Flanagan i Kamworor wygrali w Nowym Jorku

zobacz zdjęcia » Shalane Flanagan
 źródło: AFP
05-11-2017 | 20:10

Autor:

Blisko 52 tysiące biegaczy pokonało maratońską trasę przez pięć nowojorskich dzielnic. Najszybciej do mety w Central Parku dotarli Amerykanka Shalane Flanagan i Kenijczyk Geoffrey Kamworor. Oboje po raz pierwszy wygrali bieg serii World Marathon Majors.

Spośród męskiej czołówki prawie każdy biegacz miał coś do udowodnienia. Były rekordzista świata i zwycięzca sprzed 3 lat z Nowego Jorku – Wilson Kipsang – chciał pokazać, że jego nieudany wrześniowy występ w Berlinie (zszedł z trasy) był tylko wypadkiem przy pracy. Ubiegłoroczny zwycięzca Ghirmay Ghebreslassie, który przed startem był zupełnie w cieniu innych gwiazd, zamierzał pokazać, że to błąd. Erytrejczyk ustępujący rekordem życiowym (2:07.46) 5 innym rywalom podkreślał, że jest w tak samo dobrej formie jak przed rokiem. Goeffrey Kamworor chciał udowodnić, że występując ostatnio regularnie w roli pacemakera, nie zapomniał jak się staje na podium w dużych maratonach (ostatni start – 2. miejsce w Nowym Jorku w... 2015 roku).

Szybko okazało się, że tym razem nie będzie rekordowych osiągnięć. Kobiety długo biegły w tempie na wynik... 2:33, a mężczyźni na 2:14. Oczywiście w drugiej części dystansu tempo zaczęło rosnąć, a czołówka mocno się przerzedzać. Na 3 kilometry przed metą wśród mężczyzn zostało tylko czterech kandydatów do zwycięstwa. Oprócz Kipsanga i Kamworora, byli to Etiopczycy Lelisa Desisa i Lemi Berhanu. Jako pierwszy na zdecydowany atak postawił Kamworor. Szybko zaczął zyskiwać przewagę, a stawka się rozerwała. W pogoń za nim ruszył mocno tylko Kipsang. Były rekordzista świata nie dogonił rodaka. Kamworor wygrał z czasem 2:10.53, a za metą wpadł w objęcia najlepszego maratończyka świata Eliuda Kipchoge. To właśnie jemu Kamworor prowadził bieg do 30. kilometra kilka tygodni temu w Berlinie. Drugi w Nowym Jorku był Kipsang –  2:10.56, a trzeci Desisa – 2:11.32.

 

 Geoffrey Kamworor był 2. w Nowym Jorku w 2015 r. Tym razem wygrał, zgarniając 100 tysięcy dolarów i zostawiając z tyłu m.in. byłego rekordzistę świata Wilsona Kipsanga.

 

W rywalizacji kobiet faworytka była tylko jedna – Mary Keitany. Aż 95 procent biegowych kibiców za oceanem zapytanych o to która kobieta będzie najszybsza w Nowym Jorku, wskazało właśnie Kenijkę. Aż 60 procent było pewnych, że poprawi także rekord trasy 2:22.31, należący od 14 lat do jej rodaczki Margaret Okayo. Tylko nieliczni stawiali, że wygrać może inna Kenijka Edna Kiplagat, wicemistrzyni świata i tegoroczna triumfatorka z Bostonu. Dla Keitany była to walka o czwarte z rzędu zwycięstwo w Nowym Jorku. Wszystkie atuty były po jej stronie, a największym argumentem był poziom sportowy. 35-latka, matka dwójki dzieci, na wiosnę w Londynie pokonała dystans 42,195 km w rewelacyjnym czasie 2:17.01. Szybciej od niej w historii biegała tylko rekordzistka świata, Brytyjka Paula Radcliffe.

 

 W Nowym Jorku tradycyjnie wystartowało ponad 50 tysięcy biegaczy. Chętnych było dwa razy więcej.

