Farah – pożegnanie w blasku... srebra

Mo Farah
 źródło: Reuters
12-08-2017 | 22:36

Autor:

Mo Farah zakończył swe występy na bieżni w stylu... Usaina Bolta. Na stadionie w Londynie dostał wielkie owacje, ale ostatniego biegu nie wygrał. Zajął drugie miejsce na dystansie 5000 metrów.

Patrząc na obsadę finału można było odnieść wrażenie, że niektórzy zawodnicy nie zmieli zamiaru psuć pożegnania Mo Faraha z bieżnią. Do walki o medale zakwalifikował się tylko jeden Kenijczyk, za to wśród najlepszych długodystansowców znalazł się... Jamajczyk.

Farah  kilka dni wcześniej bardzo się dziwił, że wśród uczestników rywalizacji na 5000 metrów zabrakło choćby Joshuy Cheptegei. Ugandyjczyk był jedynym, który napędził stracha Brytyjczykowi w finale 10000 metrów. Nie pokonał go, ale był tuż za nim. Na dystansie o połowę krótszym w ogóle się nie pojawił.

W gronie finalistów było za to trzech Etiopczyków. Początek biegu jednak pokazał, że nie mieli oni żadnej wspólnej taktyki, która mogłaby im pomóc w ograniu brytyjskiego mistrza. Tempo oscylowało w granicach 2.45-2.50/km. W drugiej części dystansu o kilka metrów przed czołową grupę wysunął się nawet... Australijczyk Patrick Tiernan.

Decydująca rozgrywka zaczęła się na 600 metrów przed metą. Tempo mocno wzrosło, ale prawdziwie szaleńczy wyścig kibice mogli zobaczyć na ostatnim okrążeniu. Na czele znalazło się dwóch Etiopczyków – Yomif Kejelcha i Muktar Edris, za nimi Farah i Kenijczyk w amerykańskich barwach Paul Chelimo. Taki scenariusz zdarzał się w poprzednich latach dość często, ale zawsze jego finał był taki sam – wygrywał Brytyjczyk i zdobywał kolejne tytuły.

Tym razem na finiszu Farah rozprawił się ze wszystkimi poza... jednym – Edrisem. Były mistrz świata juniorów w tym sezonie biegał na 5000 metrów świetnie, w czerwcu w Lozannie uzyskał najlepszy wynik w tym roku na świecie – 12.55,23. W Londynie popisał się fantastycznym sprintem na finiszu (ostatnie 400 m – 52 sek.).

– Dzisiaj nie padało, a więc można powiedzieć, że warunki do biegania były idealne. Myślę, że Mo czuł w nogach jeszcze trudy biegu finałowego na 10000 metrów i to zaważyło, że jego finisz nie był tak skuteczny jak to bywało wcześniej – powiedział za metą Edris.

Etiopczyk uzyskał wynik 13.32,79, Farah – 13.33,22, a trzeci na mecie wicemistrz olimpijski Chelimo – 13.33,30.

Brytyjczyk, podobnie jak kilka dni wcześniej Usain Bolt, nie potrafił za metą ukryć rozczarowania. Trochę inaczej wyobrażał sobie swój ostatni start na bieżni w karierze. Ma on w dorobku 6 tytułów mistrza świata i chciał do tej kolekcji dorzucić jeszcze jeden, tym bardziej, że występował przed własną publicznością. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że z czterema tytułami mistrza olimpijskiego i 8 medalami mistrzostw świata, jest jednym z najlepszych biegaczy długodystansowych w historii (choć nie ma na koncie żadnego rekordu świata).