskich mediach i na portalach społecznościowych.

Organizatorzy maratonu wyjaśnili szybko, że sytuacja była pod kontrolą, a służby medyczne w pogotowiu. Czekano natomiast na wyraźną prośbę o pomoc, ze strony zawodniczki, a taka długo nie następowała.

Powodem dramatycznego zdarzenia były kardynalne błędy na trasie samej zawodniczki. Nie kryje tego nawet agencja Volare Sports Management, które reprezentuje interesy Kosegei.

„Recho ominęła punkt z piciem na 30., 35., i 40. kilometrze maratonu. Oglądanie nagrania z jej męczarniami jest torturą dla całego zespołu, bo każdy wie ile ciężkiej pracy włożyła ona w przygotowania do startu” – stwierdziła w specjalnym oświadczeniu menedżerka Volare będąca z biegaczką na zawodach w Polsce.

Sama zawodniczka, która już wróciła w dobrym zdrowiu do Kenii, nie miała też pretensji o nie udzielenie pomocy medycznej. Narzekała jedynie, że w chwili jej słabości, nikt nie starał się podać jej wody, a jedynie wszyscy się gapili.

Kenijscy działacze są oburzeni całym zajściem. O konieczności interwencji w odniesieniu do organizatorów warszawskiego maratonu mówił kilka dni temu wiceprezes Kenijskiego Związku Lekkoatletycznego Paul Mutwii. Wczoraj w podobnym tonie wypowiadał się Moses Tanui.

Były biegacz – m.in. dwukrotny zwycięzca maratonu w Bostonie – a obecnie szef krajowej komisji biegów ulicznych uważa, że w sprawę wyjaśnienia incydentu powinno zaangażować się także Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF).

– IAAF powinno podjąć działania i sprawdzić dokładnie, czy organizatorzy warszawskiego maratonu podstępowali zgodnie z przepisami i przestrzegali wszystkich wymaganych reguł – powiedział w wywiadzie dla jednej z kenijskich telewizji Tanui.

Maraton Warszawski ma przyznaną przez IAAF rangę tzw. Bronze Label, to obliguje do zachowania odpowiedniego poziomu sportowego oraz organizacyjnego imprezy. Kenijscy działacze prawdopodobnie chcieliby sprawdzenia, czy wszystkie działania (m.in. zabezpieczenie medyczne) związane z przypadkiem Recho Kosgei były zgodne z wymaganymi przez IAAF standardami.