 

Faworytki pogodziła jednak, ku uciesze miejscowych kibiców, Shalane Flanagan. Amerykanka było 6. na igrzyskach w Rio, ale od tamtej pory prawie nie startowała trapiona przez kontuzje. Brązowa medalista olimpijska z Pekinu (10000 m) pozbierała się jednak i pokazała wielką klasę w Nowym Jorku.

Flanagan zaatakowała na 36. kilometrze. Mocnego podkręcenia tempa nie wytrzymała ani Keitany, ani Etiopka Mamitu Daska, które biegły razem z Amerykanką od początku rywalizacji. Reprezentantka gospodarzy niesiona dopingiem kibiców z każdym kilometrem wyglądała coraz lepiej i w Central Parku było już pewne, że żadna z rywalek nie może jej zagrozić. Flanagan wygrała z rezultatem 2:26.53, druga była Keitany – 2:27.54, a trzecia Daska – 2:28.08.

Jest to pierwsze zwycięstwo amerykańskiej zawodniczki w tym biegu od... 40 lat. 36-letnia Flanagan, która zaczynała bieganie długodystansowe na stadionie, nigdy nie wygrała dużego maratonu. Przed startem w Nowym Jorku zaczęła nawet przebąkiwać, że po tym występie być może pomyśli o skończeniu maratońskiej kariery. Teraz jednak raczej zmieni zdanie...

Dla Amerykanów bohaterem dnia był też Meb Keflezighi. Biegacz z Erytrei, który jako młody chłopiec, wraz z rodziną – przez Sudan i Włochy – dotarł na początku lat 80. do San Diego, jest jednym z najbardziej utytułowanych amerykańskich biegaczy w historii. Na igrzyskach w Atenach zdobył srebrny medal, a do tego triumfował w kultowych maratonach za oceanem – w Bostonie i Nowym Jorku. 42-latek już wcześniej ogłosił, że będzie to jego 26. i ostatni występ w karierze na dystansie 42,195 km. W czwartek biegacz urządził dla przyjaciół pożegnalne party na Manhattanie, przy dźwiękach erytrejskiej muzyki. Na mecie w Central Parku czekała na niego w niedzielę cała rodzina. Keflezighi dzielnie trzymał się z czołówką do 33. kilometra, potem zaczęło mu brakować sił. Ostatecznie zajął 11. miejsce z czasem 2:15.29.

Wbrew zapowiedziom, startu w Nowym Jorku nie potraktował zupełnie rekreacyjnie Bogusław Mamiński. Blisko 62-letni wicemistrz świata w biegu przeszkodowym z Helsinek (1983), w swoim ostatnim występie na dystansie 42,195 km, uzyskał 3:24.53.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~CnBUżytkownik anonimowy
~CnB
No photo~CnBUżytkownik anonimowy
do ~J23:
No photo~J23Użytkownik anonimowy
6 lis 08:57 użytkownik ~J23 napisał
Trochę mnie rozczarował Pan Bogusław Mamiński. Czas dobry, ale znam amatorów w jego wieku, którzy ze sportem w młodości nic nie mieli wspólnego i zaczęli dość późno biegać, a czasy mają lepsze.
Nie nastawiał się tym razem na wynik. Raczej miał to być pożegnalny maratoński bieg dla czystej przyjemności. Przygotowania, wg tego co mówił, były na 70-80 procent. Jeśli do tego dołoży się wiek (w grudniu kończy 62 lata) i dość wymagającą nowojorską trasę, to nie wygląda to wcale źle...
6 lis 12:47
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~J23Użytkownik anonimowy
~J23 :
No photo~J23Użytkownik anonimowy
Trochę mnie rozczarował Pan Bogusław Mamiński. Czas dobry, ale znam amatorów w jego wieku, którzy ze sportem w młodości nic nie mieli wspólnego i zaczęli dość późno biegać, a czasy mają lepsze.
6 lis 08:57
Liczba głosów:0
0%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza: