Boston – ojciec i matka wszystkich maratonów

zobacz zdjęcia » Maraton w Bostonie 2016
 źródło: Reuters
16-04-2017 | 15:07

Autor:

Jeśli bombę GBU-43B, z rzuconą przez Amerykanów w Afganistanie, można uznać za „matkę wszystkich bomb”, to przenosząc tę terminologię na grunt sportowy, maraton w Bostonie – rozgrywany w poniedziałek po raz 121. – jest ojcem i matką wszystkich nowożytnych maratonów.

Boston Athletic Association to organizacja non-profit, która niewiele mówi nawet doświadczonym biegaczom. W jej statucie jest zapis, że ma zajmować się promowaniem zdrowego stylu życia poprzez sport, a szczególnie poprzez bieganie. Ale to właśnie założyciele tego stowarzyszenia wpadli na pomysł w 1897 roku, by co roku organizować maraton dla zwykłych ludzi. Nie śniło im się wtedy, że dają początek wielkiej legendzie. Od tamtej pory bieg ten jest rozgrywany regularnie i jest jedynym współczesnym maratonem, którego początek sięga XIX wieku. Trasa tych słynnych zawodów jest nieregulaminowa (odległość punktu startu od mety jest większa niż połowa dystansu, jak również różnica poziomów między starem, a metą jest zbyt duża), mimo to, nigdy nie przeszkadzało to gwiazdom maratonu. Cała światowa czołówka zjeżdża do Bostonu by pobiec w Dzień Patriotów, mając świadomość, że nawet jeśli ktoś pobije rekord świata nie będzie on uznany. Jako ostatni, takie doznanie musiał przeżyć Geoffrey Mutai w 2011 roku. Kenijczyk pobiegł wówczas na trasie z podmiejskiego Hopkinton do ulicy Boylston Street w centrum Bostonu w czasie 2:03.02, co było rezultatem lepszym od rekordu świata...

Amerykanie kontra Afryka

W tym roku mają być także bardzo sprzyjające warunki do szybkiego biegania. Synoptycy przewidują na poniedziałek, w Bostonie i okolicach, wiatr ok. 20-30 km/h oraz temperaturę poniżej 15 stopni Celsjusza. 

121. edycja biegu będzie miała wyjątkowo ciekawą obsadę. Dla Amerykanów najważniejsze jest to, że na trasie będą mogli zobaczyć swego rodaka Galena Ruppa. Podopieczny kontrowersyjnego trenera Alberto Salazara jest brązowym medalistą olimpijskim z Rio i jednym z nielicznych białych biegaczy, którzy są w stanie nawiązać walkę z koalicją afrykańskich maratończyków. Rupp wcześniej (w Londynie) został wicemistrzem olimpijskim w biegu na 10 000 m udowadniając, że potrafi się odnaleźć w najważniejszych momentach rywalizacji. Dlatego mimo dość przeciętnego rekordu życiowego w maratonie (2:10.05), to on jest nadzieją Amerykanów na zwycięstwo, a nie np. Meb Keflezighi (2:08.37) czy Abdi Abdirahman (2:08.56). Obaj ostatni panowie budżą za to zaciekawienie z innego powodu. Obaj są już po 40-tce, ale udowadniają, że za wcześnie jeszcze spisywać ich na starty. Abdirahman był trzeci w ubiegłorocznym maratonie w Nowym Jorku (2:11.23), a Keflezighi zajął drugie miejsce w kwalifikacjach amerykańskich do Rio, a swoją maratońską życiówkę ustanowił ledwie 3 lata temu (w wieku 39 lat), wygrywając w... Bostonie.

 

 W ubiegłym roku na Boylston Street w Bostonie najszybciej dotarli Etiopczycy Atsede Baysa i Lemi Berhanu

 

Największymi rywalami Amerykanów będą oczywiście biegacze z Etiopii i Kenii. Jako najpoważniejszego kandydata można wymienić ubiegłorocznego zwycięzcę Lemi Berhanu. Etiopczykowi (rek. życiowy 2:04.33) nie wyszedł olimpijski start w Rio (13. m), ale już w styczniu wygrał maraton w Xiamen. Na starcie w Hopkinkton stane też Kenijczyk Emmanuel Mutai, który był jednym z bohaterów słynnego biegu po rekord świata w 2014 roku w Berlinie. Biegacz przegrał wtedy minimalnie ze swym rodakiem Dennisem Kimetto (2:02.57), ale na pocieszenie został mu fantastyczny rekord życiowy – 2:03.13. Grono gwiazd uzupełniają jeszcze: Sammy Kitwara (Kenia, 2:04.28, 6. w ub. roku w Bostonie, potem drugi w Amsterdamie i triumfator na Tajwanie), Yemane Tsegay (Etiopia, 2:04.48, 3. w ub. roku, potem wygrał w Fukuoce w grudniu) i Dino Sefir (Etiopia, 2:04.50, zwycięzca w ub. roku w Barcelonie i Ottawie).

W sumie 13 zawodników może pochwalić się w Bostonie rekordami życiowymi poniżej 2 godzin i 10 minut.

Powrót Cherono

Faworytką wśród kobiet jest Kenijka Gladys Cherono. 33-letnia biegaczka zaliczyła w życiu 2 maratonu, ale oba były imponujące. W 2015 roku była druga w Dubaju z czasem 2:20.03 oraz wygrała w Berlinie (2:19.25). Potem walczyła z kontuzjami, ale wynik 1:07.01 sprzed miesiąca w rzymskim półmaratonie pokazuje, że wraca do wielkiej formy. Jej najpoważniejszymi rywalkami powinny być: dwukrotna mistrzyni świata Edna Kiplagat (Kenia, rek. życiowy 2:19.50, 3. w ub. roku w Tokio i 2. w Chicago) oraz zwyciężczyni w Bostonie 2014 Buzunesh Deba (Etiopia, 2:19.59, 3. w Bostonie w 2015 r.).

Tradycyjnie w zawodach serii Abbott World Marathon Majors jest o co walczyć. Na zwycięzców czekają bonusy po 150 tysięcy dolarów. Kobiety ruszą na trasę o godz. 15.32 (czasu polskiego), a mężczyźni o 16.00.